Dystrakcja

oceaniczna, ten precyzyjny chód w nieznane,

zrzucenie uczuć z niekochliwego języka

na światło dzienne w jakąś jedyną konfigurację

zdań rzutkich i lekkich jak rześkie rozkazy,

romantyzm kawy, jej wyczuwalny napar w wersie

aromat niezmarnowany, bo każe się uśmiechnąć

na myśl o tropikalnej bryzie w zodiakalny

poranek, gdy gwiazdy nikną w słonecznej gali,

a ciało ciepłe i namiętne zbiera się do steru

nie mogąc niczego już napisać we mgle na kamieniu,

ani na stronie piasku, ani w kręgach wody