niedziela, 12 lipca
Za dwadzieścia dwunasta, więc dokładnie w porze, w której się urodziłem, napisałem ostatnie zdanie Miazgi. A z sumowania dnia i miesięcy wynika cyfra „19”, zatem data podwójna, bo i moich urodzin i akcji Miazgi. „7” wyraża ilość lat poświęconych tej historyjce. Lecz prócz tych drobnych, magicznych uciech żadnego uczucia ulgi i żadnej świadomości, że pewien fragment mego życia został zamknięty (a może raczej otwarty?). Z żadną z moich książek poprzednich nie wiązałem tak wiele nadziei, jak z tą: i żadnej nie byłem tak mało pewien.
Wieczorem, żeby uczcić to wydarzenie zaimprowizowaną na skutek telefonów kolacją: Irena, Markowie, Zygmunt i Krzysztof.