Rozmowa wtóra
Tłumacz Słowa
A teraz, mój Helionie, nie schodząc z wysokości, na którą nas poprzednia rozmowa zaprowadziła, porównajmy wiarę naszą i widzenie rzeczy cielesnych z wiarą i widzeniami teraźniejszego świata. Bóg, który mnie we wnętrzu Ducha usprawiedliwionego strasznym chrztem ognistym utwierdził, nie dozwoli, aby jakakolwiek żółć była w ustach prawdę mówiących: ani w poszanowaniu ubliżę tej spokojnej ruinie, która stoi pod górami Apeninu, pośród kolumn zgruchotanej przeszłości, pełna szelestu sztandarów naszych, a miesiącami tureckimi, przez nasze przodki jeszcze zdobytymi, ozłocona — a jeszcze mniej strachu niech mają biedne i zrujnowane kościoły nasze, pełne prawdziwego Ducha, dzwoniące nad całego kraju pogrzebem... Spokojni, bo miłośni, używajmy wolności Ducha, szanując ludzi dobrej woli — na żaden jednak fałsz, za podporę ludziom dawany, nie przyzwalając, nauczeni wieków przykładem, że ludzkość oszukana straszliwie się potem mści hańby i splamienia swego, które przez oszukaństwo poniosła...
Jeszcze ci raz przypomnę podstawę wiary naszej: że wszystko dla Ducha i przez Ducha zostało stworzone, a nic dla cielesnego celu nie istnieje. I drugi — a jeden tylko niebieski dogmat: że Stwórca Ducha względem ogółu i szczegółu jest sprawiedliwy.
Wystawmy78 sobie teraz, że przychodzi do nas jeden z tegoczesnych świętoszków Kościoła: człowiek świata, gniewem zapalony przeciwko nowemu Ducha ruchowi i nauce, którą słyszał gdzieś na kazalnicy potępioną; z tym człowiekiem, niby ku pomocy, przychodzi doktór — nowej szkoły, systematu Galla zwolennik, wielki przeciwnik magnetyzmu; za doktorem zaś, z uśmiechem przedrwiwania na ustach, ukazuje się nam postać filozofa: studenta któregoś z niemieckich uniwersytetów, dialektyka, który wreszcie przyjął objawienie jako podporę, a doskonałość praw natury, przez Boga położoną, kładzie za podstawę niezaprzeczoną — wszelkie antynomie widzialne topiąc w doskonałości bożej. Jakież będą przeciwko nam tych ludzi zarzuty?
Helion
Świętoszek zacznie — zdaje mi się — katechizmowym sposobem, mówiąc: że Bóg stworzył świat; że grzech pierworodny był popełnion przez Adama; że odkupienie przyszło w Chrystusie; że szatan kusi z dopuszczenia bożego ludzi, będących na ziemi; że Bóg czyścem79 i piekłem skuszonych karze, a dobrych niebiosami wynagradza — a tych rzeczy nie tylko że sam nie wytłumaczy, ale nawet i nam tłumaczyć zabroni.
Tłumacz Słowa
Źleś80 zrozumiał naturę duchową świętoszka; od tych wszystkich rzeczy nie zacznie, albowiem instynktem czuje, że one są jasne i niezaprzeczone w naszej nauce: Słowo świata, jako Syn Boży, tworzące Duchem Świętym wszelką widzialność, jest całą treścią wnętrzną księgi naszej — a wszystko, cośmy mówili, z łona Słowa wyprowadzone, wróciło do Słowa na obłokach. — Jam zaś nie mówił o ludziach, którzy, pełniąc obowiązki chrześcijanina według sumienia teraźniejszego, słów naszych nie zrozumieją i Ducha naszej wiary nie uczują; alem wprowadził praktykanta dewota, który, przerażony wszelką nowością i ruchem, przybiega z zakazem, abyśmy w materii wiary naprzód kroku uczynić nie śmieli, póki się na to papież wyraźnie bullą zapieczętowaną nie zgodzi. Jest to więc — jak widzisz — pewien rodzaj sofisty i człowieka Zakonu, który dawniej ukrzyżowałby nas — albo na stos ognisty zaprowadził, śpiewając litanie; dziś zaś, po przejściu już tylu burzących aniołów przez ziemię, po zagaszeniu stosów inkwizycyjnych, które mu były wielkim ułatwieniem w rozumowaniu — tę jedyną ma broń i taktykę, że ludzi, budujących na fundamencie Chrystusa, burzycielami nazwie, za szatanów ogłosi lub uklęknie na publicznym miejscu i będzie wzdychał, modląc się niby za ich nawrócenie.
Helion
Takich ludzi, którzy wiarę udają, łatwo naśladować potrafię... Oskarży nas, że heretykami jesteśmy, niszczymy katolicyzm, wierzym w proroctwa, w metempsychozę81... Uda nawet patriotyzm — i, Ojczyzny sprawę z Rzymskim Kościołem połączywszy, oskarży nas, że oboje to razem obalamy.
Tłumacz Słowa
Teraz to pojąłeś naturę zaprzeczeńca wiecznego. Jacy byli za czasów Sokratesa sofiści, za czasów Chrystusa faryzeusze: tacy teraz są dewoci i świętoszkowie — którym część fałszywych kapłanów w niszczeniu wszelkiej prawdy dopomaga. O nich dziś jeszcze można powiedzieć słowy Pana naszego: „Odjęliście klucz wyrozumienia, samiście nie zaszli i drugim bronicie, aby nie byli zbawieni”. Oni to winni, że Kościół katolicki, ta straszna siła i potężny Anioł czynu, nigdy dotąd nie ukazał się wolny — ale zawsze w łańcuchu na nogach i rękach wlókł się za wypadkami świata. My nie śmierci onego Anioła, ale uwolnienia z więzów prosić przyszliśmy — siły, z Ducha świętego płynącej, upragnieni... z palmami wiosennymi przyszliśmy zapukać do drzwi zamkniętych — i rozśpiewamy powietrze Duchem Bożym, aż obudzi się Kościół i wystąpi jako wódz nasz nieśmiertelny; a żadnej z sił Ducha naszego nie wyprzemy się — ani nawet wolności sumienia i rozsądzania — ale się poddamy jedynej prawdzie i Duchowi Kościoła właśnie dlatego, że wolni, szatanowi nawet służyć możemy. — Sądziszli82, że ta obietnica ułagodzi świętoszka?
Helion
O dumę szatańską oskarży — rozkaże, abyśmy się natychmiast sumienia własnego wyparli, w wyroki Kościoła uwierzyli, przystępowali do sakramentów, czynili ciche jałmużny i usiłowali — każdy z nas z osobna — zbawić się i niebo po śmierci otrzymać...
Tłumacz Słowa
I wierzyszli83, że to jest droga? Czy takie przemycenie duszy — drogami świata może być największą zasługą u Boga? Stawiasz mi piękny ideał świętych, którzy zamieszkują niebiosa od lat kilku tysięcy: ludzie, nieużyteczni nikomu, którzy kilka dusz jałmużną splamili, kilka ranków w kościele przeklęczeli — zamknęli się w ciele własnym niby ślimacy; odjęli światu siłę, jaką mieli, światło, z jakim je Bóg może przysłał na ziemię... I po kilku milionach milionów lat spodziewasz się znaleźć gdzieś zachowane na wieczność te karykatury ludzkości — odpowiadające Aniołowi Sądu, który je zapyta o wiarę, że nie wiedzą, jaka jest, ale ją sądzą taką być, jaka była w uczonej, teologicznej głowie księdza spowiednika? Cóż — czy nie rozśmiejesz się serdecznie na dobroduszność tych mieszkańców wiecznych wieczności?
Helion
Nigdym84 w nich nie widział ideału człowieka.
Tłumacz Słowa
Lecz ci ludzie odpowiedzą, że będą zbawieni właśnie przez pokorę własną a przez łaskę bożą, przez jałmużnę i przez moc sakramentów.
Helion
Jest to zwyczajna odpowiedź świętoszków...
Tłumacz Słowa
Powiedz mi: gdybyś spotkał dziecko chłopskie, a chciał w chłopięciu Ducha rozradować — czy dałbyś mu piszczałkę i jabłek rumianych, czy oto wprowadził je do pokoju, gdzie wiszą obrazy, piękność lejące — posągi ze słońcem w oczach, a z ciszą boską na czole — księgi pełne Ducha przeszłości?...
Helion
Dałbym mu owoców i grosz na kupienie piszczałki.
Tłumacz Słowa
Nagrodziłbyś je więc podług natury Ducha, który jest jeszcze dziecinny i nierozkwitniony. — Jakaż więc podług świętoszka jest nagroda niebieska?
