Faust na ruinach

Logika myśli myślanych nocą jest inna od logiki dziennej. Noc już głęboka. Na zakręcie ulicy rosną przed moim oknem nadwiślańskie topole. Jest ich kilka, wierne towarzyszki nocnych godzin. Egzemplarz Fausta, który leży na biurku, nie daje się czytać jako egzemplarz Fausta po prostu. Każe myśleć o sobie logiką myśli nocnych.

Czarny tom jest dosyć zniszczony, jakby wydobyty spod gruzów. Nosi pieczątkę: Der Stadthauptmann in Warschau. Deutsche Bücherei. Na zachowanej naklejce czytelniczej data: ostatni raz wypożyczony był do czytania 17 czerwca 1944 roku. Kiedy w Wielki Czwartek ubiegłego roku — po raz pierwszy po powstaniu przyjechałem wówczas do Warszawy — wracałem na nocleg przerażony i zgnębiony, ten czarny egzemplarz był pierwszą książką, jaką ujrzałem wśród ruin. Na Nowym Świecie, we wnęce wypalonego domu, walizeczka, jakieś szpargały. Chociaż miałem już Fausta — kupiłem. Ponieważ było to w spalonej Warszawie — kupiłem. Dlatego, że był Wielki Tydzień — kupiłem.

Welch tiefes Summen, welch ein heller Ton

zieht mit Gewalt das Glas von meinem Munde?

Verkündiget ihr dumpfen Glocken schon

Des Osterfestes erste Feierstunde83?

Coraz głośniej pluszcze dorożka. To wspomnienie z filmu. Uciszyła się muzyka i podpływają łodzią do brzegów atolu. Splątane korzenie przybrzeżnej roślinności. Wyglądają jak pokręcone i z wody sterczące węże. W encyklopedii: namorzyny mangrowe. Krótka fala klaska i pluszcze. Cichnie za rogiem domu. Conrad, Gauguin, Noa-Noa. Noa-noa znaczy bardzo wonna. Bardzo wonna wyspa i dziewczyna. Modli się dziewczyna tahitańska:

I strzeż mnie przed tym, co krąży gróźb pełen,

Co lękiem rad jest przejmować;

I przed tym, komu włos się zawsze jeży.

Wyprawa Bronisława Malinowskiego na Wyspy Trobriandzkie miała niewątpliwie cele czysto naukowe i poznawcze. Nie podejrzewam, by kierowały nim te same pobudki, jakie francuskiego malarza zaprowadziły na Tahiti i od noża francuskiego marynarza kazały mu tam zginąć w obronie tubylczej dziewczyny. Zginął, chociaż zrazu nie ufał wonnym dziewczętom. Obawiał się choroby, którą przynoszą im Europejczycy, jako — tak sam powiada — pierwszy stopień wtajemniczenia w cywilizację.

Wśród obrazów Gauguina znajduje się niewielkie płócienko nazwane Sąd Parysa. Zdradza ono w żenująco prosty sposób, za co uważał on swój pobyt na wyspach szczęśliwych dziewcząt. Boginiami oddanymi pod ów sąd są trzy obnażone dziewczęta tahitańskie. Sądzi je natomiast anioł ze skrzydłami, ale nie anioł tahitański, lecz w postaci białego młodzieńca. Gauguin nie był cynicznym zdobywcą kolonialnym, a przecież pycha białego człowieka w obliczu ludów kolorowych rzadko kiedy przemówiła w sztuce równie jaskrawo. I jego morderca płótno to na pewno by zrozumiał i zaaprobował, bo z francuskiej kanonierki zstępował na ląd również jako taki anioł i Parys w jednej osobie.

Wyspy Trobriandzkie i Wyspy Salomona są tak dalekie, że nawet średniowieczne mapy zupełnie ich nie znają, chociaż tak lubią wyspy fantastyczne.

Pewien szczegół z ich historii mówi o tym jeszcze dobitniej. Odkryli Wyspy Salomona hiszpańscy żeglarze pod koniec XVI stulecia i na całe dwa wieki zostały zapomniane. Dopiero w drugiej połowie XVIII wieku, kiedy filozofowie szukali po dalekich lądach poniechanych rajów ludzkości, znów do nich dotarł i ponazywał je z francuska wielki żeglarz Louis Antoine de Bougainville.

