Z listu do księgarza (Eustachego Januszkiewicza)

Jeszcze chodzą przed oczyma

Róże, palmy, wieże, gmachy,

Kair, Teby, Tyr515, Solima516,

Mój Eustachy517.

Jeszcze głowa diabła warta518,

Jeszcze morskie czuję strachy,

Wycia hyjen, lwa, lamparta,

Mój Eustachy.

Jeszcze długo spocząć trzeba,

Nim przywyknę widzieć dachy

Zamiast płócien, palm i nieba,

Mój Eustachy.

Lecz ty wyrwiesz mnie z letargu...

Ty pomieszasz róż zapachy

Księgarskiego wonią targu,

Mój Eustachy.

Będę tobie wdzięcznym za to,

Przypomnisz mi kraj i Lachy

Zniechęceniem, troską, stratą,

Mój Eustachy.

Ty napiszesz mi, jak stoją

Poetycznej muzy gachy519,

I co piszą i co broją,

Mój Eustachy.

Dla nich rosły świeże laury

I szczękały druku blachy,

Gdym ja gonił Kofty520, Maury521,

Mój Eustachy.

Niech śpiewają więc „Te Deum”522,

Żem rok zgubił, budząc Grachy523

I Scypiony524 w Koliseum525,

Mój Eustachy.

Lecz się wmieszam do antyfon526,

Na egipskie klnę się ptachy527,

Na kościoły, gdzie bóg Tyfon528,

Mój Eustachy.

Klnę się tobie i na Ator,

Co w Tentyrze ma swe gmachy,

Że się porwę jak gladiator529,

Mój Eustachy.

d. 9 lipca 1837, w kwarantannie Livorno.