Pod twoją obronę

Cezaremu Domarusowi

Broń się przed uderzeniem głową.

Zadbaj o formę odparowania.

To, co z ciebie zostanie,

pokażą w telewizji.

Reszta zostanie w domu, na prowincji,

unosząc kieliszek coraz wyżej —

„niech mu ziemia lekką będzie” powie

i wzniesie toast za tych, co pod ziemią

na sargassowym morzu, w zawiesistej zupie —

występują gorliwie w postpunkowej trupie.

Broń się przed uderzeniem głową,

uderzaj wątpliwie, muskaj

nerwem, mięśniem i powieką,

chodzi o wrażenia; co wymyśli głowa,

niech się w cień, smugę cienia schowa.

Pokazywali pana w telewizji, dziecko

powie: miał pan przyszyte szelki

i wyglądał ładnie. Te różne kawałki

krążą, składając poetę

z oddzielności, z tego, co nie ustaje —

szuka się cierpliwie.

Tu przewrotna lista: usterki

tworzą mapę rzek niewielkich,

ospałość w poziomicach

(rzuca się w oczy tatuowana kostnica) —

na wzgórzach świeci próchno

z triangulacyjnych wież.

Broń się przed uderzeniem głową,

zadbać o formę można też:

elegancko nadstaw kolano.

Odpryski kości chcą zostać, zostaną;

włącz telewizor, sprawdź, jak się utrwala

demokratycznie wyłoniona fala.