Pisma mistyczne

Wszystko przez ducha i dla ducha stworzone jest, a nic dla cielesnego celu nie istnieje1.

[Fragment o Helijaszu]

Zbliża się straszliwa chwila, że ten świat ma być rozjaśniony światłem wiedzy2. Kto nie wytrzyma blasku, temu czaszka, błyskawicami rozerwana, rozleci się na kawałki — i będzie na łańcuchu w domu wariatów... a ja — o, męczarnio! — skazany jestem na urągowisko małych i głupich.

Oto miasteczko błogosławione... ta girlanda świateł w głębi gór, przez całe miasto idąca jak potok czerwony, ognisty: to światła Żydów, którzy oczekują Mesjasza... a ten kościół, księżycem biały — którego straszny, trupi fronton błyszczy na czarnych lip zieloności: to dawna, pojezuicka ruina, pełna jeszcze woni stęchłej manuskryptów i korytarzy — gdzie po ścianach czerwone serca chrystusowe, jak plamy przez zbójców pozostawione, przerażają oczy ruskich popów... i w nich krew gra... i serca ruszają się czerwone — —

A tam dalej — dworek z sadem biednej wdowy, która na synu swoim położyła całą nadzieję żywota, a nie wie, że ten człowiek jest świętym wieku i ofiarował się na męczeństwo w złotej i jasnej żywota godzinie... prosił o nędzę i boleść — Bóg mu ją przyrzekł i słowa dotrzyma.

A tam — do sadu wdowy ogrodem przyparty ogród ciemny, książęcy i dwór z ciosowego kamienia, wyzłocony wewnątrz i miesięcznymi makatami wybity; tam duma — i patriotyzm, zaufany w dawnych politykach i rozumowych intrygach, pełen ostrożności światowej i podziemnej intrygi...

Miesiąc nade mną — a skrzydła moje ogniste między miastem i miesiącem, jak dwie chmury, myślami ciężarne; jeden tylko szczyt góry łysej i drugi szczyt zamkowej, jako Koloseum, wydobyły się spod mojej opony i sterczą, błękitnym miesiącem uwieńczone —

Pod moimi skrzydłami, które są cieniem i kirem podbite, a księżycami tęcz — niby stuokie pawia ogony odstrzelają się gwiazdom, które są nade mną, i wyższym duchom ziemię pokazują, niby w płaszcz królewski ubraną: pod tymi skrzydły wyrzynaj się — o, prawdo piękności świętej — nie dbając na rozpłakanie się dzieciątek, w których wytryśniesz... Z boleści — i jeszcze raz z boleści odrodzicie się wy, którzyście do dzieła Pańskiego gotowi.