XXV

„Jestem nie winien, ale nie wiem czemu

W pamięci jestem podobny winnemu.

Bo wyznam tobie, żem tej śmierci żądał,

Nawet spodziewał się, czekał, wyglądał;

Bo i wieść o niej chwyciłem łakomą

Myślą, lecz zimno — jak rzecz już wiadomą.

Coś we krwi miałem, coś w myśli ustrzegło,

Co mi o śmierci tej pierwej przysięgło.

To kiedy przyszli zwiastować mi smutni

Ludzie, co chciwi męczyć i okrutni

Lubią posępnych słów oglądać skutek,

Wzgardziłem dumnie pokazać im smutek;

Lecz pokazałem lice zimne, szczere,

Już podniesione nad zwyczajną sferę;

Już w tej krainie cichej, wnętrznej burzy,

Gdzie nawet czoła śmierć ojca nie chmurzy,

Ale przechodzi wszystko ziemskie, mija,

Jady nie trują i miecz nie zabija.

Pokazałem im tę niezmienność czoła,

Które zmroziło dotknięcie anioła.

Wytłumaczyli to ludzie inaczej,

Ten marmur bólu — tę ciszę rozpaczy.