Anioł pokoju

— Z dłoni odbieram ci oręż.

— Więc na zawsze zostanę bezbronny?

— Oręż zawieszam na sercu.

— Serce małe, ciężar ogromny.

— Z trudu miłość się rodzi.

— W miłości początek wojny.

— Tej wojnie pokój przewodzi.

W niej zbrojnego zwycięża bezbronny.

— Za ręce mnie wiedziesz, dokąd?

W ciemnościach się mylę i gubię.

— Wytrzymaj poddany próbie.

— Tyle głosów przeze mnie biegnie,

Jak w gałęziach w piersiach wiatr dzwoni.

— Wytrzymaj, wicher ulegnie.

— Ale kto mnie przed myślą obroni,

W zawiei kto myślą wesprze?

— Anioł Ładu, anioł Harmonii.

— Skądżeś przyszedł? Pamiętam, żyłem

Pod dachem, co w słońcu się bielił,

Matka stała u mej pościeli,

A Najświętsze Dzieciątko się śmiało.

— Lecz spod dachu serce wyjrzało;

Nie odegna dziś matka lęku,

Inna bojaźń przyszła i trwoga,

Gdy Dzieciątko urosło w Boga.

— Co czynić? Wszystko za mało.

Dłoń Twoja jak prawo twarda.

— Niebo w słowie czekać kazało.

— Lecz dla słowa rośnie pogarda.

Ręce proszą o czyn dzisiejszy,

Ręce od słowa silniejsze.

— Ręce z serca podjęły siłę,

I dla słowa pogardy nie miej:

Słowa z serca i kłosy z ziemi,

Jednakowo Bogu są miłe.

— Więc kiedyż na świecie Bóg da mi

Przymierze ręki ze słowem?

— Kiedy słowo dotkniesz rękami.

— Czekałem od Ciebie pokoju.

— A jam cię napełnił szczękiem.

— Myślałem, że Twoje objęcia

Są jak mięta wonne i miękkie.

— A trawy zadały cięcia.

— Myślałem, że jak rzeki czyste,

Niezatrute potoki ojczyste,

Dasz mi wodę przaśną i słodką.

— A jam cię płomieniem dotknął.

— Myślałem, że jak ziemia ciepła,

Będziesz we mnie szedł o południach,

Moje rosy wypijesz zimne.

— Jam ci wtedy dał chłód jak studnia.

— O, czemu tak niepojętą

Sprawujesz nade mną władzę

I skrzydeł Twych dotyk bolesny?

— Bo cię kocham i do jutra prowadzę.

— Więc jest jutro i dzień przed nami,

Więc wyjdę z pustki i nocy?

— Dzień przed tobą jak próg drewniany.

— Więc ukochać jest w mojej mocy?

— Ukochałeś, bom ciebie zranił.

— Więc jest pokój i ład najwyższy?

— Jest Pokój i Ład niedoli.

— Więc ucisza się serce ludzkie?

— Tak, lecz serce do śmierci boli.

— Odpowiedz. — A jeśli zdradzisz?

— Odpowiadam. Niech Bóg prowadzi.