SCENA V

FEDRA

sama

Odszedł. Jakaż wieść moje ugodziła uszy?

Jakiż żar, źle zdławiony, ocknął się w mej duszy?

Jakiż piorun, o nieba! Jaka wieść złowroga!

Biegłam ratować mego najmilszego wroga

I przemocą wydarłszy się z ramion Enony,

Szłam, gdzie mnie głos wyrzutu pędził niezwalczony:

Kto wie, co byłam zdolna w tej chwili uczynić?

Samą siebie umiałabym może obwinić;

I gdyby mi wzruszenie głosu nie odjęło,

Strasznej pokuty może bym spełniła dzieło.

Hipolit wie, co miłość, i nie dla mnie płonie!

Arycja tkliwsze czucia zażegła w tym łonie!

Ha, bogi! Gdy na moje spojrzenia namiętne

Zbroił się w wzrok tak dumny, czoło tak niechętne,

Mniemałam, iż to serce, wszystkim równie harde,

Całej mej płci jednaką okazuje wzgardę:

Inna wszelako dumę zuchwalca ugięła;

Oczy, dla mnie okrutne, inna w jasyr wzięła;

Być może, serce jego na miłość jest tkliwe

I dla mnie tylko jednej ma usta wzgardliwe.

I tego niewdzięcznika jaż87 bym bronić miała!