SCENA CZWARTA

Wpada HRABINA z córkami — RZECZNICKI z dala za niemi.

HRABINA

O święci na niebie!

Co to jest?

HR. RESPEKT

Cicho! okropny wypadek:

W pojedynku nasz Major zastrzelony!

HRABINA

Patrzaj, list!

HR. RESPEKT

Co to jest?

HRABINA

Umarł nasz dziadek...

HR. RESPEKT

Co?!

HRABINA

Dzisiaj w nocy.

HR. RESPEKT

Ha!

RZECZNICKI

Jesteś czerwony,

Jak upiór.

HR. RESPEKT

Krew mi uderzyła w głowę

Jakby siekierą.

HRABINA

Pokryj to wrażenie!

HR. RESPEKT

To jest odmiana wielka! i domowe

Rzeczy — —

HRABINA

Schowajże, mówię, list w kieszenie

I nie pokazuj twarzy, bo ci z oczu

Ta śmierć wygląda i pójdzie pod wnioski.

HR. RESPEKT

Czy wiedzą dzieci?

HRABINA

Nie. —

Głośno.

Może go w koczu

Można położyć?...

FANTAZY

Cyt! Ten sen przedboski,

Który mu igra uśmiechem na twarzy,

Gdy anioł śmierci siwym włosem rusza,

Szanuj! On teraz o czemś takiem marzy,

Że pewnie, pewnie cała jego dusza

Jest jako słońce. — Cyt! oczy otwiera.

Majorze! oto jest z dziećmi Hrabina...

MAJOR

Dajcie mi wody potiahnut’ z giwera!

Pije.

Nu tak — jeszcze świat... W imię Ojca, Syna

I Ducha!... Proszę Hrabiny tu bliżej

I dzieci proszę tu — koło mogiły...

Nie mógł ja ludzi kochać ani szczerzej,

Ani otwarciej, jak was. Syn Hawryły

Wołdemar Major, wasz dawny znajomy,

Serdecznie wasze serca umiłował.

Ot i odwiedził wasze dobre domy

Przyjaciel — i tu u was zanocował

Aż do prysudnych dni — Kałmuk! szkatuła! —

Kałmuk odchodzi.

Słuchaj Hrabina. Ja czerkieski plennik,

Porwany kiedyś dzieciątkiem z auła,

Taj zmoskalony — Grek, łotr i moszennik

(Odpusti mnie Boh!) Byłby i generał

Już, tak jak drudzy, by nie Murawiewy,

Z którymi ja był — człowiek i liberał,

Dopóki żyli... Dziś pod tymi drzewy

Ranny, ot wspomniał ja ich sobie czule,

Na własną patrząc krew. Ach! pod senatem

Gdyby ja był miał w sercu tutaj kulę,

Byłoby lepiej — ufff! ze mną i z światem...

Ufff! Apostołów! ufff! ufff! Apostolczyk...

HRABINA

Majorze!...

FANTAZY

Cicho, Pani!...

MAJOR

Ot ten kolczyk

Od Apostoła ja miał starej matki,

Której kawałek przyniósł wtenczas drzewa

Od szubienicy, ufff! ufff! ufff! staruszka —

Nu, tak ja potem przez Arakczejewa

Wyrobił sobie, że był bez łańcuszka

Posłan w sybirskie komendy w degradzie,

W upokorzeniu... Jak wy mnie poznali,

To ja w domeczku tam małym i w sadzie

Cały dzień trubku kurzył, a wy stali,

Patrząc na smutek mój, że ja milczący

Nie odpowiadał wam, gdzie serce boli. —

Wot liberalność tu, jak żar gorący —

Wot czarny smutek był, wot mej niedoli

Była przyczyna! — Tak gdy panna śpiewa

Piosenki smutne, to ja stojąc w kącie

Wspomniał, bywało, sobie Bestużewa,

Taj potem wspomniał, że ja stał przy loncie

I nie wypalił... Taka boleść była

Na sercu mojem wężem i kamieniem!

Kiedyście znali wy już mnie Hawryła,

Ja tam przed wami stał z upokorzeniem

I z trwogą, że wy mną biednym gardzicie

Jak starym, siwym, durnym liberałem.

.........................................

........................................

.........................................

.........................................

.........................................

.........................................

......................

IDALIA

Na Boga, Majorze!

Krew ci się rzuca z rany — mów spokojnie!

MAJOR

Tu, tak to wszystko wielkie sądy Boże!

Bo ja był kiedyś na tureckiej wojnie,

Z Persami się bił, w kwarantanach służył,

I śmierci palcem dotykał — nie blady!

.....................

