Do starosty

Strzeżesz się moich fraszek, mój dobry starosta,

A ja tobie zaś na to tak powiadam sprosta:

Kto w mych fraszkach, już może nie zaźrzeć by kąska

Biskupom, którzy stoją u świętego Frącka305.

Do starosty muszyńskiego306

O starosta na Muszynie307,

Ty się znasz dobrze na winie;

Znasz i masz, bo tylko z góry

Spuściwszy wóz, aliż Uhry308

Okaż swój smak staradawny,

Starosto muszyński sławny,

A niech go ja też skosztuję,

Boć i ja smak w beczce czuję!

A nie żal mi, żem poetą;

Jest coś umieć alfę z betą309

Tym ludziom ty, Stanisławie,

Chcesz li się zachować prawie310,

Nie szafirem, nie rubinem,

Ale je ćci dobrym winem;

A stąd to będziesz miał w zysku,

Że coś dziś obłoków blisku,

To cię pijanymi rymy

Aż do nieba wprowadzimy.

Do Wacława Ostroroga311

Próżno przeć: upiłem się; winem czy-li rymy?

Jeśli winem, subtelne tego wina dymy.

Wiesz, co mi się teraz zda, Wacławie cnotliwy?

Zda mi się, że maluję swój obraz właściwy,

Który między biskupy zawieszę zacnymi,

Nie wsiami światu znaczny, ale rymy swymi.

Wszyscy pijani, widzę, a pijan-em i ja.

Kto szczęściem, a ja winem. Odpuść, Adrastyja!312

Do wojewody

Zamieszkałem do stołu twego, wojewoda,

Z czego zarazem dwoja potkała mię szkoda:

Jedna, iżem doma jadł; druga, że się boję,

Byś nie rzekł, żem wzgardził chęć i wieczerzą twoję.