XXIV

Płynęły lata; próżno Litwin patrzał,

Nic na gościńcu nie widać mu było;

Na próżno czekał i zemsty, i boju,

Karmił się wieścią, nadzieją fałszywą —

Dziś przyszła, jutro wiater ją odnosił,

A zawsze Krzyżak Mindowsa był panem,

A zawsze Mindows Krzyżaka był sługą,

A zawsze stękał lud w jarzmie na karku.

W Trojnata zamku smutek, cisza głucha;

Trojnat się więcéj z Żmudzi nie wychylił,

Rozpuścił sługi i pochylił głowę.

Siedział u ognia martwy, nieruchomy,

Czekał, wyglądał, rychło stos położą,

Poślą do ojców, do Wschodniego Kraju.

Więcéj on nie był na Mindowsa dworze,

Więcéj się z swego nie wychylił grodu.

Dokoła Żmudzią Krzyżacy owładli,

I on dań płacił i cierpiał, że z okna

Krzyż widział, wbity na staréj mogile,

Czerwony zamek na świątyni zgliszczu,

I miecz zardzewiał i łuk się rozciągnął,

I procę myszy pogryzły w kawałki.

On nie wziął więcéj ni miecza, ni łuku.

Nawet na łowy nie wyszedł z zamczyska —

I nikt go więcéj nie widział na Litwie.

Stary burtynik, towarzysz od młodu,

Z nim razem tylko pozostał na zamku;

On mu pieśniami wskrzeszał świetne czasy,

On życie jeszcze nadzieją w nim trzymał,

On ciężkie dzisiaj przeszłości wspomnieniem

Goił, zmazywał; i Trojnat w milczeniu

Słuchał Nergesa, a gdy głośniéj kiedy

Zaśpiéwał pieśni boju i zwycięztwa503,

Zaśpiéwał śpiéwem jaśniejszéj przyszłości,

Naówczas Trojnat przez okna otwarte

Wskazywał nowy Niemców gród czerwony.

Wskazywał miecz swój, rdzą czarną okryty,

Na łuk rozpięty, rozsypane strzały,

I choć nic nie rzekł, Nerges go rozumiał.

— Umrzéć nam tylko, Trojnat mawiał smutnie;

Więzy za twarde, nic ich nie pokruszy.

Niemcy nam w środek wpili się do duszy,

Oni panami i Litwy, i Żmudzi —

Kto wié, dziś może lub jutro starego

Pana téj ziemi, zpod504 dachu na słotę

Krzyżak wygoni z kijem za jałmużną.

Kto wié, czy przy tém ognisku ja długo

śmierci wyglądać i konać tak będę!

O, biada Litwie, Żemajtys, Kuronóm!

Obcy pan nasze dziedzictwo najechał.

Cóż jemu Litwa? czém on jest dla Litwy?

Ona mu polem boju i gonitwy —

On dla niéj wilkiem — z struchlałego stada,

Głodną paszczęką po jedném wyjada,

A resztę chowa na ucztę jutrzejszą.

Biada nam, biada! Bodajby, Nergesie,

Prędzéj powieki zamknąć i nie widziéć

Hańby dzisiejszéj, jutrzejszéj niewoli! —

— Posłuchaj, Nerges stary odpowiedział,

Bogi są wielkie; człek dziś tylko widzi,

A jutra nie zna, jutro w Bogów dłoni.

Biada, kto z strachu kona bez nadziei —

Słuchaj, kunigas, piosnkę ci zaśpiéwam. —

Nerges łuczynę505 do ognia dorzucił,

Rogiem się miodu pokrzepił do śpiéwu,

Starym u nóg swych leżącym ogaróm506

Pogłaskał drżącą ręką łby wzniesione.

Wziął swoją gęślę, i Jaćwieżów mową

Taki śpiéw kniaziu Trojnatowi nócił507.