Helion
Wieczne widzenie Boga — pokój niebieski — widok światów, którymi Bóg w sprawiedliwości swojej rządzi.
Tłumacz Słowa
Naturą więc Ducha świętoszków musi być ciągłe wpatrywanie się w Boga, pokój niebieski Ducha ciągły — i rozważanie ciągłe tajemnicy światów porządku i bożej sprawiedliwości?
Helion
Przeciwnie; właśnie obwiniają nas o to, że tajemnic bożych dociekamy, a zalecają wszelką myśl o rzeczach wiary porzucić — i siły naszej myśli skierować ku naukom, które są rozumowi ludzkiemu dostępne.
Tłumacz Słowa
Pozwalają więc zajmować się botaniką, zoologią, chemią — słowem, wszelkimi naukami świata, byleby te nie zaczepiały nigdzie o rzeczy wiary; to jest, pozwalają nam pracować bez myśli o Bogu. Sądzę, że sami postępują podług tej nauki — a zmordowani analizą, odbywszy przepisane przez Kościół modlitwy, szukają godziwych rozrywek dla Ducha, który się dociekaniem praw cielesnych utrudził?
Helion
Tak się dzieje...
Tłumacz Słowa
Lecz oto my przeciwnie z Ducha Bożego chcemy wyprowadzić świat cały; wszystkie zeń nauki rozwinąć, wszystkie czyny z bożego natchnienia wyprowadzić... Rozrywki zaś nam świata, jeżeli nie są nauką fenomenów Ducha, wydają się ckliwe: w muzyce szukamy świadectwa o jedności Ducha naszego, który się w zharmonizowaniu tonów znachodzi85 i równa nas z Duchem świata; w poezji głosów natchnienia bożego szukamy, a miarą sądu naszego jest droga Celów Ostatecznych, do których te natchnienia mniej lub więcej prowadzą. — Zda mi się więc, że Bóg, skruszywszy ciało nasze i uwolniwszy Anioła naszego z więzów: jeżeli mu te wszystkie harmonie pokaże — da mu niebiosa i zachwycenie, które w Duchu naszym czas pochłonie, i uczyni go zachwyconym na wieczność... czyli raczej powiem: schwyconym przez wieczność w chwili śmierci, to jest w chwili najwyższego zachwycenia i miłości bożej.
Helion
Odejmujesz mi żądło świętoszkowe.
Tłumacz Słowa
Wrócę ci gniew i niechęć, powstając otwarcie przeciwko drugiemu środkowi zbawienia świętoszkowego, to jest przeciwko jałmużnie.
Helion
Zadziwiasz mnie.
Tłumacz Słowa
Oto widzisz, że już niektóre narody, w formie rządu bliższe Chrystusowej nauki, wzięły na siebie opiekę i jałmużnictwo kraju — żebractwo zaś, jako występek przeciwko Duchowi Chrystusowemu w rządzie, przed trybunał zapozwały. Ideał ten, jakkolwiek jeszcze niedoskonale zrealizowany na ziemi, już rządowi nadaje piękność anielską: oto łono, w którym wszystko żywe żyje, kwitnie, raduje się i cierpi — wnętrze, mówię, wszystko czujące, wnętrznym wszechsłuchem napełnione... Przez te ręce idealne jałmużna twoja przechodząc, traci hańbiący dźwięk pieniądza, a przemienia się w prawdziwą mannę karmiącą ubogich, cudownemu bożemu pokarmowi najbliższą. A ty — zamiast dopomóc wielkiemu karmicielowi, nie chcesz się wyrzec tej muzyki pieniądza, który z powozu twego rzucony na bruk upada — i gdzieś daleko dzwoni, pomięszany z jękiem chylącego się poń żebraka?...
Co mówię — im litośniejszy jesteś, tym więcej około ciebie Duchów tracących zaufanie, moc, uczucie braterstwa: jeżeli pięknych — to smętnych, bo chleb jałmużny gorzki jest, choćbyś go łzami twoimi posolił; jeżeli przewrotnych — to jałmużną twoją roztoczonych86 do reszty; które myślą, że nie przez cnotę, ale przez strach piekła karmisz je — a niebios spodziewasz się za to, że im zbywający od potrzeb pieniądz rzuciłeś... Tak, Helionie mój! — służ narodowi twemu i przykładaj się, aby zbudowany był podług Chrystusa i przynoś mu część majątku twego i spraw, aby wszyscy to czynili; a jeżeli w niebiosach stają przed sądem Boga czyny nasze: to ujrzysz jakieś piękne i nieznajome tobie Duchy, które zaświadczą, że w chlebie, który jadły na ziemi, czuły ziarno z kłosa twego — i w kołdrach, którymi były okryte, czuły ciepło twoje serdeczne. Lepiej więc, mój Helionie, aby ten, który dziś dla majątku swego mógł zasiadać w pierwszej radzie narodu, a nie czynił tego, ale wyrzekł się pieniędzy, szpital dla stu biednych postawił, a resztę rozdawszy ubogim, sam został żebrakiem — maluję ci tu najwyższe anielstwo tegoczesne: lepiej mówię — aby się był z góry całą budową rządu zatrudnił — a jeśli nie mógł: to głowę swoją dał jako wielki buntownik-idealista, niechcący mniejszym — niż ma w Duchu — rządu swego widzieć aniołem. Widzisz więc, że forma dzisiejsza jałmużny do końca świata trwać nie może, ale przemieniona, w jednej figurze z prawdziwym patriotyzmem objawi się — a kto największy, ten będzie nazwan najświętszym...
Helion
Przed takim rządem na twarz upadnę i zbawienie mu duszy mojej powierzę...
Tłumacz Słowa
A taki rząd nie pozwoli na jeden głód i na jedną nędzę! A jeżeli go plaga powszechna uderzy, to na szacie królewskiej pokażą się najpierwsze łachmany i błysk głodu postrzeżesz najpierwszy w zbladłych źrenicach królewskich: najszlachetniejsi bowiem jeść przestaną najpierwsi.
Helion
Królestwo Boże ściągasz na ziemię.
Tłumacz Słowa
Tłumaczęć87 tylko pewien obraz, gdzieś widziany na ulicy — a który mi samemu, gdym szukał prawdy, rozkaz jałmużny z Ducha Chrystusowego wytłumaczył: Oto na obrazie Chrystus siedmioletni z Matką stoją przy stole, na którym chleb leży i owoce; przed nimi żebrak w łachmanach snać o jałmużnę uprasza, a Matka, zda się, wielką litością ku żebrakowi przejęta — spogląda na Syna Bożego, chcąc widocznie, iżby ta jałmużna przeszła przez ręce dziecięcia; lecz Chrystus usuwa się niby w stronę przeciwną z twarzą niewzruszoną i bladą, pod obrazem zaś stoi werset z szóstego rozdziału Świętojańskiej Ewangelii: „Chleb, który ja daję, jest to ciało moje, które będzie wydane za świat”. Widzisz — jak jałmużna Chrystusowa podobna jest do zgonu Leonidasa, a teraźniejsza zaledwie wypełnia przepis Mahometa, który rzekł: „Co macie nadto, oddajcie biednym”. Jeżeli więc o niebo mahometańskie świętoszkowi chodzi, to je uzyska; ale niebiosa Chrystusowe — te się innym kluczem otwierają, a ten klucz jest to zupełne wydanie ciała — i Ducha męczeństwo dla myśli bożej poniesione...
Helion
Błogosławiony jest dzień, gdy to słyszę.
Tłumacz Słowa
Budujmy więc — o Helionie — tego ojczyzny Anioła, który nędzę wszelką w sobie nakarmi — a przed sąd zapozwie mniemanego świętoszka za to, że przez osobistą jałmużnę lub zastawianie stołów publicznych Duchy plami — i z nędzy ciała korzystając, ciału je srebrnemu upokarza i czyni, że mu ci Duchowie poszanowanie oddają... A teraz uważajmy potrzebę jałmużny jako względną do czasu prawdę i obowiązek przyjemny — zaraz we wnętrznościach serca naszego wnętrznym rozczuleniem wynagrodzony. Do niebios zaś przez inne czyny starajmy się dostać.
Helion
Uwolń mię od dalszych zaprzeczeń, albowiem nie sądzę, aby się znalazł człowiek, który by tak prostej nauce zaprzeczył. Pastuszek ją pojmie i powie: ja nieśmiertelny, a świętsi ode mnie są na niebiosach i pomagają mi — a Bóg, ojciec mój, jest sprawiedliwy... Wysoki zaś człowiek z tego samego Ducha wyprowadzi cudowne myśli kościoły i — gdziekolwiek użyty — będzie wiedział, do czego ma stosować codzienną pracę swoją. Ty pierwszy w globie, jak w przeźroczu, rozświecasz czynną siłę i pierwszą przyczynę pokazujesz i czynisz, że się rzeźba i malowidło Ducha przez rozświecone ściany pokazuje. Jakże od światłości odwracać się dobrowolnie? Jakże przeczyć przeciwko Duchowi własnemu?...
