Wdzięczność

Gdy nadejdzie mroźna zima,

Biedny ptaszek nieraz w głodzie;

Bo na polu kłosów niema

Pusto w sadach i w ogrodzie.

W takiej tedy porze roku,

Wróbelek biedny, zgłodniały,

Usiadł na żłobie nieśmiały,

Gdzie konik miał dość obroku.

Gościnne zwierzę chętnie sie podziela,

I pozyskuje w ptaszku przyjaciela,

A ten przyjaciel był wierny i stały

Kiedy nadeszły upały,

Muchy bardzo dokuczały,

Czynnie oganiał konika.

Z dobroci wdzięczność wynika.

Litośna dziecina

DZIECIĘ

Ostrożnie! ostrożnie! zdaleka, zdaleka!

Bo wielkie nieszczęście, motylku cię czeka,

To nie jest słoneczko, to świeca motylku,

W mych oczach niedawno zginęło tu kilku.

Trzymaj się okienek, lataj blisko ściany,

Bo zginiesz w męczarniach, motylku kochany.

I dziecię zawczasu motylka złapało,

Za oknem w kąciku schronienie mu dało.

Drżał z zimna nieborak, na dziecię narzekał;

Lecz skoro się zrana słoneczka doczekał,

Gdy okno otwarto, skrzydełka rozwinął,

Gdy poznał jak wielkie nieszczęście ominął,

Pomyślał; ach Boże! chwała Tobie! chwała!

Nagródź też dziecinie, co mnie uchowała.