XI
1. Po przyjęciu poselstw i rozdaniu urzędów wedle sprawiedliwości i zasługi Wespazjan udał się do Antiochii. Ważąc, w którą udać się stronę, osądził, że sprawy Rzymu są dla niego pilniejsze niż pochód na Aleksandrię. Wiedział bowiem, że ta była mu już oddana, gdy tymczasem Witeliusz w dalszym ciągu napełniał Rzym niepokojem. Posłał tedy Mucianusa na czele znacznej siły złożonej z piechoty i jazdy. Ponieważ była to pora zimowa, a żegluga z niebezpieczeństwami połączona, przeto Mucianus obrał drogę lądową i powiódł wojsko swoje przez Kapadocję i Frygię.
2. Tymczasem z Mezji ruszył na Witeliusza także Antoniusz Primus z legią trzecią. Witeliusz wysłał przeciw niemu Cecynę Alienusa1042, na którego bardzo liczył z powodu zwycięstwa odniesionego nad Otonem. Ten pospiesznymi marszami podążył z Rzymu pod Kremonę1043 w Galii położoną i tam zetknął się z Antoniusem. Kremona jest miastem stojącym na granicy Italii. Wszelako Cecyna, spostrzegłszy siłę i sprawność przeciwnika, nie miał odwagi na niego uderzyć, a ponieważ i odwrót był niebezpieczny, więc począł myśleć o zdradzie. Zgromadziwszy centurionów i trybunów, starał się ich nakłonić do przejścia na stronę Antoniusza, wykazując im, jak słaby jest Witeliusz, a jak potężny Wespazjan, z których pierwszy, mówił1044, ma tylko tytuł władzy, gdy drugi tymczasem władzę ową istotnie w rękach swoich dzierży; uczynią tedy najlepiej, jeżeli z konieczności potrafią wykrzesać cnotę, a powziąwszy myśl mądrą, unikną bitwy, która im grozi przegraną; zresztą Wespazjan i bez nich cel zamierzony osiągnie, gdy tymczasem Witeliusz mimo ich współdziałania sprawy swojej już obronić nie zdoła.
3. Takimi radami przekonał ich i z całym wojskiem przeszedł na stronę Antoniusza. Ale nocą żołnierze opamiętali się, a także ogarnął ich strach przed tym, który ich wysłał, gdyby wziął górę. Tedy z dobytymi mieczami napadli na Cecynę i byliby go niezawodnie zamordowali, gdyby nie wstawiennictwo trybunów, którzy na kolanach błagali żołnierzy o darowanie mu życia. Więc go tylko jako zdrajcę związali, zamierzając odstawić do Witeliusza. Zaledwie Primus o tym zasłyszał, natychmiast kazał swoim ludziom w pełnym uzbrojeniu ruszyć na to burzące się żołnierstwo. Ale ono stawiło opór. Bronili się czas jakiś, wreszcie zbiegli do Kremony. Primus przeciął im konnicą wszystkie drogi, większą ich część pod miastem otoczył i wysiekł, za resztą wpadł przez bramy i miasto wojsku swojemu wydał na splądrowanie1045. Padło tam wtedy oprócz wielu przejezdnych kupców i znacznej liczby miejscowej ludności, także całe wojsko Witelliusza, liczące trzydzieści tysięcy dwieście żołnierzy. Wszelako i Antoniusz stracił wtedy cztery tysiące pięćset swoich Mezyjczyków. Uwolniwszy Cecynę, posłał go do Wespazjana z wiadomością o tym zdarzeniu. Wespazjan przyjął Cecynę bardzo łaskawie, a hańba jego zdrady całkiem utonęła wśród nieoczekiwanych honorów, jakimi go otoczono.