Tłumacz Słowa
Nie zaprzeczysz mi więc wiary w sakramenta88?
Helion
Widziałem, żeś je przyjmował.
Tłumacz Słowa
Lecz oto ja, który nic dogmatycznie nie twierdzę, muszę mieć jakąś podstawę wiary owej w sakramenta — a ta podstawa właśnie, może mię rozróżnia ze świętoszkiem, który wierzy prosto w moc sakramentalną.
Helion
Sądzę, że w przeszłej rozmowie, mówiąc o związku Ducha z Duchem świata, wyjaśniłeś potrzebę żywienia się sakramentalną Słowa potęgą...
Tłumacz Słowa
Uznaję coś więcej jeszcze; uznaję potrzebę czynu i potrzebę widzialnego znaku — to jest, Hostii Pańskiej i olejów świętych i wody chrzestnej: a to nie jako pamiątek tylko, ale prawdziwych, przemienionych Duchem Chrystusa istności, przez które moc Pańska płynie i udziela się ludziom Sprawę Bożą czyniącym. A te znaki są, aby obudziły myśl śpiącą... a myśl, jako służebnica, zapala lampę i, ku sercu idąc, otwiera wrota, przez które dopiero Chrystus wchodzi. Jeżeliby więc myśl nie obudziła się, a serce zaryglowało się w sobie i nie chciało wpuścić Oblubieńca: Chrystus powróci na wysokoście albo też — jeśli poczuje, że Duch, który go żądał, nie dla siły i czynu, ale dla uspokojenia się i snu zwołuje go z wysokości — to jako stwórca wszelkiego ruchu i pracy świata nie da się użyć przeciwko celowi własnemu. Jeżeli więc dotychczas karmił nas jako dzieci, to żąda teraz, abyśmy jako młodzieńce zdobywali Go siłą — nawet nie pojedynczo, ale zebrawszy się w tłumy, całymi hufcami... jako narody szli po Jego moc wskrzesitelną i w czynach naszych czynili ją widzialną. Wybłysk ten nagły sił nowych, z niebios wziętych, rozpocznie Sprawę Bożą na ziemi; reszta, mój Helionie, jest tajemnicą, która nie przez naukę, ale przez Ducha będzie każdemu odkrytą. Ognie są na niebiosach, które chrzczą wybranych do dzieła — i widzenia utwierdzają zachwianych... Zdaje się, że Chrystus omija kościoły, a sam chodzi do domów i wybiera swoje apostoły. Coraz ktoś nowy budzi się, przerażony strasznymi odwiedzinami — zdziwiony, że mu się w dawnej formie wiary myśl nowa boża objawia...
Co do wiar więc, przyrównam ci świat teraźniejszy do owego kościoła, w którym stoi stary posąg Saturna — zgryziony czasem, mchami zielony... A pierwsi są najbliżsi świętoszkowie: ci leżą czołem, bijąc posągowi — a zabraniają sobie wszelkiej myśli o nim, choć go widzą, że usta ma czerwone od strasznego pokarmu — choć głodnego ku dzieciom własnym Boga rozumem swoim pojąć nie mogą... Są oni ulubieńcami ludzi, zarządzających kościołem; dla nich pierwsze miejsce u stóp posągu — pierwszy zapach kadzideł i kwiatów, które starego Boga okadzają; dla nich wszystkie obietnice w przyszłości...
A drugi tłum oto tych, którzy ujrzeli prawdę alegoryczną w posągu, kolan nie zniża, głowy nie skłania, a w posągu moc ani Ducha nie wierzy, widząc w nim tylko naukę. Ci są wpuszczeni do kościoła — ale obietnic nie mają...
A trzeci są ci, którzy Ducha prawdy, wieczność w posągu uczuli i zrozumieli, że Bóg był wszystko wiedzący, który tę prawdę w marmur wkrzesał i postawił. Ci gotowi są czołem uderzyć posągowi: ale ich ludzie kościołem zarządzający nie dopuszczają; gotowi są ludziom alegorię widzącym wyższość boską myśli posągowej odsłonić: ale im mądrość moralistów urąga. Cóż więc?... Czekają więc, aż ów snycerz, który posąg postawił, sam zaświadczy o prawdzie i Duchu kościoła... A niszczyć nie chcą, bo formę prawdy widzą prawdziwą.
Różnica więc jest ta, że pierwsi są pod strachem i tajemnicą, drudzy, wolni już, ale nic niewidzący, a ci ostatni — wolni i widzący — pod miłością są bożą...
Pierwsi są niby poganami chrystianizmu — albowiem pogaństwem nie było ani nazwanie najwyższego Boga Jowiszem, ani podług myśli o Bogu zrobiony wizerunek: ale cześć już tylko formie, a nie zaś Duchowi Bożemu oddawana. Zaufanie w moc posągu, podobne do zaufania, które świętoszek dziś pokłada w mocy tajemniczej znaków i słów sakramentalnych, staje się pogaństwem — ohydne dlatego, że zatrzymuje ruch Ducha na ziemi, a ludzkość w cielesne niby kwiaty rozwija... Stąd, mój Helionie, tyle cudów fałszywych, które gorsze od bajek politeizmu, bo bez natchnienia i wnętrznej, nawet alegorycznej wartości wymyślone, ubliżają Duchowi Ojca i Syna — i wpływ ognisty Ducha Świętego na świat pozbawiają wszelkiej świętej mądrości.
Helion
Ileż razy cierpiałem nad upodleniem religii, którą ludzie chcą tak podłymi sposobami przelęknionemu ludowi narzucić!
Tłumacz Słowa
Wszelkie jednak przełamanie Duchem prawa materii cudem jest. Chrystus idący do grobu, aby się oblókł w ciało swoje, wywołanie Łazarza z grobu, śćmienie się Matki Boskiej miłością bożą — i poczęcie z Ducha Świętego: są to dla nas świadectwa mocy Ducha naszego i niby gwiazdy kierunku, po których szczeblujemy dalej... w drodze Ducha, do Celów idąc Ostatecznych, atmosferycznych i globowych.
Helion
W te cuda wierzę...
Tłumacz Słowa
Lecz przełamanie prawa natury jest rzeczą tworzącą świat cały; wnętrznoście wszelkiej formy drżą na to... Przed cudem Matki Boskiej cała ziemia i wszystkie Duchy napełnione były snem niby i przeczuciem, że raz na ziemi prawo rodzącej Trójcy ma być przez miłość, do Boga wylatującą, przełamane. A poeci, jako czulsi na ten głos proroczy, zaludnili kraj imaginacji mnóstwem takich cudów, jakoby już dopełnionych i przeczucie prawdy rozdzwonili harfami złotymi po całej ziemi... Cudowne więc Matki Boskiej poczęcie poprzedzone było snem, wizją prawdy, przeczuciem Ducha na całej ziemi, poetycznymi figurami mnóstwa półbogów: nareszcie spełnione raz — w Nazaretańskiej chacie, która się nagle napełniła wonią najczystszych kwiatów Ducha i światłem najbielszych promieni rozpromieniła. A skoro się stało — Duch niby ziemski uspokoił się, sen swój widząc sprawdzonym. — Wizja białej Ledy i oprószonej złotym deszczem Danai nie spadła już nigdy na ciemne źrenice Homerów — i w żadnej już pochrystusowej wierze nie obaczysz snu tego, który był niby utęsknieniem Ducha ziemskiego za obietnicą Słowa, gdzieś w niebiosach słyszaną... i to sprawił, że niby wiara całej ziemi, wprzód obudzona, Nazaretance świętej w złamaniu prawa natury dopomogła: Duch bowiem Ziemi dopomaga, modląc się niewymownymi wzdychaniami. Podobne przeczucie było o wniebowstąpieniu z Ciałem Chrystusowym: Eliasz na wozie ognistym ulatujący — Ganimedes z ciałem porwany — Eneasz śród walki — Romulus pośród piorunów... a po Chrystusie żaden już bez mogiły na ziemi...
Helion
Cudownyś jest89!
Tłumacz Słowa
Prawdę czystą znoszę wam — a ta jest nad wszelkie pięknoście...
Helion
Piękność jest świętą.
