Na most warszewski

Nieubłagana Wisło, próżno wstrząsasz rogi192,

Próżno brzegom gwałt czynisz i hamujesz drogi;

Nalazł fortel król August193, jako cię miał pożyć,

A ty musisz tę swoje dobrą mayśl położyć194,

Bo krom wioseł, krom prumów już dziś suchą nogą

Twój grzbiet nieujeżdżony wszyscy deptać mogą.

Na tenże195

Nie woła dziś przewoźnik: „Wsiadaj, kto ma wsiadać!

Niebezpieczno się wozić, gdy mrok pocznie padać.”

Słysz, mam ja zegar w mieszku, który póki bije196,

Póty też i gospodarz, co go nosi, pije.

A ty spi, przewoźniku, nie dbając na goście;

Byś i darmo chciał przewieźć, ja wolę po moście.

Na tenże197

To jest on brzeg szczęśliwy, gdzie na czasy wieczne

Litwa i Polska mają sejmy mieć społeczne198.

A ten, który to wielkim swym staraniem sprawił,

Aby już więc żadnego wstrętu nie zostawił,

Wisłę, która nie zawżdy przewoźnika słucha,

Mostem spętał; bród wielki, ale droga sucha.