Przechadzka

Był to dzień majowy, wesoły, pogodny,

I wietrzyk od wschodu powiewał łagodny,

I konik świergotał, ptaszęta śpiewały,

Dziewczynki szły łąką, kwiateczki zbierały,

I doszły do lasku, usiadły pod cieniem.

Cieszył je strumyczek łagodnym mruczeniem,

Niewinne kwiateczki spostrzegły na brzegu,

Widziały wiewiórkę i jelenia w biegu,

Widziały motylków skrzydełka w promyki,

I pilne pszczółeczki i złote chrząszczyki.

I były szczęśliwe, i wesołe były,

I z słodkiem uczuciem do domu wróciły.

«Ach jakże tam ślicznie, Elżbietko na dworze,

I jutro, siostruniu, pójdziemy tam może.»

Tak młodsza siostrzyczka do starszej mówiła.

«Zapewne pójdziemy, byleś grzeczną była,

Pójdziemy gdzie łączka w kwiateczki ubrana,

Uwielbiać będziemy Wszechmocnego Pana,

Co wszystko utworzył, upięknia i żywi,

Byśmy go kochali i byli szczęśliwi.