Autoentyzm
język wyczerpie z serca nawet jego brak
T. Karpowicz
chociaż ustom w Biblandzie
ustałym zabrakło snów, dźwiękom —
— wdzięku, z samotności wyssane
palce pozostały przed progiem
zapisu
nazbyt wylewna literatka
(muł — powiadają — książkowy)
próbuje brzeg wersu wyczerpać
fantomowym wylewem serca
umie już czytać, uczy się
tyczyć, po rozum nie skacze
do gardła, wciąż bez
pewności, trochę bez
siebie, pisze, co ma do
zwiedzenia
(obejrzyjcie ją sobie,
niejasną, obruszeni, niepodlegli
wzruszeniu, gdy przed lustrem
wytuli się w pustkę, kiedy
język
zwinie w
bolejek)