XXII
1. Tak zakończyło się wrzenie w Galilei, a skoro tylko ucichły domowe niesnaski, zaraz się zabrano do zbrojenia przeciwko Rzymianom. W Jerozolimie arcykapłan Anan i spomiędzy starszyzny ci, co nie stali po stronie Rzymian, naprawiali mury, a kazali sporządzać wiele narzędzia wojennego. W całym mieście odkuwano pociski i wszelki inny rynsztunek, młódź gromadami ćwiczyła się w robieniu bronią, wszelako każdy na własną rękę, wszędzie panował zamęt, ludzi umiarkowanych ogarnęło przygnębienie, a wielu, przewidując klęski, głośno biadało. Pojawiały się wróżby, które za bardzo złowieszcze uważali ci, co pokoju pragnęli, ale natomiast inni, którzy parli do wojny, wyciągali sobie z nich znaczenie pomyślne. Zanim jeszcze Rzymianie pojawili się, już miasto miało taki wygląd, jak gdyby było skazane na zagładę. Anan chciał na czas jakiś wstrzymać zbrojenia, aby przywódców wichrzycielstwa i szalejących gorliwców, bo tak ich nazywano, wciągnąć do jakiejś płodnej roboty. Ale to była przemoc, której nie dał rady. O tym, jak życie swoje zakończył, później opowiem760.
2. W toparchii Akrabatta Szymon, syn Giory, zebrał wielką liczbę wichrzycieli i począł uprawiać rozbój, przy czym nie tylko napadał na domy ludzi bogatych, ale ich samych na ciele znieważał; tu poczęła się ujawniać jego przyszła tyrania. Anan i starszyzna wysłali na niego wojsko, ale on ze swą bandą umknął do opryszków w Masadzie, gdzie się chronił aż do upadku Anana i innych przeciwników swoich, biorąc tymczasem udział w napadach na Idumeę. Z powodu bezustannych mordów i napadów starszyzna idumejska musiała zebrać wojsko i obsadzić wszystkie wsie. Oto jak stały wtedy sprawy w Idumei761.