XIX
1. Kiedy się gotowało313 na bitwę314 pod Akcjum315, Herod zbroił się, aby wyruszyć razem z Antoniuszem; w Judei bowiem zapanował już spokój, a nawet dostała się w jego ręce twierdza Hyrkania316, którą dotąd dzierżyła w swych rękach siostra Antygona. Ale Kleopatra umiała zręcznie i podstępnie zapobiec temu sojuszowi Heroda z Antoniuszem. Już bowiem, jak to powiedzieliśmy wyżej, zwróciła była oko na Heroda i na króla arabskiego. Podmówiła Antoniusza, aby poruczył Herodowi prowadzenie wojny z Arabami. Jeżeli Herod zwycięży, zagarną Arabię, jeżeli zostanie pobity, zagarną Judeę; w ten sposób jeden władca zetrze drugiego.
2. Ale z tych sideł wyszedł Herod cało. Najpierw chwycił Arabom zakładników, a następnie natarł na nich pod Diospolis317 za pomocą najemnej jazdy i pomimo dzielnej obrony pobił ich. Przegrana wywołała wśród Arabów wrzenie. Niebawem skupili się znowu pod Kanatą318 w Celesyrii i ze znacznymi siłami oczekiwali natarcia Żydów. Herod, przybywszy tam i zobaczywszy ich zastępy, postanowił działać ostrożnie i obwarował się w obozie. Ale żołnierze Heroda, zagrzani wstępnym zwycięstwem, nie posłuchali go; rzucili się na wroga i zaraz przy pierwszym starciu spędzili go z pola. W czasie pościgu wszystko się jednak zmieniło na niekorzyść; albowiem Atenion, jeden ze strategów Kleopatry, czując do Heroda zadawnioną niechęć, podburzył przeciwko niemu mieszkańców Kanaty, ci natarli na Heroda, dzięki czemu ścigani Arabowie nabrali ducha, zawrócili, skupili się w szeregi i wśród skał dzikiej okolicy zadali ścigającym ich oddziałom ciężką klęskę. Kto uszedł z życiem, schronił się do Ormizy319. Ale Arabowie podążyli i tam, zdobyli obóz, a ludzi wzięli do niewoli.
3. Herod pospieszył na pomoc, ale przybył już po klęsce. Całe to nieszczęście wynikło jedynie z nieposłuszeństwa dowódców; gdyby bowiem nie byli rozpoczęli bitwy tak nierozważnie, Atenionowi nie byłaby się nadarzyła sposobna chwila do zdrady. Herod mścił się teraz na Arabach, najeżdżając ustawicznie ich dziedziny, że za jedno odniesione zwycięstwo wielokrotnie musieli odpokutować. Nagle spada na Heroda nowy cios; było to w siódmym roku jego panowania320, a w chwili, kiedy wojna wrzała na całej linii. Albowiem w początkach wiosny nawiedziło jego kraj niebywałe trzęsienie ziemi, które zniszczyło niezliczoną ilość bydła i przyprawiło o śmierć trzydzieści tysięcy mieszkańców. Tylko wojsko jego wyszło cało z tej katastrofy, dzięki temu, że właśnie obozowało pod gołym niebem. Wypadek ten jeszcze bardziej rozzuchwalił Arabów, gdyż wieść o klęsce, biegnąc z ust do ust, podniosła ją do rozmiarów ostatecznych. Mówiono po prostu, że cała Judea została doszczętnie zniszczona. Arabowie mniemali, że teraz łatwo im przyjdzie zająć opustoszały kraj; wymordowali nawet pośredników żydowskich, którzy właśnie u nich bawili. Następnie wpadli do Judei. Wtedy Herod, widząc, że zarówno najście Arabów, jak i szereg idących po sobie nieszczęść napełnił bezmiernym lękiem serca jego żołnierzy, starał się podniecić w nich ducha następującą mową:
4. „Ogarnął was bezrozumny strach. Nie dziwię się, że was trwożą kary zsyłane przez Boga, ale nie bylibyście mężami, gdyby taką samą obawą przejmowały was ciosy zadawane przez ludzi. Mnie osobiście taka rzecz jak trzęsienie ziemi bynajmniej nie odstrasza od walki z wrogiem. Powiedziałbym raczej, że Bóg umyślnie to uczynił, aby wrogów zwabić do naszego kraju. Bo nie ośmieliła ich do napaści na nas ufność w moc własnej ręki i dzielność miecza, ale widok klęsk, zadanych nam przez siły przyrodzone. Zawodna to rachuba, która nie opiera się na własnej potędze, ale na cudzym nieszczęściu! Ludzkie szczęście i nieszczęście trwałe nie jest. Doświadczenie poucza, że powodzenie chyli się raz w tę, to znowu w tamtą stronę. Przykładów na to nie brak! Patrzcie! Byliśmy zwycięzcami, a wróg nas pobił; teraz los jego z kolei łudzi nadziejami zwycięstwa i na pewno