SCENA II
Pole przed zamkiem Lecha.
ŚLAZ
stukając do bramy
Hej! hej! czy jest tam kto? czy tu pioruny
Wybiły ludzi? czy się pan odźwierny
Powiesił? hej! hej! — pies wyje żałośnie.
Mości psie, proszę, przypomnij królowej,
Że ja tu czekam na harfę... hej! hej! hej! —
Nikogo — tylko psy żałośnie wyją,
Jakby tam w kogoś miał uderzyć piorun.
Hau! hau! — bogdajbyś zdechł! bogdaj cię piorun!
Hau — hau — czy w panu swoim wąchasz trupa?
Czy śmierć kościana ci przeszła pod nosem? —
Brrr... aż mi zimno. — Cóż to są za mary?
Otwiera się brama, wychodzą Dziewice w bieli z pochodniami, niosąc skrzynię od harfy zamkniętą.
DZIEWICA
Człowieku!
ŚLAZ
Jestem.
DZIEWICA
Oto jest w zamknięciu
Harfa Derwida; odnieś ją i powiedz,
Że dotrzymuje przysięgi Gwinona.
ŚLAZ
Włóżcie mi, proszę, pudło na ramiona,
Piękne dziewoje.
DZIEWICA
A śpiesz się, człowieku...
Wychodzą.
ŚLAZ
Pełno teraz po drogach ludzkiego rozcieku99,
A śmierć pod swoją kosę głupich ludzi garnie,
A pioruny jej świecą z nieba jak latarnie.
To zaś mój święty Gwalbert zowie światłem wieku...
Wychodzi ze skrzynią na ramionach.