Tłumacz Słowa
Pięknością więc może byłoby powiedzieć ze świętoszkiem: że my biedne robaczki, a Pan Bóg, wszystko mocen, co chwila przeraża nas, palec swój widomie w poruszeniu materii pokazując... Tam obraz Matki Boskiej purpurowymi łzami zapłakał; tam drewniany krucyfiks pokazał spazm serdeczny: żebra na nim drewniane zadrgały, włosy się podniosły na głowie... tyś patrzał przy świetle dogasającej lampy na ruszającą się twarz Boga, a On ręce otworzył — pobladł — jęknął i przerażonemu kazał upaść twarzą przed tajemnicą Kościoła...
Helion
Przerażasz mnie — a jednak sumienie moje temu cudowi zaprzecza.
Tłumacz Słowa
Miałżebyś90 jaki filozoficzny dowód i miarę pewną dla odróżnienia prawdziwych od fałszywych cudów na ziemi?
Helion
Zabobonność sądzę taką chorobą, że oto użyłbym chociażby pożyczonej od filozofa broni, aby temu krucyfiksowi ruchu i głosu zaprzeczył.
Tłumacz Słowa
Jakiż jest dowód?
Helion
Ogólnik filozoficzny — że prawa natury odwieczne przez Boga są położone, a zatem Bóg uznałby praw swoich niedoskonałość, gdyby którekolwiek z nich, wyjątkowym sposobem, dla przerażenia grzesznika poruszył.
Tłumacz Słowa
Prawdziwym jesteś filozofem: przyłatałeś kawał podartej sukni do płaszcza nowego; przypuściłeś wieczność i doskonałość praw bożych. Gdyby więc która z kolumn Piotra świętego podczas mszy świętej aż pod niebiosa wyrosła, liściami się okryła, a cud był przez tysiące świadków potwierdzony — gdybyś sam był świadkiem: zaprzeczyłbyś?
Helion
Lecz to się stać przeciwko prawom natury nie może!
Tłumacz Słowa
Udajmy się do tego filozofa. — Nie zaprzeczy nam zapewne rzeczy wiadomej z obserwacji astronomicznej, że Ziemia w obrocie swoim zbliża się do Słońca — o tak małą wprawdzie drobnostkę, że zaledwie co tysiąc lat o cal jeden zmniejsza tę kilkomilionową mil odległość, która ją ze słońca siłą atrakcyjną rozgranicza. Jeżeli jednak to zbliżanie się jest obserwacją sprawdzone: to rzec by można, że dzień dzisiejszy dłużej trwa niż jutro nasze, a ciężar ciał przez umniejszenie codzienne atrakcji ziemskiej o milionową część włosa, umniejsza się; ani więc ciężaru prawo, ani wymiar czasu nie mogą być na chwilę jedną obrachowane niezmiennie. Może więc Stwórca, chcąc wynagrodzić Ziemię za ubytek ciężaru, jaki przez zbliżenie się ku Słońcu ponosi, prawem wiecznym postanowił, że co tysiąc lat jedna z brył granitowych, gdziekolwiek na ziemi będąca — czy to na pustyni, czy w głębi oceanowej, czy też przy kościele Piotra świętego postawiona — rośnie nagle, w objętości powiększa się i glob ziemski, do pierwotnej, przedwiekowej wagi dorównywa i dociąga?... Kolumny więc rosnąć mogą — a kościoły mogą brać za świadki filozofów, że się to stało!
Helion
Prawdą jest.
Tłumacz Słowa
Ja zaś temu cudowi zaprzeczam i przeciwko wszelkim podobnym fałszerstwom mocy bożej powstaję: albowiem przy pochodni, którą niosę, żaden fałsz, na niepewności stojący, utrzymać się nie może.
Helion
O, niszcz te stare fałsze ohydne!
Tłumacz Słowa
Nic nie rozwalam, ale wszystko nowe buduję — a wkrótce stare rzeczy i opinie staną się niepotrzebne, zapomniane i bez widzialnego gwałtu upadną. Kościół ci nie dawał Wiedzy, szedłeś więc po opinie różno-systematycznej nauki; opinie zaś porzucisz dla prawdy, która ci w głębi Ducha wszystko wytłumaczyć potrafi: oto z matematyczną pewnością jednej myśli Ducha dowodzę ci przez całą widzialność, a wszystko mi służy za dowód — gdy każdy systemat opinii częścią tylko rzeczy światowych podpiera się, innym zaś, jako niepotrzebnym albo fałszywym, istnienia zaprzecza. Czyż mi robaczek każdy i liść każdy zarówno jak odkrycia nauki i natchnienia marzone poetów nie pomagają? Wszystko jeden mi Kościół buduje, a ja — prawie na łonie mądrości Chrystusowej półsenny odpoczywam i bez wytężenia sił znachodzę prawdę, jakoby nie ze mnie wychodziła... Względem cudów więc — uwielbiamy cudowną siłę Chrystusa i Matki Jego; nie możemy powiedzieć, że te cuda jedynie przyjmujemy, a inne zaś, w kościołach Jego czynione, odrzucamy — ani też z filozofem wszystkim cudom zaprzeczyć możemy, a względem niezaprzeczonych użyć wybiegu, że były w prawach natury, bo musielibyśmy wszystkie cuda przyjąć, z uśmiechem wprawdzie niedowiarstwa, ale bez ostatecznego w Duchu naszym zaprzeczenia. Pomyśl więc, ile by wzrost ów jeden granitowej kolumny — choć później przez filozofów w prawa natury wciągnięty — uczynił złego na świecie, mnożąc cuda, przestraszając Bogiem bez żadnej potrzeby, dlatego tylko, abyśmy się niewolnikami na ziemi uczuli, woli naszej wyrzekli się, szukać prawdy przestali — albo tę prawdę ciągle z rąk naszych widzieli uciekającą!
Helion
Zaprowadziłeś mię91 w labirynt niewywikłanych niepewności...
Tłumacz Słowa
Rzecz jest wprawdzie92 łatwa; spróbuj sam prawo cudom dziejącym się codziennie położyć.
Helion
Pomóż mi — i prowadź w światło...
Tłumacz Słowa
Powiem ci przypowiastkę. Oto pewni rodzice zmuszeni byli odjechać i dziatki93 swoje opiece obcych ludzi poruczyć. Oboje jednakże, chcąc niejako przytomnymi być ciągle dziatek pamięci i z daleka rządzić dziateczek postępowaniem, uprosili u Boga, że je mocą cudowną obdarzył. Ojciec więc siłę nadprzyrodzoną wlał w wizerunek swój, tak że portret, na ścianie wiszący, na każde dzieci przestępstwo patrzał i płakał krwawymi łzami. Matka zaś zostawiła dzieciom portret swój i rzekła: „Ilekroć ucisku ludzkiego doznacie, albo też ku złemu będziecie skuszeni, patrzcie na twarz moją, proście w imię moje — a ja przez moc cudowną, którą mi Bóg dał, pomogę wam i na końcu połączę się z wami”. — Więc oto po odjeździe rodziców dziatki te, pierwszy raz przeciwko rodzicom wykroczywszy, ujrzały obraz ojca, że ruszył oczyma, i zlękły się, mówiąc: „Ojciec widzi!” I przyszedł do nich chłopiec uliczny, a widząc przestraszone i obraz ten, ruszający oczyma, nie zaprzeczył bynajmniej cudowi, ale powiedział, że u zegarmistrza w miasteczku widział podobne obrazki, obdarzone ruchem i głosem — słowem, równie cudowne. Dziateczki owe, które były mądre i w moc cudowną ojca swego wierzyły, odpowiedziały owemu to łajdakowi, że zegarki tamte są codziennie nakręcane, obraz zaś już od kilku lat wisi na ścianie, rusza się, płacze, a nigdzie nie widać sprężyny... Wszakże gdy to mówiły, już w sercu własnym uczuły głos niby wnętrzny i poszept, że ojciec może był tylko lepszym od miejskiego zegarmistrzem — i przestały się lękać obrazu. Lecz oto dziateczki te, będąc u obcych ludzi w zaniedbaniu, często głodem morzone i bite, udały się raz z modlitwą do matki cudownego obrazu, prosząc, aby je, sieroty, od złych ludzi broniła. I stało się, że owi to źli opiekunowie potracili dziatki własne, a nie mając, kogo by więcej do serca przycisnąć, zaczęli pieścić i tulić owe to, wprzód bite i dręczone jagniątka... Z tej prostej powiastki, Helionie, weź pierwszą miarę, według której ma być ważona potrzeba cudów boskich. Mnie się zdaje, że póki przerażać i przypominać moc swoją potrzebował Stwórca, to strachu narzędziem były same fenomena natury — grzmoty i błyskawice, przez ludzi wówczas niepoznane, Boga zemstą niby ciągle grożące. Dziś, jako synów bożych widząc spod strachu uwolnionych własnym rozumem: miałżeby94 na nowo trwożyć, już nie burzą i waleniem się gór, przez płomień wykorzenionych... ale potem obrazka, zaczerwienieniem się sęka drzewnego, który — z Duchem rozdzielony — żadnego związku z siłą duchową mieć nie może? Nie, Helionie — wszystkie cuda materialne, nie miłość ku Bogu, ale strach tylko rodzące, odrzućmy, a przyszłość sprawdzi, żeśmy to z prawdziwego prawa uczynili.
