Requiem

Tu wszystkie gałęzie należą do zmarłych,

machają nimi wytrwale na wietrze;

czy wciąż w albumach tkwią ich młode oczy,

nie wiem; pozostawili mundury,

suknie ślubne, komunijne ubranka;

nadzy wślizgują się między gałęzie;

czy tam jest jakiś popas

lub piknik u Boga, nie wiem;

nie mogę zawierzyć mitologiom,

niezupełnie wierzę tylko w rozkład;

wrócić na ziemię wiosną, bić deszczem,

być jasnym pędem, gorzkim mleczem w żwirze.