O flisie

Ze Gdańska flis wędrując, gdy sobie nadchodził,

Stąpił we wsi do karczmy, aby się ochłodził.

Ale miasto ochłody jeszcze się zapalił,

Bo mu Kupido młodą gospodynią schwalił.

Więc każe piwa nosić, a gospodarz baczy,

Że mu do żony z wiosłem flis przymierzać raczy.

Da pokój: za gościów grosz miło mu się napić,

Nie każe się do łoża gospodyniej kwapić.

Flis ma swą rzecz na pieczy, a gospodarz nie mniej.

Słuchajcież, kto tu sztukę wyprawi foremniej.

Kiedy gospodarz nie mógł już przesiedzieć flisa:

„Nie tu — pry — łgać”; wzniózwszy gzła nakrył dłonią cisa.

Usnął ściany się wsparwszy. Flis ku paniej godzi.

Onej też nie od tego, ręka tylko szkodzi.

„Namniejsza to” — rzecze flis; także między spary

W grosz ugodził dobywszy krzoski z szarawary.

O fraszkach

Fraszki tu niepoważne z statkiem się zmieszały;

Komu by drugie rzeczy więc nie smakowały,

Wziąwszy swą część, ostatek drugim niech podawa;

Ty to wolisz, a ów zaś przy owym zostawa.

A ja, jako bogaty kupiec w sklepie wielkim,

Rozkładam swe towary cudzoziemcom wszelkim:

Tu bisior, tu koftery, tu włoskie zaponki,

Sam dalej półhatłasie i czarne pierścionki.

O Hektorze356

Hektor dał miecz Ajaksowi,

Ajaks dał pas Hektorowi —

Hektor pasem uwiązany,

Bystrymi końmi targany;

Ajaks także, popędliwy,

Wraził w się miecz nieszczęśliwy.

Tak między nieprzyjacioły

Upad niesie i dar goły.