23. Zatarg augsburski

Do godziny jedenastej wieczorem doszły do redakcji „Lidovych novin” następujące wiadomości telefoniczne:

Agencja Telegraficzna. Monachium. 12 bm. Według W. T. B. wybuchły wczoraj w Augsburgu125 krwawe demonstracje. Zabito siedemdziesięciu protestantów. Demonstracje trwają.

Ag. Tel. Berlin. 12 bm. Urzędowo komunikują, że liczba zabitych i rannych w Augsburgu nie przekracza dwunastu. Policja utrzymuje porządek.

Tel. Własny. Lugano. 12 bm. Według wiarygodnych informacji liczba ofiar w Augsburgu przekroczyła już pięć tysięcy. Komunikacja kolejowa z północnymi Niemcami przerwana. Bawarska rada ministrów obraduje w permanencji. Cesarz niemiecki przerwał polowanie i wraca do Berlina.

Ag. Tel. 12 bm. Dzisiaj o godzinie 3 rano rząd bawarski wypowiedział Prusom świętą wojnę.

Dnia następnego pan Cyryl Keval był już w Bawarii i z jego stosunkowo wiernego sprawozdania podajemy następujące fragmenty:

„W augsburskiej fabryce ołówków Schollera 10 bm. o godz. 18-tej wieczorem katoliccy robotnicy pobili protestanckiego majstra z powodu jakiegoś sporu dotyczącego mariańskiego kultu. W nocy było spokojnie, ale dnia następnego o godzinie 10 rano wszyscy katoliccy robotnicy opuścili fabryki i domagali się zwolnienia pracowników protestanckich. Fabrykant Scholler zabity, dwaj dyrektorzy zastrzeleni. Kler zmuszono przemocą, aby kroczył na czele pochodu z monstrancjami. Arcybiskup dr Lenz, który wyszedł, aby uspokoić manifestantów, został wrzucony do rzeki Lech. Socjalno-demokratyczni przywódcy próbowali przemawiać, ale musieli uciec do synagogi. O godzinie 15-tej synagoga została zburzona dynamitem. Podczas plądrowania żydowskich i protestanckich sklepów doszło do strzelaniny i licznych pożarów, rada miejska znaczną większością głosów uchwaliła specjalne nabożeństwo do P. M. P. i wydała ognistą odezwę do katolickich narodów świata, aby chwyciły za broń w obronie wiary świętej. Po rozpowszechnieniu tych wiadomości doszło do różnych manifestacji w innych miastach bawarskich. W Monachium o godzinie 19-tej wielkie zgromadzenie ludowe przy niesłychanym entuzjazmie przyjęło rezolucję o oderwaniu ziem południowych od związkowej Rzeszy niemieckiej. Monachijski rząd depeszował do Berlina, że bierze na siebie odpowiedzialność za wszystko. Kanclerz Rzeszy dr Wurm odwiedził natychmiast ministra spraw wojskowych, który skierował do Bawarii 10 000 bagnetów z garnizonów saskich i nadreńskich. O godzinie 1-ej po północy transporty te wykolejono na granicy bawarskiej. Rannych żołnierzy ostrzeliwano z karabinów maszynowych. O godzinie 3-ej rano rząd monachijski, łącznie z krajami alpejskimi, uchwalił wypowiedzenie luteranom wojny świętej.

Zdaje się, iż w Berlinie nie tracą nadziei co do pokojowego zlikwidowania całego nieporozumienia. Do tej chwili trwa mowa cesarza niemieckiego w parlamencie, w której powiada on, że nie zna katolików ani protestantów, lecz tylko Niemców. Północno-niemieckie wojska są jakoby koncentrowane na linii Erfurt — Gotha — Kassel. Katolickie wojsko idzie w ogóle na Zwickau i Rudolstadt, napotykając jedynie opór ludności. Miasto Greiz zostało spalone, mieszkańcy częściowo wymordowani, częściowo zabrani do niewoli. Wiadomości o wielkiej bitwie dotychczas nie potwierdziły się. Uchodźcy z Bayreuth opowiadają, że od północy słychać grzmot ciężkich armat. Dworzec kolejowy w Magdeburgu jest podobno zburzony bombami lotników bawarskich. Weimar płonie.

