II

Mgły z mgłami wiodą jakiś straszny taniec,

Hukiem i szumem mgła im w takt przygrywa;

W krąg cały przestwór — istny rozpasaniec —

Przy tej muzyce w mgławych pląsach pływa.

Nic nam innego promienny kaganiec

Nie wskaże dzisiaj? Patrz! patrz! mgieł przędziwa

Rwą się — z ich głębin czarny, skalny szaniec

Swoje potworne czoła wydobywa:

Wśród opoczystych ścian żelazne bramy,

Nad nimi lufy armatnie „Witamy”

Szepcą z otworów... I jeden i drugi

Zjawia się żołnierz, warowni obrońca...

A tam odsłonią krzyż wilgotne smugi,

W dżdżach wykąpany... Ach! czekamy słońca...