XIII

Znałem ja grafa Wacława za młodu —

Dumny z piękności, z wysokiego rodu;

Drzewo, co późnej mogło czekać zimy —

On tak wyglądał jak rycerz Solimy,

Piękny i straszny, kiedy go koń kary

Niósł do kochanki przez burzanów jary,

Kiedy na jakie powietrzne wołanie

Stawał obejrzeć się gdzie na kurhanie;

Myślałbyś wtenczas, że to anioł stepu

Pod błękitami niebieskiego sklepu

Stoi i czeka, aż wicher poruszy

Na jaką walkę skrzydła jego duszy.

Cóż się z nim stało? Czy to moich powiek

Mara? — Gdzie tamten anioł, rycerz, człowiek?