Helion
Uczucie moje daje tej prawdzie świadectwo. —
Tłumacz Słowa
Nie dosyć na tym; trzeba jasno wykazać, że wszelki porządek moralny na świecie dla jednego z takich cudów stałby się zupełnie niepodobnym. Stwórca nasz, na świadectwo biorąc pierwszą tęczę nad opadającym potopem zjawioną, zaklął się, że praw przez Ducha nadanych materii nigdy nie ruszy, ale je Duchowi da za podstawę wolności — a złamanie tych praw sile własnej Ducha-światowego zostawi. Tej przysięgi, której dziś żaden Człowiek Kościelny nie rozumie, sądząc, że literalnie obietnica była względem wód morskich — Stwórca nam dochowuje. Gdyby zaś ją złamał, to Duch nasz z wszelkiej winy i zbrodni mógłby się usprawiedliwić, podobny skarbnikowi — który za straconą kasę pociągnięty do odpowiedzi — dowiedzie królowi, iż bez rachunku i bez wiedzy skarbnika choćby grosz jeden z tej kasy wziął i, nie opowiedziawszy się, na swoje użył potrzeby: grosz ten bowiem jeden wzięty, mógł potem w rachunkach tysiącami straty pokazać się i skarbnikowi samemu niespodziewany przynieść deficyt. — Oto patrz: podnoszę kamień i upuszczam go z rąk moich pewny, że według prawa natury głaz ten prosto ciężarem zleci i u nóg moich upadnie — a oto w tej chwili, bez wdania się w to Ducha mojego, prawo ciężkości zostaje złamane, kamień, upuszczony z rąk moich, leci i śmiertelnie w pierś brata mojego uderza... Przed jakiż sąd mię powołasz? Któreż sumienie ludzkie zbrodniarza odważy się potępić? — Jeszcze przykład: doktora zapozywają przed trybunał, że otruł człowieka, albowiem arsenik znaleziono w ciele trupa, we flaszce aptecznej i doktorskiej recepcie. Lecz doktor powiada: jam zapisał lekarstwo dobre i dobre przyniesiono z apteki; ale Bóg, chcąc w tym człowieku otrutym grzechy ukarać, dozwolił, że się lekarstwo moje w ustach jego na arsenik zamieniło i taż sama przemiana, cudem sprawiona, stała się we flaszce i w mojej doktorskiej recepcie. A jestże to rzecz trudniejsza Bogu uczynić takie otrucie, niż poruszyć oczyma obrazu albo na obrus biały chlusnąć krwią z rąk niewidzialnych? — Polegajmy więc, Helionie, na obietnicy bożej — i chodźmy spokojni między kamieniami, nie bojąc się oczu posągów ani krwi na sercach płóciennych! Kamienie, które są na grobach ojców naszych, gdyby mogły — byłyby stanęły murem ku obronie Warszawy: a jednak nie widziano żadnego, aby przyszedł... A cóż by się stało, Helionie, w Dniu Ostatecznym, gdyby ta dowolna siła cudowna ruchu w materii urosła w miarę sił, które Królestwo Boże na ziemię sprowadzą? Oto drzwi kościołów wyszłyby na góry, nie potrzebując ramion Samsonowych — a święci na oknach wymalowani, odleciawszy od szyb, polecieliby girlandami na spotkanie Chrystusa... Więc i krucyfiksy drewniane pomięszałyby z ludzkimi głosy swoje — więc i ognie lamp świętych poczęłyby zamieniać się w gołębice czerwone i przelatywać po ciemności; — a co wrzasku i płaczu w głazach — a ile oczu obrazowych, wyszklonych na przyjście Pańskie! Zaprawdę, powiększ cud jeden z takowych do potęgi, do której wszelka siła święta uróść musi po wiekach: a uczynisz ze świata pandemonium nieporządku — które oto, widzianą przez oczy Św. Jana Jeruzalem Niebieską zamieni w harc oszalałej materii! A jednak są cuda, Helionie! — Moc duchowa natury Chrystusa objawiła je światu. Wrócić do grobu po ciało własne — i oblec je raz i dwa, i trzy razy, póki ten płaszcz, przez robaki nie stoczony95, zgnilizną nie zepsuty, Duchowi za szatę służyć może: oto jest ideał, do którego Duch wszelki w mocy dorastać powinien. Zawołaj z grobu człowieka i postaw go przed sądem na świadectwo, abyś wdowę ukrzywdzoną ratował: a ukocha lud Stwórcę za to, że ci dał moc, abyś przez otwarcie mogił rzeczy ukryte czynił jawnymi na świecie. Albo też — przechodząc koło sadu, który otacza ciemne zdrajcy jakiego zamczysko... rozkaż Duchowi drzew, a upadnie na kolana i wyczołgnie się za tobą jak wąż posłuszny z ogrodu — a trupy drzew, ze strasznym szelestem śmierci, w szyby bezsennego zdrajcy załopocą... I krzyknie lud: sprawiedliwy jest Pan, który takiej mocy człowiekowi udziela, że oto przeląkł w Duchu zdrajcę, zamieniwszy mu sad w grobowisko cmentarne, pełne czarnych i pozbawionych życia upiorów! Tę siłę — z Boga wziętą, a niższym Duchom panującą, zwiększaj i zamieniaj w potęgę; a srebrne komety jawić się będą i przylatywać i pytać niby: „czy już bliskie jest zwycięstwo Ducha na ziemi?” A choćbyś był żebrakiem — a był pierwszym w tej sile: będziesz pierwszym z Duchów ziemskich podług świadectwa słońc i miesiąców, u których ta jedna tylko wielkość waży i zapisaną jest pomiędzy światów pracami... Inne wielkoście96 na ziemi się kończą — i mówić o nich niewarto.
Helion
Znów kolumnę Ducha wyprowadziłeś aż do Celów Ostatecznych — i cudownej sile położyłeś prawo niezmienne. — Dajże teraz właściwe miejsce w prawach ziemi tej marze, która jest dotąd królową przerażeń... a tyś rzekł w genezis, że królową mask i powłok bez żadnej rzeczywistej władzy nad stworzeniem.
Tłumacz Słowa
O śmierci pytasz? — Dlatego jest, aby sprawiedliwość każdemu Duchowi wymierzona nie szkodziła światu.
Helion
Jaśniej mi to wytłumacz.
Tłumacz Słowa
Przypuść, mój Helionie, że oto na chwilę masz prawo wyrządzania sprawiedliwości wszelkiemu Duchowi i chcesz, aby miasto jakie całe prędzej do niebios przez czyny swoje doleciało. — Ubieram cię więc w koronę Aniołów — daję kwiat cudowny w ręce — błyskawicę w oczach zapalam — i posyłam jako Anioła kary i nagrody; śmierć zaś przykowywam97 żelaznym łańcuchem do skały tej — i każę jej, aby się stąd nie ruszyła, aż sam zawołasz.
Helion
Idę i wywracam dumnych — a ludzi dobroczynnych podnoszę...
Tłumacz Słowa
Tak; lecz pozwolisz mi, że niektóre szczegóły karania twego i wynagradzania ludzi opiszę — a sądzę, że sam śmierci zawołasz na pomoc, nie mogąc być bez niej sprawiedliwym, choć jesteś wszechmocnym.
Helion
Słucham ciekawie.
Tłumacz Słowa
Oto naprzód spostrzegasz tysiące ludu w łachmanach, które stoją, żebrząc u progu jednego z najbogatszych lichwiarzy — lecz twarde serce zardzewiałe zamknęło się przeciwko wszelkiej litości. Stajesz więc na progu pałacowym — i jako Anioł bijący w trąbę ostateczną ogłaszasz wyrok następujący: „lichwiarz ten, który lud ogłodził i zamknął uszy na krzyk głodnych i proszących litości, ukarany będzie w oczach waszych pod wagą i miarą sprawiedliwości; dom jego ogniem błyskawicowym z ziemi zerwany”... A gdyś rzekł, błyskawice zerwały mury i dachy i uniosły je na skrzydłach czerwonych — okręta98 jego w tej chwili toną, skarby, które położył na bankach, zatracone są. „A on, lichwiarz ten — mówisz dalej — pod takim piorunem nagłej kary zalękły, wyjdzie tu na kiju oparty, wrzodami jako żebrak okryty, o nazwisku swoim zapomniawszy — i was samych, którzyście99 u niego żebrali, o jałmużnę będzie upraszał”... A gdyś rzekł — ujrzano na miejscu zniknionego pałacu żebraka, na którym szaty popróchniały — twarz się okropnościami zlękła, przemieniła — a tylko świadectwo dawnego lichwiarstwa, serce chciwe, kamienne i zawistne w łonie zostało. Sądziszli100, że nędza i złe serce, razem dane w udziale, są dostateczną karą za lichwiarstwo i nieczułość pieniężnego człowieka?