4. Na wiadomość o zbliżaniu się Antoniusza także Sabinus nabrał odwagi i ściągnąwszy z placówek nocne straże, zajął z ich pomocą Kapitol. Z nastaniem dnia przyłączyło się do niego wielu najwybitniejszych mężów, między innymi synowiec jego Domicjan1046, w którym pokładano największe nadzieje zwycięstwa. Witeliusz mniej się zaniepokoił zbliżaniem Primusa, natomiast bardzo wziął sobie do serca bunt Sabinusa. A że był z natury okrutnikiem i zawsze krwi szlachetnej łaknął, przeto natychmiast z częścią sił, które był przywiódł ze sobą, uderzył na Kapitol. Dzielnie walczyli ci, którzy się w świątyni na Kapitolu bronili, nie mniej dzielnie zmagali się z nimi germańscy żołnierze, wszelako znaczną posiadając przewagę, zdobyli wzgórze. Domicjan i optymaci1047 uratowali się niemal cudem, ale reszta tłumu została wysiekana. Sabinusa stawiono przed Witeliuszem i stracono, a świątynię żołnierze, ograbiwszy z wszelkich ozdób, spalili. Tylko o dzień jeden nadciągnął Antoniusz wojskiem swoim za późno. Zastępy Witeliusza w trzech punktach Rzymu stawiały mu opór, ale zostały prawie doszczętnie zniesione. Witeliusz pijany, wyszedł z pałacu, zataczając się, podobny całkiem do straceńca, który przed śmiercią raz ostatni w życiu porządnie chciał się uraczyć. Ale motłoch porwał go, powlókł środkiem miasta, a napastwiwszy się nad nim, zamordował go. Witeliusz panował miesięcy osiem i dni pięć, a gdyby los go dłużej oszczędzał, całe państwo nie byłoby starczyło na jego rozpustę. W walkach, jakie się wywiązały, padło wtedy przeszło pięćdziesiąt tysięcy Rzymian. Działo się to dnia trzeciego miesiąca Apellajos1048. Następnego dnia nadciągnął ze swoim wojskiem Mucianus i przede wszystkim nakazał ludziom Antoniusza zaprzestać przelewu krwi, bo ci wciąż jeszcze przetrząsali domy, ubijając żołnierzy i stronników Witeliusza, w zaciekłości wcale nie sprawdzając, słusznie czy niesłusznie. Następnie Mucianus stawił przed ludem Domicjana i zalecił go jako kierownika spraw publicznych aż do przebycia ojca. Lud, któremu spadła już z piersi zmora strachu, okrzyczał radośnie Wespazjana imperatorem, obchodząc uroczyście jego wyniesienie i upadek Witeliusza.
5. Właśnie był Wespazjan przybył do Aleksandrii, kiedy te pomyślne wiadomości nadeszły do niego z Rzymu. Przybyły tu poselstwa z wszystkich części świata, aby mu złożyć życzenia. Aleksandria jest po Rzymie największym miastem, a jednak nie mogła pomieścić takiego napływu ludzi. Kiedy obiór Wespazjana został powszechnie uznany, a Rzym tak nadspodziewanie ocalony, nowy imperator znowu obrócił oczy na Judeę, aby dokonać tam reszty, jaka pozostawała do zrobienia. Sam chciał koniecznie przed upływem zimy pożeglować do Rzymu. Dlatego szybko załatwił wszystkie sprawy w Aleksandrii, a syna Tytusa wyprawił na czele doborowego wojska celem zdobycia Jerozolimy. Tytus ruszył drogą lądową, pomaszerował do Nikopolis, odległego od Aleksandrii o stajań dwadzieścia, tam wsadził wojsko na okręty, popłynął Nilem do miasta Tmuis1049 w obwodzie Mendesios, dalej dążył lądem, na nocleg stanąwszy pod miasteczkiem Tanis1050. Drugiego dnia doszedł do Herakleopolis1051, trzeciego do Peluzjum. Tu dał wojskom odpoczynek dwudniowy, a dnia trzeciego przeprawił się przez ujście rzeczne pod Peluzjum, następnie dzień cały kroczył pustynią, stanął obozem pod świątynią Dzewsa Kasiosa1052 i znowu następnego dnia pod Ostrakine1053. Miejscowość ta nie posiada wody, a mieszkańcy muszą ją sprowadzać. Następnie obozował pod Rinokururą1054, dnia czwartego doszedł do Rafii1055, miasta syryjskiego, piątego dnia rozbił obóz pod Gazą, znowu następnego dnia pod Askalonem, skąd podążył do Jamnei, z Jamnei do Joppy, a z Joppy nareszcie do Cezarei, gdzie postanowił uczynić miejsce zborne dla wszystkich wojsk swoich.