XV
1. Tymczasem Antygon obległ Masadę281, która we wszystkie środki była dostatecznie zaopatrzona i cierpiała jedynie na brak wody. Przeto Józef, brat Heroda, postanowił z dwustu ludźmi przebić się do Arabów, słyszał bowiem, że podobno Malchos żałował swego postępku względem Heroda. Byłby istotnie twierdzę opuścił, ale właśnie w noc do wycieczki wyznaczoną powstał ulewany deszcz, a zbiorniki napełniły się wodą. Ucieczka stała się tedy bezcelowa, a oblężeni robili nawet wypady na wojsko Antygona i używając przeróżnych podstępów, zabijali mu dużo ludzi. Wszelako nie zawsze dopisywało im szczęście i nieraz musieli cofać się ze stratami.
2. Tymczasem wódz rzymski Wentidiusz282, który miał Partów wypierać z Syrii, wkroczył do Judei pod pozorem, że chce nieść pomoc Józefowi i jego załodze, w rzeczywistości jednak jedynie dlatego, aby z Antygona wydusić pieniądze. Rozbił obóz pod Jerozolimą, a gdy otrzymał okup, natychmiast oddalił się z głównymi siłami, pozostawiając na miejscu z nieznacznym zastępem Sylona, aby wskutek odejścia całego wojska zbyt w oczy nie biło, iż został przekupiony. Antygon w dalszym ciągu liczył na pomoc Partów, ale i około Sylona czynił zachody, aby mu ten nie bruździł.
3. Tymczasem Herod przybył z Italii i wylądowawszy w Ptolemaidzie, zebrał znaczne wojska ze swoich i obcych, po czym podążył przez Galileę na Antygona, wspierany przez Wentidiusza i Sylona, którym wysłany przez Antoniusza Deliusz rozkazał pomagać Herodowi. Wentidiusz jednak zajął się tłumieniem po różnych miastach rozruchów, wywołanych przez Partów, a przekupiony przez Antygona Sylon gnuśniał w Judei. Herod zresztą nie potrzebował pomocy, gdyż wojsko jego zwiększało się z każdym dniem283, a niebawem miał już za sobą prawie całą Galileę. Najpierw należało iść na odsiecz Masady, aby uwolnić oblężoną rodzinę. Wszelako przeszkadzała mu twierdza Joppa; gdyby jej nie zdobył, a ruszył na Jerozolimę, wojska jego byłyby zagrożone z tyłu. Teraz i Sylon przyłączył się do niego, zyskawszy nareszcie pozór do odejścia spod Jerozolimy. Ale Żydzi ruszyli za nimi w ślady i natarli na nich. Wtedy Herod uderzył na Żydów szczupłą garstką, zmusił ich do ucieczki, ratując nawet Sylona, który się wcale nieszczególnie bronił.
4. Herod, zdobywszy Joppę, dąży pod Masadę swoim na pomoc. Teraz ze wszystkich stron poczynają się garnąć do niego żywioły miejscowe. Jednych ściąga przyjaźń sięgająca jeszcze czasów ojca, innych zwabia jego rozgłośna sława, jeszcze innych wdzięczność za wszystkie dobrodziejstwa doznane i od ojca, i od syna. Wszelako dla większości było pobudką to, iż Herod niewątpliwie siądzie na tronie. Niebawem też Herod rozporządzał bardzo znacznymi siłami. W czasie pochodu Antygon starał się go zwabić w różne zasadzki, ale mu tym żadnej albo prawie żadnej szkody nie wyrządził. Herod bez trudu uwalnia od oblężenia Masadę, wybawia rodzinę; następnie zdobywa twierdzę Rezę i rusza na Jerozolimę. Trwoga, jaką dokoła sieje, sprawia, że przyłącza się do niego wojsko Sylona oraz mnóstwo obywateli żydowskich.
5. Zaledwie rozbił obóz w stronie zachodniej miasta, gdy rozstawione tam straże nieprzyjacielskie jęły na jego wojsko miotać strzały i oszczepy, a nawet czynić napady na przednie placówki. Wtedy Herod rozesłał obwoływaczy i kazał im wzdłuż murów głosić, że przybył dla dobra ludu i ojczyzny, że nawet jawnych wrogów swoich prześladować nie zamierza, a gotów najzacieklejszym wszystkie przewinienia darować. Natychmiast stronnicy Antygona wysłali na mury swoich obwoływaczy z przeciwnymi tamtemu obwieszczeniami; pilnowali też, aby obwoływaczy Herodowych nie słuchano, aby nikt z miasta na stronę Heroda nie przemykał się, wreszcie nakazali odpędzić ich całkiem od murów. Padła tedy z wieżyc chmura strzał i rozproszyła szybko ludzi Heroda.
6. Wtedy też zaraz ujawniło się przekupstwo Sylona. Z jego poduszczenia żołnierze zaczęli wyrzekać, że nie mają co jeść, żeby im dano pieniądze na zakup żywności, żeby ich odprowadzono na porządne leże zimowe, bo cała okolica splądrowana przez ludzi Antygona. Sylon zaczął nawet zwijać już obóz, aby z wojskiem odciągnąć. Ale Herod przemówił do starszyzny284 i żołnierzy Sylonowych prosząc ich, aby go nie opuszczali, bo przecież przybył tu z ramienia Cezara, Antoniusza, senatu; dziś jeszcze postara się zaspokoić wszystkie potrzeby wojska. I istotnie, jeszcze tego samego dnia wybrawszy się w okolicę, sprowadził tyle żywności, że cały zamysł Sylona został udaremniony. Aby jednak zabezpieczyć dowóz i na dni następne, przykazał Samarytanom, którzy jego stronę trzymali, dostawiać do Jerycha zboże, wino, oliwę i bydło. Antygon, dowiedziawszy się o tym, wysłał na wszystkie strony oddziały dla przejmowania taborów. Całą okolicę Jerycha obstawił w ten sposób żołnierzem. Ale i Herod nie spoczywał. Wziąwszy ze sobą dziesięć kohort285, pięć rzymskich, a pięć żydowskich, prócz tego pewną ilość ściągniętego z różnych stron najemnika i nieznaczną ilość konnicy, zjawia się pod Jerychem. Zastaje miasto zupełnie opustoszałe; tylko do warowni schroniło się pięciuset zbiegów z żonami i dziećmi. Zrazu zagarnął ich w niewolę, ale wnet potem wypuścił. Rzymianie rzucają się na miasto i plądrują, gdyż domy były przepełnione różnym dobytkiem. Król pozostawia w Jerychu załogę; Rzymian zaś posyła na leże zimowe do sprzyjających mu miast Idumei, Galilei i Samarii. Nawet Antygonowi udało się, gdy znowu przekupił Sylona, dostać część rzymskich wojsk na leże do Liddy, czym zamierzał zjednać sobie Antoniusza.