Helion
Sądzę, że kara wyrównywa101 występkowi.
Tłumacz Słowa
Uczyniwszy to, obracasz się do ludu i ogłaszasz, że oto podług słów Ewangelii ludzi nagradzać będziesz; a temu, kto da grosz jałmużny, oddasz sto, a temu, kto opuści dla Chrystusa rolę — dasz stokroć tyle, ile opuścił. — Sądziszli, żeś wynagrodził dostatecznie dających jałmużnę?
Helion
Zaczynam domyślać się celu powiastki...
Tłumacz Słowa
Zaprawdę — obacz, co się stało w tym mieście! Oto lichwiarze zaprzestali wprawdzie lichwiarstwa, bojąc się błyskawicy twojej i wrzodowatego żebractwa — wszelako serca ich są złe i gonią za zyskiem. Idą więc i szukają biednych — i dają jałmużnę; a pobrawszy kwitki na grosz każdy nędzy rzucony, przychodzą i ze skrzyń, które pod twoimi są nogami, biorą ową setną zapłatę, którąś przyrzekł ludziom litosnym. — Ja zaś — mój Helionie — jeżelibym mieszkał w stolicy pod sprawiedliwością twoją codzienną — abym ci dowiódł, że miłość sprawiedliwości z Ducha mojego jest, a miłość boża nie dla przestrachu kary zabrania mi złego uczynku — ukryję się jak Sokrates do ciemnej groty z uczniami mymi i będę czekał, aż przejdzie ten Anioł, który słońcem swym na głowie czyn każdy dobry oświeca i twarz nagrodzonego człowieka, na pręgierzu niby stawiąc, rumieni — ząb za ząb karząc, złotem karząc za złoto; anioł, przysłany rządzić zwierząt gromadą, który o serca ludzkie nie troszczy się, ale lichwiarze ubrał w szaty dobroczynnych ludzi — i nie poprawy dum chce, ale żeby oto jako pobielone groby udali102 się za dobroczynnych i sprawiedliwych.
Helion
Prawdęś rzekł! — Pójdę i zawołam śmierć, aby mi była firanką, za którą ja — Pan — będę nagradzał lub karał.
Tłumacz Słowa
Zrozumiałeś powieść moją. — Takim aniołem jest sprawiedliwość boża względem Duchów. Karze ona i nagradza. Lichwiarze wychodzą żebrakami z domów, błyskawicami zdjętych... a pamięć dawnej, pieniężnej podstawy, która je na świecie umocowała, tkwi jeszcze w sercach; więc lada grosz — to łapczywi, jakby za szczęścia wspomnieniem goniący, biorą go, tulą... i jeszcze nieufni, w garnek kładą i przy miesiącu, obzierając się jak złodzieje, zakopują na pustych cmentarzach: straszne widma, głośno na niesprawiedliwość losu krzyczące, każdemu ozłoconemu powozowi kląć gotowe — aż pod dociskiem nędzy zrozumieją, że inna jest droga Duchowi, który z nędzy wydostać się pragnie, niż klątwa i gniew, i ciągłe kłótnie z losem, który — pod zasłoną śmierci odkrytą — nie jest losem, ale sprawiedliwością, na doskonałej szali każdemu Duchowi odważoną.
Helion
Trzeba więc, abyśmy otwarcie wymówili słowo metempsychozy — a nie czekali, aż z ust świętoszka wyleci...
Tłumacz Słowa
Pozwól im tej marnej broni: słów, które sądzą, że uczynili dziwolągami świata. Lecz oto świat, dawno już jedynie na głos panteizmu i metempsychozy czuły — miał je pierwiastkiem wszelkiej wiary i rewelatorstwa, które przy omdleniu Kościoła odbywała poezja. Dziś te prawdy dwie początkowe są w Duchach ludzi — gotowe wstać jako poddanki Chrystusa i pokłonić swoje indyjskie, słoneczne głowy przed słońcem Celów Ostatecznych. Cóż było to nagłe umiłowanie natury, przez poetów aż do przesytu głoszone? Zaprawdę, nie formę kamieni ani pnie i kawałki drzew ukochać powoływała poezja, ale Ducha, który jest wszędy — a czasem rewelatorstwem wieszcza wywołany, jak błyskawica jawił się w drzewie: brzozę ukraińską zamieniał nagle w poczciwą wieśniaczkę syna płaczącą i w jednym oka mgnieniu dawał uczuć rozwidnionej myśli ludzkiej, że ta ogromna, zielona muzykantka lasów jest prawdziwą siostrą młodszą — pełną jakiejś przyszłej, ludzkiej postaci, która już w niej jest, a objawi się dopiero po wiekach... Więc gdy rzekł poeta: głowa kolumny, toć zaraz i kolumnę ujrzałeś żywą — niby oczyma zapatrzoną na mogiły Maratonu — z sercem, które w niej biło niby serce Greczyna. Więc włosy palm — więc piersi róż — więc łany wyzłocone żytem świadczyły o metempsychicznej wiedzy w poecie, która się w natchnieniu objawiała, a w powszechnym czuciu duchowym na ziemi echo niby potwierdzenia znalazła. — Od Osjana czasów ten indyjski element prawdy wiecznej zaczął rewelatorską siłą działać na Duchy europejskie; w politeizmie zaś słabo tylko dzwoni echem niby dalekim.
Metempsychoza więc — jako gałązka Wiedzy i wiary w krzyż Chrystusa wszczepiona, rozkwita na nowo: już nie straszna, bo za ręce jak dziecię przez Chrystusa prowadzona, ku Celom Ostatecznym idąca... Ziarno zaś jej znajdziesz po dwakroć wyraźnie w Ewangelii, na przyszłość zachowane, a do czasu umyślnie zakryte — a to w tych słowach:
„I pytali go uczniowie, mówiąc: Cóż tedy doktorowie zakonni powiadają, iż Eliasz musi pierwej przyjść [nim Syn Człowieczy zmartwychwstanie]?
A on, odpowiadając, rzekł im: Eliasz ci przyjdzie i naprawi wszystko.
Wszakże wam powiadam, iż Eliasz już przyszedł, a nie poznali go, ale uczynili nad nim, cokolwiek chcieli. Tak ci i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał.
Tedy zrozumieli uczniowie, że im o Janie Chrzcicielu powiedział”.
(Ewangelia św. Mateusza 17, 10–13).
A oto drugie słowa, które o nagrodzie i karze w tym żywocie cielesnym świadczą, a w czterech się znajdują Ewangeliach, tymi samymi wyrazami napisane:
„A Jezus, odpowiedziawszy, rzekł: zaprawdę mówię wam: żaden nie jest, który by opuścił dom albo bracią, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla mnie i dla Ewangelii, żeby nie miał wziąć tyle stokroć teraz za tego czasu domów i braci, i sióstr, i matek, i dzieci, i ról z prześladowaniem, a w przyszłym wieku żywota wiecznego”...
(Ewangelia św. Marka 10, 29–30).
Wyraźna obietnica, że za cielesne ofiary — cielesna nagroda; a dopiero za ofiarę ostateczną Ducha — niebiosa i, podług słów Pawła świętego, ciało przemienione otrzymamy:
„Otóż wam tajemnicę powiadam, że wszyscy zmartwychwstaniemy, ale nie wszyscy przemienieni będziemy”.
(List św. Pawła do Koryntian 15, 51).
Na tych świętych wyrazach przedwiecznej Wiedzy zakończymy naszą ideową rozmowę z człowiekiem cerkiewnym — a spróbujemy, czyli103 na tej samej idei niektóre z opinij104 ludzkich nie dadzą się z większą pewnością ugruntować. — Wieszli105 ty, jaki cel sobie zakłada Pan Bóg w księdze nauki doktorskiej?
Helion
Wszystkie cele dążą do konserwacji106 rodzaju ludzkiego.
Tłumacz Słowa
Bóg więc, który rodzaj mastodontów i pterodaktylów zatracił, chce, ażeby ludzie żyli na wieki?
