Na heretyki

Po co wy, heretycy, w kościele bywacie,

Kiedy ceremonije za śmiech sobie macie?

Jeśli zła w oczu waszych msza i procesyja,

Aza lepsze łakomstwo i ta ambicyja?

Wyjmi, niebożę, bierzmo pierwej z oka swego,

A potym ździebłka sięgaj w oczach u drugiego347!

Chwalisz, jako w twym zborze dobrze nauczają,

A przedsię tam się ciśniesz, kędy rozdawają348.

A jeśli jeszcze z niczym odjedziesz do żony,

Jakobyś wodę święcił albo też krzcił dzwony349.

Na lipę

Przypatrz się, gościu, jako on list mój zielony

Prędko uwiądł, a już mię przejźrzeć z każdej strony.

Co, mnimasz, tej przygody nagłej za przyczyna?

Ani to mrozów, ani wiatrów srogich wina,

Lecz mię złego poety wirsze zaleciały,

Tak iż mi tylko prze smród włosy spaść musiały.

Na lipę

Uczony gościu! Jeśli sprawą mego cienia

Uchodzisz gorącego letnich dni promienia,

Jeślić lutnia na łonie i dzban w zimnej wodzie

Tym wdzięczniejszy, że siedzisz i sam przy nim w chłodzie:

Ani mię za to winem, ani pój oliwą,

Bujne drzewa nalepiej dżdżem niebieskim żywą;

Ale mię raczej daruj rymem pochwalonym,

Co by zazdrość uczynić mógł nie tylko płonym,

Ale i płodnym drzewom; a nie mów: „Co lipie

Do wirszów?” — skaczą lasy, gdy Orfeus350 skrzypie.