IX

W tym na obliczu wypalonym piętnie —

Żywych rumieńców jedwabnej purpurze, —

W tych ciepłych wargach, chylących namiętnie

Do pocałunków swe rozkwitłe róże;

W tym przyspieszonym, urywanem tętnie

Dwóch żądz, grających w nieskłóconym chórze —

W ciał rozkochanych przedziwnej harmonii,

Szczęście i prawda jedyna się chroni.

A gdy pod tchnieniem miłosnego żaru

Oko swój ogień powieką przysłoni,

Omdlewającą z rozkoszy nadmiaru,

Nie pomrok dusze zatapia w swej toni,

Tylko ta cicha, rozmarzona senność

W rajów nieznanych wiedzie je promienność.