XI

Ozwał się z dolin dzwon i po przestworze

Srebrnymi dźwięki, jak po fali, płynie:

W tej uroczystej wieczoru godzinie

Pnie się po graniach, pełza po jeziorze.

Raz jeszcze dusza patrzy ku głębinie:

W półśnie się modli głębia i w pokorze

Turnie, opadłe na świerkowe łoże,

W półśnie się modlą na ten dzwon w dolinie.

Wokół przenika jakieś tchnienie boże

Tę kryształową wolności świątynię —

Dusza od modłów wstrzymać się nie może:

Cała się w ciszę półsenną owinie

I w uroczystym modli się wieczorze —

Z dzwonem, co echem gdzieś w bezmiarach ginie...

Na Teufelsbruecke13