Helion
Matka dusz, natura wyręcza Boga i sama opiekuje się stworzeniem — pragnąca, aby zakonserwowan107 był rodzaj ludzki.
Tłumacz Słowa [podobny do człowieka, dantejskiego]
Izys więc na złotej nodze stojąca, tysiącem piersi karmiących obdarzona: Matka dusz, Natura stoi jako syntetyczne bożyszcze nad światem doktorskich spostrzeżeń. Nic jednak nie tłumaczy, a ciału każdemu własny krzyk i skargę zostawia. Ideałem tego świata jest jakoby zdrowy chłop ukraiński, otoczony kariatydami ślepych, ułomnych i chorych, w których natura uchybiła celu swojego — aby ten cel w ogólnym zrównoważeniu ciał snadniej uzyskała... Nie pytaj doktora, ile stąd ślepemu przybędzie, że gdzieś drugi człowiek, w Ameryce żyjący — oczyma zdrowymi widzi, jak przez teleskop doskonały, rzeczy za horyzontem widzenia będące! Doktor nasz — Naturę mądrą i sprawiedliwą nazwawszy — wszystko ci przez jakiś niewidzialny, ogólny porządek wytłumaczy. Straszliwy człowiek! w nieśmiertelność Ducha nie wierzy, a błogosławi śmierci, która niszczy organizacje, do życia niezdatne... Gdybyś mu dał kredę w rękę i pozwolił niektóre osoby krzyżem śmierci, położonym na czole, z żywota wymazać: naznaczyłby wszystkie rodziny, w których familijne zagnieździły się choroby. Żółte suchotniki i wariaty, i epileptycy uciekaliby chmurami w mgły i ciemne powietrze stygowe przed jego rózgą — wężami oplecioną, ciągle i wiecznie drogę zatracenia wskazującą; a jednak ten człowiek nie jest heretykiem w oczach świętoszka, albowiem przypuścił objawienie.
Helion
Jako siłę z Ducha Bożego?
Tłumacz Słowa
Jako władzę, która w niskim stopniu będąc przez Naturę udzieloną człowiekowi, leczoną bywa w szpitalu wariatów. W doskonalszej zaś mocy zjawiona, służy — niby jedna z potrzebnych chorób umysłowych — dla konserwacji rodzaju ludzkiego. Zaprawdę, że ohydną jest w myśli doktora ta świętość najwyższa, na piramidzie chorób postawiona która jaśnią chorobliwego mózgu wszystkie inne choroby oświeca, człowieka świętego z rzędu ludzi zdrowych wyłącza!... Co, mówisz?
Helion
Wzdrygam się na to...
Tłumacz Słowa
Doktor jednak jako poprawiacz ciał pracuje dla nas; a my jako poprawiacze Ducha dopomagamy doktorowi, prostując z wolna ciała ułomne i krzywe.
Helion
Słucham cię z uwagą. —
Tłumacz Słowa
Powiedz ode mnie doktorowi, ażeby w skrzywionym ciele starał się uleczyć Ducha jakieś dawne skrzywienie; albowiem jeżeli go na żelaznych łożach i krzyżach rozepnie: to się on Duch odgiętych kości pozbędzie i drugi raz ułomnym wejdzie do widzialnego żywota... A doktor — podobny Apollinowi, który strzelał z łuku w głowy węża Pytona i odcinał je, i widział, że na powrót i w większej jeszcze ilości odradzały się — wypuści wszystkie strzały nauki, a nie pokona syczącego gadu, ani głów onych rodzących się ciągle na świecie, umniejszy. — Którekolwiek mi daj ze spostrzeżeń analitycznych doktora — a ja ci je chorobą Ducha, w przeszłym żywocie nieuleczoną, wytłumaczę.
Helion
Przypominam sobie fenomena, w domu głuchoniemych zauważane — a których przyczyny żaden doktor ani filozof wytłumaczyć nie umiał; dziwił się jednak, że są prawie ogólne i pod jedno niby prawidło podciągnąć się dają.
Tłumacz Słowa
Krótko mi je opowiedz.
Helion
Oto głuchoniemi płci męskiej — zwykle smętni i porywczego charakteru — skoro im pierwsze sposoby tłumaczenia się przez naukę zostaną odkryte: z wybuchem niby wulkanów objawiają nadzwyczajne zdolności, talenta — harmonią nawet języka, nigdy niesłyszaną, w dzwoniących rytmach wypisują — i z tym zapałem idą, jak gdyby świat cały pokonać mogli... Po kilku jednak tygodniach (a obserwacja jest powszechną) odpadają na nowo w pierwszą smętku chorobę; władze rozwinięte toną niby na powrót w te milczące posągi — i reszta geniuszu smętnie na zniechęconych do pracy ustach zagasa. Lecz co dziwniejszą jest, a podług obserwatorów niewytłumaczoną zagadką: to oto, że kobiety — lekkie i niemyślne istoty — żadnego ognia ani zapału do nauki piśmiennej nie pokazują, żadnej skry w oczach; ale raczej bladym, jesiennym różom podobne — więdną jak one.
Tłumacz Słowa
I nie mógłbyś mi z Ducha wykazać, że tak być musi, a nie inaczej?
Helion
Nie sądzę, aby te fenomena pod jakiekolwiek prawo niezmienne poddały się i były wytłumaczone.
Tłumacz Słowa
Powiedzmy — mój Helionie — że są grzesznicy Ducha silnego, którzy w ustach miecz płomienisty nosili, prawdę nim zabijali — na paradoksalnych tronach stojąc, ciskali słowa pioruny przeciwko prostej Wiedzy i pokornej cnocie. A drugie były Duchy słabe, ciągłą plotką karmione, ciągłą ust lekkością grzeszące — winne czasem, że się nieprzyjaźń między braci zakradła, a brzęk plotki poszedł ufność wzajemną pomieszać. Teraz te dwoiste Duchów girlandy ubierz w milczące i nieme ciała pokuty i na ziemię, upoiwszy je niezupełnie wodą letejską, przyprowadź: a obaczysz, że te wszystkie fenomena z natury logicznej grzechu i kary muszą się koniecznie objawić. Owi to mówce i oratory — smętne, że bez broni ognistej przychodzą, rzucą się niby lwy rozbudzone na te hieroglify pisane, które w pierwszej chwili — jako gwiazdy zbawienia powitane — zdają się, że ognistemu Duchowi na całą walkę ze światem wystarczą. Harmonią słów mieli: więc ją z siebie bez dźwięku, jako wodę i oliwę, cicho z ust płynącą, wylali. I wiadomości o świecie byli pełni — wielomownością grzeszyli: więc ową wielość szalonych myśli w pierwszym wybłysku Ducha — cały fajerwerk, pełny ogni i gwiazd, i wężów apokaliptycznych zobaczysz. — Potem dopiero między oczyma urodzi się pierwszy zmarszczek rozwagi. Ta myśl, że pismo aż do końca żywota będzie je światu tłumaczyło, a nigdy sercu ogień miotającemu, nie dopomoże — znowu na czołach usiądzie; a uczuwszy się posągami na ziemi — pod smutkiem kary cielesnej zaprzestaną wszelkich usiłowań i poddadzą się Bogu. Inaczej się dzieje z Duchami, które — słabszymi będąc — objawiły się w ciele niewieścim. Piękne te i słabe Anioły, lekkością niegdyś może grzeszące, przyszły pod klauzurą ciała nauczyć się miłosnej powagi, która na czołach matron być powinna. — Obserwacji więc — jak widzisz — doktorskiej nie odrzuciliśmy; ale oto pierwej bezużyteczna, teraz jest użytą — i służy niby za cegłę tej piramidzie, którą od początku, aż z genezyjskich korzeni wyprowadzamy. A nie lękajmy się nawet glinianych użyć cegiełek, jeżeli jednemu kościołowi prawdy dopomagają! Oto dzieciątka krzyczą, że były umarły i drugi raz się matkom narodziły — sam słyszałem. Ówdzie zaś matematyki stare — Galileusze może gwiaździści — na fujarkach grając, w pastuszkach rozwiązują matematyczne zagadnienia. Tam naród zażądał... a co trzeci prawie Duch, przychodzący w ciało — nim jeszcze żywota zaprobuje, a już piorunami czucia i żądzy na klawisze ciska i w struny dźwięków, niby człowiek tłumaczący się z duchowego cierpienia, uderza. Jeden z moich przyjaciół dziwi się wiekowi, w którym dziewczynki siedmioletnie jak Bajrony, już — szpilkami uzbrojone — grożą niebiosom i wyzywają Boga samego, aby się przed nimi usprawiedliwił.