.....................

..........

Kałmuk wraca na scenę ze szkatułą.

HR. RESPEKT

Cóż to? chory gada?

Zabronić jemu... cóż? zabronić mowy!

MAJOR

Nu, niech Pan Hrabia tu poważnie siada

I słucha, bo ja człowiek już grobowy

Mówię ostatkiem duszy. — Na Sybirze

Ja miał jednego sercem przyjaciela.

Tak my z nim często chodzili pod krzyże,

Na których imię Rumina, Pestela

I drugich — z tyłu jednego kościoła

Postawili my — na cichą pamiątkę...

Tak tam mojego pamięć Apostoła,

Którego kochał ja i lat dziesiątkę

Bez niego musiał żyć!... i byłby skonał,

Gdyby żył dziesięć lat bez przyjaciela!

Nu, on zmocował mnie, sercem pokonał!

Apostoła ja stracił, a Chrzciciela

Dostał, katoryj mnie ochrestił łzami...

Tak cóż ja jemu dam, jak mnie nie stanie?...

Do Diany.

Dziewoczka, siuda! nu tak ty, z różami

Na ustach, stań tu ot przy tym ułanie

I tu rodzicom pokińcieś oboje,

A ja, ja z wami trzeci — Kałmuk, siuda!

Wstając.

Nu ot ja, chociaż ranny, ot ja stoję

I wam do kolan ot...

Klęka.

Na boskie cuda!

Nie odmawiajcie!... przez krew moją proszę,

Nie odmawiajcie!

HR. RESPEKT

Lecz tu związki rodu — —

MAJOR

Słuchaj! — Ja zebrał wielkie, wielkie grosze,

A sam żył z gaży, z mojego ogrodu,

Z domu... No — niegdyś w kwarantanach, srogi

Dla kupców, nu tak przyjął podwieczorek

I okręt sobie przepuścił przez nogi

Z żaglami, z masztem, a chwycił za worek,

Jak za kotwicę — Nu tak i basetla

I skrzypce na to wesele u żyda

Leżą w Hamburgu. — Graf! wot bankocetla —

Do Kałmuka.

Stupaj, stupaj procz! Niech Graf córkę wyda!

My milionery... pfu!!...

HR. RESPEKT

Panie Majorze!

Tu pieniądz, chociaż w dosyć znacznej sumie,

Jest niczem — —

MAJOR

Nu ja znaju.

HRABINA

Ach mój Boże!

Pan Major może myśli i rozumie — —

MAJOR

Nu ja nie myślę nic...

HR. RESPEKT

Bo nasze słowo

Ma pan Fantazy —

MAJOR

Nu tak! pan Fantazy —

Ja przed nim pójdę moją siwą głową

W proch...

FANTAZY

Stój na Boga! — W proch?... Twoje rozkazy

Są jak aniołów.

Do Diany.

Ręka ta szlachetna

Nie była jeszcze moją — dotąd wolna!

Oczarowałaś mnie, jak gwiazda świetna,

Sądzę, że Pani będziesz sercem zdolna

Ocenić powód, dla którego muszę

Tę rękę z mych rąk wypuścić na zawsze! —

Do Idalii.

Brat twój, Hrabino — dziś do Rzymu ruszę

I sądzę, że twe serce, najłaskawsze

Z serc, po królewsku obejdzie się ze mną,

Mniej biorąc, niż dać mogę.

IDALIA

Chcę szacunku.

FANTAZY

Pani! przez tę śmierć, tak krwawą i ciemną,

Jestem człowiekiem ochrzczon!... Pocałunku

W serce ten człowiek wart... Żegnaj, Majorze!

Przyślę doktora mego... miej nadzieję!

MAJOR

Nu tak już teraz Pan Hrabia nie może

Odmówić córki. Krew ze mnie się leje —

Ot, z boku mego krew strumieniem leci

I prosi — prosi łaski, zmiłowania!

HR. RESPEKT

Majorze! — no to weź sobie te dzieci...

MAJOR

Ha! ot i z Janem moim moja Dania

Na wieki! — Więcej nie mogę!... W pigułce

Tej pistoletniej sto ognistych mieczy..

Dania — Jan — Dania — poszukaj w szkatułce...

Mnie się do niebios już...

Umiera.

Przypisy:

1. Tu koniec karty w rękopisie wydarty. (Przyp. p. Małec.). [przypis redakcyjny]

2. Cała scena I i początek drugiej przekreślone są w autografie poety. (Przyp. Małec.). [przypis redakcyjny]

3. Aż póty scena ta przekreślona w rękopisie. (Przyp. Małec.). [przypis redakcyjny]