I

Odkąd zniknęła jak sen jaki złoty,

Usycham z żalu, omdlewam z tęsknoty.

I nie wiem, czemu ta dusza, z popiołów,

Nie wylatuje za nią do aniołów?

Czemu nie leci za niebieskie szranki,

Do tej zbawionej i do tej kochanki?