Rzetelnicki

Nieraz o tym człowieku, dzieci, usłyszycie,

Co nie skłamał całe życie.

Powiem wam jak się to stało,

A za prawdę ręczę śmiało.

Kiedy jeszcze był dziecięciem

Uzbroił się przedsięwzięciem,

By kłamstwo ust nie splamiło,

Z początku mu trudno było;

Lecz choć często chętka brała,

By się jaka rzecz skłamała,

Uczuł w sobie żądzę chwały,

Usta prawdę powiedziały.

A choć czasem i złe zbroił,

Że największe błędy, wady,

Wyznał szczerze, bez przesady.

Coraz bardziej wzrastał w cnoty;

Każdy mu chętnie ufał, uwielbiał przymioty.

Żył szczęśliwy i kochany;

Umarł, a jednak słodko wspominany.

Brzmi jego imię w okolicy całej,

Bo rzetelnością zyskał piękny wieniec chwały.

Dzieci! idźcie jego śladem,

Niech serce wasze będzie prawych uczuć składem,

Niech was wdzięk kłamstwa nie mami,

A szczerość włada ustami,