106
Badania Freuda nad życiem seksualnem dzieci splamiły dziecięctwo, ale czy nie oczyściły tem samem młodzieży? Rozwianie się ukochanego złudzenia o niepokalanej bieli dziecka rozwiało inne dręczące złudzenie: że nagle „obudzi się w niem zwierzę i rzuci w bagno”. Pomieściłem ten obiegowy frazes, by tem silniej podkreślić, jak fatalistyczny jest nasz pogląd na ewolucję popędu, tak związanego z życiem, jak wzrost.
Nie jest plamą mgławica rozproszonych uczuć, którym tylko świadoma lub bezwiedna deprawacja nadaje kształt przedwcześnie; nie jest plamą i nikłe zrazu „coś”, które powoli i w ciągu szeregu lat coraz wyraziściej zabarwia uczucia dwu płci aż do chwili, gdy w momencie dojrzałości popędu i zupełnej dojrzałości narządów, nastąpi poczęcie nowej żywej istoty, następcy w szeregu pokoleń.
Dojrzałość płciowa: ustrój gotów jest, by bez szkody dla własnej pomyślności dać zdrowego potomka.
Dojrzałość popędu płciowego: wyraźnie skrystalizowane pożądanie normalnego połączenia z osobnikiem odmiennej płci.
U młodzieży męzkiej życie płciowe rozpoczyna się niekiedy wcześniej nawet, niż dojrzeje popęd; u dziewcząt wikła się, zależnie od przypadku małżeństwa lub gwałtu.
Zagadnienie trudne, ale tem nierozumniejsza jest beztroska, gdy dziecko nic nie wie, i zadąsanie, gdy się czegoś domyśla.
Czy nie dlatego odpychamy je brutalnie, ilekroć pytanie jego wkracza w zakazaną dziedzinę, by onieśmielone — w przyszłości nie odważyło się do nas zwracać, gdy nietylko przeczuwać, ale i odczuwać zacznie?