Mleczenie

wdziecięwstąpienie napędza mi stracha

w wigilię powstań z martwych i zmartwionych

niech udrożni chłonna kantyczka

otchłanne konstelacje

kołysań

grobek wydłubiemy grabkami

postawimy babelkę z piasku

a trzewia podziemi otworzymy łopatką

osłupiałą w obojnaczy obojczyk

a jak już dokopiemy się piekła

koci bruk mu zrobimy z grzechotek

sygnaturka burczenia

spoglądam:

bębenek a w środku wizjerek

zawęźlony do mnie supełek

pępek dróg skrzyżnych i mlecznych

zabawy w zbawy chronią przed letniością

byle na całość czy cudo się uda

patyki lodowców podpłomyki stosów

łuny całunów wrzenie wyrażeń

wymuszanie kończynek

i z powrotem do kupy

to jest mowa niepozornie zależna

tupot łopot rześkie niewiniątka

w te pędy przed srogim heroldem

trupiej ciemy zabijanej papuciem

i niech nigdy Pani Wiedźmowa

nie wkracza w domowne przedszkola

Pani Wiedźmowa boimy się

drobne nowiny na paluszkach zliczane

dziecinniki intymne na pieluszkach spisane

słowieszczą sensienia ciałość

tak się mowlę wradza w niemowlę