List CVIII

Poniedziałek, dziesiąta, maj, 1775

Powiem jak Mahomet:

On jeden mą pociechą, on nagrodą moją.

Cytując zaś ciebie samego, dodam:

Gdy miły mój mnie zrani, obetrze łzy moje.

Nie trzeba mnie chwalić; gdybyś był rad z pani de M., mniej byś ją chwalił, a uważałbyś, żeście się skwitowali. Dobranoc; ma pan tedy gorączkę; to mnie martwi. Ktoś mi mówił, że widział dziś rano u malarza pańską emalię i że jesteś podobny jak dwie krople wody.

Ta młoda osoba85 zasługuje w zupełności na ofiarę czasu, jaką jej złożyłeś, pozując do portretu; ale twoje życie będzie należało do niej: wspaniałomyślnie jest przyspieszyć tę chwilę. Wydała mi się urocza i godna sympatii, którą w panu zrodziła. Obejście, fizjognomia i ton matki w równym stopniu są miłe i zajmujące. Tak, będziesz szczęśliwy; zobaczysz, iż pani de M. powie ci kiedyś:

Byśmy się nie musieli rumienić oboje,

Chcę, by mą pomstą były dobrodziejstwa moje.