skończy się to dla niego pogromem. Pycha zawsze oślepia, a trwoga uczy przezorności. Z waszego onieśmielenia wyciągam dobrą wróżbę. W pysze nie usłuchaliście moich rozkazów, rzuciliście się na wroga i oto daliście Atenionowi sposobność do zdrady: obecna wasza chwiejność i obawa wpaja we mnie niezbite przekonanie, że odniesiemy zwycięstwo. Bądźcie przejęci tym uczuciem, póki nie padnie hasło do boju, ale wtedy niechaj odwaga wasza zbudzi się jako lew z uśpienia, abyście pokazali tym bezbożnym hordom, że Żydzi umieją walczyć do ostatniego tchu w piersiach, choćby niebo i ziemia klęski na nich miotały, i że nie oddadzą swej własności owym Arabom, których już tylokrotnie do niewoli gnali. Niechaj was tedy nie zastraszają zjawiska takie jak trzęsienie ziemi i nie wyciągajcie z podobnych zdarzeń złych wróżb. Ruchy żywiołów podlegają stałym prawom i za każdym razem nie są w stanie wyrządzić człowiekowi innej szkody nad tę, którą właśnie wyrządziły. Nieraz wprawdzie zjawiska szczególne zapowiadają głód, zarazę lub trzęsienie ziemi, ale każda z tych plag działa tylko jako taka. Zastanówcie się, czy istnieje gdziekolwiek wróg, który mógłby nas tak porazić, jak trzęsienie ziemi? Ja wszelako śmiałbym przepowiedzieć nieprzyjacielowi naszemu daleko sroższą klęskę, i to nie czytając w jakichś żywiołach lub innych tajemnych potęgach. Bo oto, podeptawszy prawa, obowiązujące wszystkich ludzi, wymordowali okrutnie naszych pośredników, ofiarując ich Bogu za pomyślność wojny. Ale nie ujdą przed bacznym okiem Wszechmocnego i przed jego niezwyciężoną prawicą; ani przed nami nie ujdą, jeżeli żyje w nas duch przodków i jeżeli tylko zechcemy ich pokarać za takie wiarołomstwo. Niech tedy każdy rusza do boju nie dla żony lub dzieci, nie dla ojczyzny zagrożonej, ale w imię pomsty za wymordowanie posłów. Duchy ich lepiej pokierują bitwą niż my żywi. Byleście za mną szli, pierwszy się rzucę w niebezpieczeństwo. Działajcie tylko rozważnie, a wtedy, jak wiecie, nic się waszemu męstwu nie oprze!”321
5. Kiedy tymi słowy zapalał żołnierzy i gdy przekonał się, że odwaga w nich wstąpiła, złożył Bogu ofiarę i przekroczył Jordan. Rozłożywszy się obozem pod Filadelfią w pobliżu nieprzyjaciela, starał się przede wszystkim zająć twierdzę, leżącą między obu wojskami, zanim przyszłoby do otwartej bitwy. Ale i nieprzyjaciel wysunął swoje oddziały, aby twierdzę zająć. Wojska królewskie ubiegły jednak wroga, odparły go, twierdzę zajęły. Odtąd Herod dzień w dzień występował ze swymi zastępami przed mury, stawał w szyku bojowym i chciał w ten sposób wywabić Arabów do walki. Ale czekał nadaremno, bo już nieprzyjaciela ogarnęła trwoga, a strateg Eltemos, widząc siły Heroda, drętwiał po prostu ze strachu. Wtedy Herod natarł pierwszy i przerżnął się przez ich okopy. Przyciśnięci w ten sposób Arabowie ruszyli bezładnie do boju, pomieszawszy konnicę z piechotą. Przewyższali Żydów liczebnością, ale nie odwagą, aczkolwiek utraciwszy wszelką nadzieję zwycięstwa, walczyli jak szaleni.
6. Póki się jeszcze potykali, póty straty ich znaczne nie były. Dopiero gdy ruszyli do odwrotu, ciął ich albo miecz żydowski, albo też tratowały ich własne szeregi. W ucieczce legło ich pięć tysięcy; reszta tłoczyła się za szańce. Herod otoczył ich tutaj. Ale bezmierne pragnienie wytrąciło im miecz z ręki; gdy brakło wody, wyprawili do króla posłów, ofiarując mu pięćdziesiąt talentów okupu. Król odrzucił tę ofiarę z pogardą i nacisnął ich wojskiem jeszcze bardziej. Wtedy, ginąc z pragnienia, wychodzili zza szańców gromadami całymi i oddawali się dobrowolnie w ręce Żydów. W ten sposób pojmano w ciągu pięciu dni do czterech tysięcy. Dnia szóstego pozostała reszta rzuciła się z rozpaczą do walki ostatecznej. Wtedy Herod położył trupem jeszcze około siedmiu tysięcy. Tymi plagami wywarł krwawą pomstę na Arabii i tak ukrócił pychę jej mieszkańców, że zmuszeni byli uznać jego zwierzchnictwo nad sobą.