IV

Rozmiłowana, roztęskniona,

Schodzi powoli od miesiąca

Zamykać Tatry w swe ramiona.

Po halach srebrne krople strąca,

Srebrzy potoków seledyny,

Ciche pacierze szeptająca.

Upłazy tuli w całun siny,

Szkliwy, jak przędze te pajęcze;

Blask żenie srebrny na gęstwiny;

Blask żenie srebrny na przełęcze,

Na wirchy, kopy, na grzebienie,

Na przepaściste ścian poręcze —

Blask naokoło srebrny żenie,

Z nim wyczerpanie i omdlenie.