Miłość doskonała

Chłód wieje od błękitu i wieczór się zbliża,

Niebo we dnie dalekie, jak ptak się obniża

I gwiazdy strąca.

Miłość coraz mocniejsza za gardło mnie ściska,

Serce dzwoni goręcej i pod dźwiękiem pryska,

Jak struna drżąca.

Aż w płomieniach zastygnie jak ziemia w przestworzu,

W błękicie się odbije, jak firmament8 w morzu —

Tarcza srebrzysta.

Przez nią, jak światło, przejdzie miłość doskonała,

Ciałem dla duszy będzie a duszą dla ciała,

Wielka i czysta.

Apostrofa9

Tam, gdzie niebo półkręgiem płaszcz na ziemię zsuwa

Jak powiekę różową od łez,

Ranek pąsy10 na chmurach leciutkich nakłuwa,

W twarze błękit nam ciska jak bez.

Blade palce na ustach Twych błyszczą jak wino,

W pocałunku powietrznym drży dłoń,

Bądź zdrowa, miła moja, nim z gwiazdami spłyną

Łzy gorące, jak świt, na Twą skroń.

Na twarde, męskie serce składasz dzisiaj ręce

Jak wianuszek z konwalii i róż,

Pewniejsze to i trwalsze nad piersi młodzieńcze,

Pełne szaleństw, błękitu i burz.

Gdy dzień wzejdzie nad nami niby turkus cenny,

Niebo spłynie na ziemię jak śpiew,

Znajdziesz chłód na mych ustach, w oczach połysk senny,

W sercu żądze uśpione i gniew.

Tylko dziś jeszcze z rymów prostych i wytartych,

W naszej mowy potokach jak głaz,

Ten wiersz jak miłość gorzki, jak miłość uparty

Przyjmij miła ostatni raz.

[Jak kochankowie]

Jak kochankowie w oczy swoje zapatrzeni,

Niebo chłodne ku skwarnej pochyla się ziemi,

A ziemia w dreszczach słodkich do nieba się wtula —

Tak zawsze nasze serca sobie obce wzajem11,

Ty żarom a ja chłodom niebieskim, oddajem12

Razem, jak dnie i noce, na różnych półkulach.