Mamyż108 obojętnie przejść około zjawisk i żadnego Ducha nie wysłuchać? Czy jako moraliści zaczniemy znów nicować i za nowy udawać ten płaszcz, który już tyle razy był przenicowany? Cudownąm109 widział dziecinę ze słonecznymi włosami, w oczach pełną niebieskiego błękitu, która skarżyła się matce, że ją ze słońc złotych wzięła — ze słońc, na których były lalki różnego koloru; a jam w dziecięcia głosie słyszał głos Ducha Świętego, który mi pomagał w odkryciu ostatecznych tajemnic.
Helion
O pożytek tych spostrzeżeń zapyta cię świat teraźniejszy. O, nie naśladuj tych ludzi, którzy ciągle o miłości macierzyńskiej albo o zasadach moralnych wychowania, albo o szkodliwości obcego języka w towarzystwie piszą długie artykuły, ciągle imieniem Boga nastrzępione — a nigdzie boską objawienia nie obdarzą pieczęcią. Co bowiem potrzebnym jest, to ma dźwięk nowy i niby rewelatorską mocą na Duchy ludzkie uderza. A co zaś ze starego przerobione jest na nowo i przeżute — wygasza do reszty w ludziach świeżość Ducha i młodość narodu do wczesnej zgrzybiałości prowadzi.
Tłumacz Słowa
Ze słusznością wielką powstajesz przeciwko moralistom, którzy sądzą, że potrzebni są, aby podparli tę moralność, tak dawną, a tak dobrze stojącą, że jej żadna nauka lepiej nie usadowi.
Zaraz ci ją wykażę. Gdyby oto nowi twoi rodzice, zamiast dziwić się niezrozumianym fenomenom w dziecku odkrywanym, mieli wiedzę i chęć skierowaną ku odkryciom prawdziwej Ducha twego natury; gdyby, zamiast ukochać dziecko-fenomen, z całą świętością wiary rzucili się na ratunek Duchowi, wołającemu o pomoc — sądzę, że żywot twój długi — logicznie z pierwszego wyprowadzony i podług praw koniecznej harmonii, która z przeszłości przyszłość wyprowadza, wychowaniem rozwinięty — byłby szczęśliwszym i wzrostowi Ducha twego przychylniejszym niż wtedy, gdy ci sami rodzice — bez wiedzy i nauki żadnej hodownictwa110 duchowego — rozpoczną wychowanie twoje od łamania twoich władz naturalnych, piękne i wypracowane Ducha twego właśności111 pogubią, na złe nigdy nie zwrócą uwagi — i sądząc cię nową na świecie istotą, zechcą włożyć na ciebie którekolwiek bądź jarzmo świata: sądząc, że wszelkie służby ziemskie są ci zarówno łatwe i z Ducha twego naturą pogodzić się mogą... Nauka więc rozeznawania Duchów, o której mówi Ewangelia, jest — jak widzisz — główną i pierwszą podstawą wszelkich szkół i zakładów edukacyjnych; w rodzicach zaś miłości rodzicielskiej powinna być podporą i wszelkich nadziei rodzicielskich przewodnią gwiazdą. — Ty, filozofie, jeżeliś pisał o wychowaniu i różne opinie ludzkie eklektycznie zszywał w jeden systemat — oszczędziłbyś sobie pracy, wziąwszy oto za podstawę: Ducha wychować należy, a mniej troszczyć się o ciało, które się podług Ducha rozwinie i do władz jego zastosuje — albo też pęknie, jeżeli jest niegodne rycerskiego i słonecznego rycerza w sobie pomieścić. — Tak u niespokojnych a wielkich, filozoficznych lub cesarskich Duchów dziesięcioletnie pękają główki; a pękanie to w księgach doktorskich wodą w głowie albo zapaleniem mózgu nazywa się. Zaprawdę, zapalenie to jest i wybuch światła, i rozerwanie korony widzialnej — i wodotrysk, w który się rozlatuje tęcza Wiedzy za szeroka, diamentem kosteczek młodych nieocembrowana — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — aby matki więcej Ducha poznały w dziecku i więcej go ukochały niż ciało, któremu także pieczy przyzwoitej odmówić nie należy. Albowiem teraz — obacz, że rodzice, których dziecina paluszek zrani, a na ból się poskarży, ani śpią, ani jedzą, ale przy łóżeczku czuwają, aż ją uzdrowią; lecz skoro wadę jaką duchową postrzegą — to wprawdzie zasmucą się nieco i ukaraniem albo perswazją duszę dziecka poprawić starają się: ale ani to rodzice snu zwykłego na jedną godzinę nie pozbawi — ani przez dni kilka na myśli ciągle gryzącym smutkiem nie poleży. — A jednak, jać112 mówię — doktorze — że od plamy tej duchowej ciała nieśmiertelność Ducha często zależy! Sto żywotów chorobliwych i nędznych, i żółcią wężową jadu zatrutych od tej to małej plamki weźmie swój początek. Próżno więc ta troskliwość ciała, połączona z nieuwagą na Ducha, chce połamać sprawiedliwość boską — i szczęście dać Duchowi, który na cierpienie wnętrzne jest skazany; próżno nawet chce zatrzymać w ciele niespokojnego Ducha, który z ciałem pogodzić się nie umie! Próżne są dekokty113 i konserwy twoje — doktorze! — Cesarski Duch po cesarsku; a poety Duch na laurach; a moskiewski Duch pod groźbą; a hiszpański jak orła słońcem honoru nakarm i wychowaj — a Tatarzynowi pozwól, że na stepy wyleci i domu nie ukocha, ale wolność, a muzułmaninowi Duchem bożym przepełń wszystkie cele żywota; a francuskiemu Duchowi, jeśliś go w dom ściągnął, pozwól jak winogradom z ziemi nic — a wszystko brać z powietrza i na wiatry rozrzucać w chwili jednej zapału; a polskiemu — jako kłosowi daj za podstawę uprawioną dobrze ziemię, aby wydał kłos pełny, stem114 za ziarno zapłacił... A sam bądź takim, jakim chcesz, aby rodziły się dzieci twoje — a nie prędko, ale po pracy wieków ukaże się w ciałach ten logiczny porządek, który teraz — błąkaniem się wiekowym Duchów popsuty, widzialny świat czyni podobny domowi wariatów i karykatur.
Położyliśmy więc oto zasadę poprawiania istotnego ciał na ziemi i zasadę wychowania. — Chceszli, abyśmy inne rzeczy z tejże samej podstawy wyprowadzili? Oto samobójstwo, jako prawdziwy grzech Ducha, pierwszy raz twarzą swoją prawdziwą pokazuje się nam — i przerażoną... Oto kara śmierci — jako wypchnięcie Ducha strasznego za drzwi widzialnego żywota — dozwolona wprawdzie narodowi, ale bezskutecznym zjawia się lekarstwem i tłumaczy ten fenomen, że gdzie najczęściej słychać szelest katowskiego miecza, tam najwięcej z piekła powracających zbrodniarzy przy gilotynach staje — i z myślą zbrodni od gilotyn odchodzi. — Ważne kwestie — patrz! — jako kwiateczki rozkwitają w rękach dzieciątek, które nieśmiertelny Duch Chrystusa na nowo urodził — a wszystko woła, abyśmy z Ducha o uleczeniu ciała myśleli. — Dobrze jest bowiem ciałem i formą tak skrępować ludzkość, aby jej Duchy złe, wewnątrz będące, nie szkodziły — ale stokroć lepiej z głębi Ducha wyciągnąć najpiękniejsze zdolności i z poprawionych na wieki Aniołów uczynić porządek objawiający się formą widzialną!...
Helion
Doszedłeś do form rządu: a tu nastręcza się tyle kwestyj, dotąd nierozwiązanych! — Która z form lepszą jest? Dlaczego w respublikach115 tyle wielkich ludzi jawi się pomimo zgiełku ciągłego i niespokojności wnętrznej? Skąd takie umiłowanie ludzi ku tej formie rządu, która — zdaje się — ciągle miesza szczęście domowe, dożyć starości rzadko komu pozwala — sławę nawet i wziętość czyni podległą dziennemu ludzi kaprysowi? Mamyż116 przyjąć konstytucyjne rządy za przyszły ideał ostateczny ludzkości? Czy wyobrazić sobie ludzkość całą skrystalizowaną w oddzielne grona pracujących asocjacyj: bez bohaterów już, bez geniuszowych twarzy i figur, bez narodowości żadnej — złożoną niby z wielkich zakładów fabrycznych; rumianej twarzy ludzkość — nakarmioną do syta — pod chorągwiami dymu czarnego, który z industrialnych kominów wylatuje, w wojsko jedwabników zamienioną? — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —