SCENA I

Teresa, Agatka

TERESA

Powiadasz, że człek, co tu przybywał kryjomo,

Był to malarz z Warszawy?

AGATKA

To wszystkim znajomo,

Ja sama nie widziałam, powiem dzisiaj szczerze,

Czemu ten Niemczyk wszystko kreślił po papierze,

I gdzie mógł, na waćpannę spozierał ukradkiem?

Alić130 się dowiaduje mój Jakub przypadkiem,

Że kochany Szarmancki sprowadził go skrycie,

I przyrzekłszy zapłacić pracę należycie,

Tajnie portret waćpanny kazał odmalować;

Pewnie, żeby się potem mógł z nim popisować131,

Żeby się chwalić.

TERESA

na boku

Otóż cała moja wina.

Otóż, Walery, twoich podejrzeń przyczyna.

AGATKA

Nieborak malarz! musiał dni tu kilka stracić,

A przy końcu Szarmancki nie chciał mu zapłacić.

Rozgniewany, rzecz całą przed ludźmi powiedział.

TERESA

O niesłuszny Walery! gdybyś błąd swój wiedział,

Anibyś niestałości śmiał mojej wyrzucać,

Ani serca czułego na chwilę zasmucać.

AGATKA

Panna jest widzę smutna! ach cóżbym nie dała.

Gdybym ją choć raz w życiu szczęśliwą widziała.

TERESA

Wiem, Agatko, że serce twe dla mnie przychylne;

Ale szczęście w tem życiu, tak zwodne, tak mylne

Tyle przeszkód do niego.