Tu w Monachium panuje nieopisany entuzjazm. We wszystkich szkołach pracują komisje poborowe, tłumy ochotników wyczekują kolei nieraz po dwadzieścia godzin. Na magistracie wywieszono głowy dwunastu pastorów. W przepełnionych świątyniach kler musi dniem i nocą odprawiać nabożeństwa. Poseł, proboszcz Grosshuber, umarł ze zmęczenia przy ołtarzu. Żydzi, moniści, abstynenci i inni innowiercy zabarykadowali się w swoich mieszkaniach. Bankier Rosenheim, przełożony religijnej gminy żydowskiej, został dzisiaj rano publicznie spalony na stosie.

Posłowie holenderski i duński zażądali swych paszportów. Amerykański poseł złożył protest przeciwko naruszeniu pokoju, natomiast rząd włoski zapewnił Bawarię, że zachowa neutralność szczególnie życzliwą.

Ulicami chodzą tłumy rekrutów i noszą sztandary z białym krzyżem w czerwonym polu. Wznoszą okrzyki: Bóg tak chce! Panie tłumnie zgłaszają się do służby samarytańskiej i przygotowują lazarety. Sklepy przeważnie pozamykane. Giełda także”.

*

Tak było 14 lutego. Nazajutrz doszło do dość poważnej bitwy na obu brzegach Werry. Wojska protestanckie nieco się cofnęły. Tego samego dnia padły także pierwsze strzały na granicy belgijsko-holenderskiej. Anglia zarządziła mobilizację floty.

16 lutego. Włochy zgodziły się na przemarsz wojska hiszpańskiego, wysłanego na pomoc Bawarii. Tyrolscy chłopi uzbrojeni w kosy rzucili się na helweckich Szwajcarów.

18 lutego. Antypapa Marcin telegraficznie pobłogosławił wojska bawarskie. Niezdecydowana bitwa pod Meiningen.

19 lutego. Irlandia wypowiedziała wojnę Anglii. W Brussie pojawił się antykalif i rozwinął zielony sztandar Proroka. Mobilizacja w państwach bałkańskich, rzezie w Macedonii.

23 lutego. Przerwanie frontu północno-niemieckiego. Powszechne powstanie w Indiach. Ogłoszenie wojny mahometan przeciwko chrześcijanom.

27 lutego. Wojna grecko-włoska. Pierwsze starcia na terytorium albańskim.

13 marca. Japońska flotylla wypłynęła na wschód przeciw USA.

15 marca. Krzyżacy katoliccy obsadzili Berlin. Jednocześnie w Szczecinie powstała Unia państw protestanckich. Cesarz niemiecki, Kacper I, staje osobiście na czele wojsk.

16 marca. Dwumilionowa armia chińska idzie naprzód, przekroczywszy granice syberyjskie i mandżurskie. Wojsko antypapy Marcina zdobywa Rzym. Papież Urban chroni się w Portugalii.

18 marca. Hiszpania domaga się od rządu lizbońskiego wydania papieża Urbana. Po odrzuceniu tego żądania wybucha ipso facto126 wojna hiszpańsko-portugalska.

26 marca. Południowo-amerykańskie państwa wysyłają ultimatum do Unii północno-amerykańskiej. Żądają zniesienia prohibicji i zakazu wolności religijnej.

27 marca. Japońskie wojsko wylądowało w Kalifornii i w Kolumbii Brytyjskiej.

