SCENA VI

Hipolit, Teramenes

HIPOLIT

Dokąd zmierzały słowa, co ścięły mnie lodem?

Zali77 Fedra, niepomna na nic, oszalała,

Samą siebie oskarżać i zgubić by chciała?

Co król rzeknie? Bogowie! Ileż męki, sromu78,

Miłość zdradnym swym tchnieniem zażegła w tym domu!

Ja sam płonący ogniem, który po sto razy

Depce zuchwale ojca surowe zakazy...!

Najstraszniejsze przeczucie duszę moją nęka:

Lecz cóż wreszcie: i czegóż niewinność się lęka?

Idźmy: trzeba próbować, przez jakie starania

Zdołam w ojcowskim sercu wzbudzić czulsze drgania.

Wyznać miłość, co może gniew jego obudzi,

Lecz której wydrzeć z piersi nie zdoła nikt z ludzi.