I

Cicho pobrzmiewa po jeziornej toni

Melodia świateł w przesłoniętą mgłami

Dal, co nad wodą tak się wiewnie kłoni,

Jakby całować ją chciała... Przed nami

Niebo w promiennej z głębiną harmonii:

Zlewa się, stapia, zestraja dźwiękami

Barw swych i błysków tęczowej urody

Z każdą kropelką, z każdym nurtem wody.

Cicho płyniemy w marzeń dal — bez końca...

Cicho płyniemy w zadumań ogrody...

Z takiej to fali i z takiego słońca

Wyszła, miłosne światu sprawiać gody,

Jasnością włosów złocistych okryta,

Rozpłomieniona, naga Afrodyta.