Na prima aprilis sytuacja światowa przedstawiała się mniej więcej tak: w Europie środkowej rozgrywał się wielki konflikt katolicko-protestancki. Unia protestancka wyparła Krzyżaków z Berlina, trzymała się w Saksonii i okupowała także neutralne Czechy. Dowódcą Pragi był przypadkiem, zaiste szczególnym, szwedzki generał-major Wrangel, może potomek generała Wrangla z wojny trzydziestoletniej. Natomiast Krzyżacy opanowali Holandię, którą zatopili morzem, przekopawszy tamy, dalej cały Hanower i Holsztyn aż po Lubekę, skąd wdzierali się do Danii. Wojowano bez pardonu. Miasto równano z ziemią, mężczyzn mordowano, kobiety do lat pięćdziesięciu gwałcono. Ale najpierw niszczono nieprzyjacielskie Karburatory. Świadkowie tych nad miarę krwawych walk zapewniają, że po obu stronach walczyły siły nadprzyrodzone. Zdarzało się czasem, że jakaś niewidzialna ręka chwytała samolot i rzucała nim o ziemię, albo jak gdyby niewidzialna siła podchwyciła lecący jednomotorowy pocisk 54-centymetrowy i odrzuciła go nazad w szeregi nieprzyjacielskie. Szczególnie straszne były zjawiska przy niszczeniu Karburatorów. Gdy jakie miasto nieprzyjacielskie zostało zdobyte, nastawała w nim niewidzialna, ale rozpaczliwa bitwa wokół miejscowych Karburatorów. Czasem zdarzało się coś, jakby trąba powietrzna, miażdżąca i rozpraszająca cały gmach, w którym znajdował się Karburator, miało się wrażenie, jak gdyby ktoś dmuchnął w kupę pierza: cegły, belki i dachówki wirowały w powietrzu jak jakaś dzika karuzela i kończyło się to zazwyczaj straszliwą eksplozją, która niweczyła wszystkie drzewa i budowle w promieniu do dwunastu kilometrów i tworzyła lej przeszło dwóchsetmetrowej głębokości. Siła detonacji wahała się oczywiście, zależnie od wielkości danego Karburatora.

Wypuszczano gazy trujące na froncie szerokości trzechset kilometrów, a gazy te spalały nawet wegetację na rdzawy kolor. Ponieważ jednak te pełznące chmury niejednokrotnie — znowuż dzięki strategicznej interwencji sił cudownych — powracały do własnych szeregów, poniechano korzystania z oręża tak niepewnego.

Okazało się, że Absolut atakuje, ale z drugiej strony, że się także broni. W walkach używał broni niesłychanej (trzęsień ziemi, cyklonów, deszczów, siarki, potopów, aniołów, pomorów, szarańczy itd.) tak, że nie pozostawało nic innego, jak całkowita zmiana strategii. Zarzucono ataki masowe, stałe okopy, linie miejsca ufortyfikowane i tym podobne nonsensy. Każdy żołnierz otrzymywał nóż, kule i kilka bomb, i tak uzbrojony ruszał na własną rękę, aby zabić żołnierzyka, który miał na piersi krzyż innego koloru. Nie było dwóch armii stojących naprzeciwko siebie. Po prostu dane terytorium stawało się terenem walki i na nim oba wojska przenikały się wzajemnie i wymordowywały się łebek po łebku, aż się wreszcie pokazywało, do kogo dane terytorium należy. Jest to oczywiście metoda bardzo krwawa, ale w gruncie rzeczy była w niej niewątpliwa siła przekonująca.

Taka była sytuacja w Europie środkowej. Na początku maja wojska protestanckie wtargnęły przez Czechy do Austrii i Bawarii, podczas gdy wojska katolickie zajęły Danię i Pomorze. Holandia, jak już powiedzieliśmy, znikła z mapy Europy w ogóle.

We Włoszech szalała walka między Marcinistami a Urbanistami. Sycylia znalazła się w międzyczasie w rękach greckich euzonów. Portugalczycy obsadzili Asturię i Kastylię. W ogóle na południu wojna była wyjątkowo dzika. Anglia walczyła na terytorium irlandzkim, a później w koloniach. Na początku kwietnia posiadała już tylko przybrzeżny skrawek Egiptu. Inne posiadłości stracono, a koloniści zostali wymordowani przez autochtonów. Turcy przy pomocy arabskich, sudańskich i perskich wojsk zajęli całe Bałkany i opanowali Węgry, ale wtedy właśnie wybuchł między nimi spór szyitów i sunnitów z powodu jakiejś widocznie bardzo ważnej sprawy czwartego kalifa, Alego. Obie sekty goniły się na przemian od Konstantynopola po Tatry z zaciekłością i krwiożerczością bezprzykładną, którą na nieszczęście na własnej skórze poznawali także chrześcijanie. Tak więc w tej części Europy było i tym razem gorzej, niż gdziekolwiek indziej.

W tej chwili wojska rosyjskie zwracają się przeciwko żółtemu najazdowi, który wali się na północ i na zachód. W Ameryce Północnej wylądowało tymczasem dziesięć korpusów japońskich.

Jak widzicie, nie ma tu dotychczas mowy o Francji. Albowiem Francję zarezerwował sobie kronikarz dla rozdziału XXIV.