Przed drugą wojną światową obwieszczali publicyści, że centralnym basenem politycznym świata staje się Ocean Spokojny. — Świat białego człowieka rośnie — głosili. Zrazu jak pleśń obsiadał przybrzeżne skały i piaski Morza Śródziemnego. Spełznął z nich, ominął słupy Herkulesa i centralnym oceanem globu uczynił Atlantyk. — A teraz — przepowiadali publicyści — Atlantyk staje się jedynie wewnętrzną zatoką świata białych, a miejsce przyszłych wojen przenosi się na Ocean Spokojny. Tezy podobne równie są efektowne i słuszne, co nic nie mówiące. Błyskotliwie stwierdzają objawy, niczego nie uczą o powodach. Dobrze się natomiast godzą ze ścisłym bełkotem Niemców: Kraftfeld der Weltpolitik. Na półkach spiżarki jeszcze niedawno spoczywały stare numery „Das Reich”. Zielnik tego bełkotu.

Malinowski nie jeździł, by sprawdzać publicystów. Uczynił tylko coś podobnego, co Conrad. Kiedy Józef Korzeniowski zapragnął zostać żeglarzem i pisarzem mórz, wszedł do kultury, która panuje nad największą ilością oceanów. Bronisław Malinowski, kiedy zapragnął utwierdzić się w karierze socjologa, wszedł do kultury, która włada najbardziej zróżnicowanymi stopniami rozwoju człowieka. Od atolu Bikini po atol Nowego Jorku. Wiem, że nie atol. Logika stylistyczna nocy. Przez konary topoli przedziera się reflektor samochodu, uderza w okno; niknie, zapewne przypadł do jezdni.

Socjologowie są dzisiaj jedynymi ludźmi, którzy przechowali coś z dawnych marzeń o utraconym raju ludzkości czy przynajmniej o nieskażonym stanie natury, w jakim Rousseau umieszczał człowieka. Stan nieskażony nie posiada jednak dla nich jakiegoś znaczenia etycznego. Po prostu oznacza, że stawiając pewne hipotezy naukowe należy słuszność ich sprawdzać u ludów pierwotnych. Formy miłości sprawdzać u ludów z muszelkami, a nie u ludów z zegarkami kieszonkowymi. Rodzina Europejczyka niczego nie uczy o praformach socjologicznych rodziny, rodzina Buszmena tak. Dawniej czynili to również utopijni ekonomiści. Dawniej — to znaczy, póki nie powstały kartele, bo trudno na Tasmanii szukać ich zalążków.

Dlatego to, by badać Życie seksualne dzikich, popłynął Malinowski w najbardziej zapadły kąt świata. Na lagunach trobriandzkich spędził dwa lata pierwszej wojny światowej. Gdyby nie krótkie napomknienia we wstępie dzieła, trudno by się domyślić, że właśnie w tych latach, kiedy młodzież europejska walczyła nad Sommą i Stochodem, na dalekich wyspach przygotowywał się materiał jej powojennych obyczajów. Malinowski pisze wyraźnie: „Prosto i bez ogródek prosi się o spotkanie mające na celu li tylko zaspokojenie seksualne. Jeśli zaproszenie zostaje przyjęte, zadowolenie pragnień chłopca eliminuje całą romantyczną nadbudowę, tęsknotę za nieosiągalnym i tajemniczym. Jeśli zaś zostanie odrzucone, nie ma miejsca na tragedię osobistą, chłopiec bowiem od dzieciństwa przywykł do tego, że jego pragnienia seksualne bywają częstokroć pokrzyżowane i że romans z inną dziewczyną szybko i skutecznie wyleczy go z takiej choroby”.

Latem 1942 roku pod laguny Wysp Salomona, archipelagu na tej mlecznej drodze wysp szczęśliwych, którą masyw Nowej Gwinei jak welon ciągnie za sobą po wodach oceanu, podpłynęli ludzie. „Lękiem radzi przejmować, gróźb pełni”. Działa okrętowe posiadają nośność i precyzję większą niż artyleria lądowa. Na wyspach, rezerwatach najdawniejszych form socjologicznych, wysiedli mieszkańcy atolu Nowego Jorku. Znad Wielkich Jezior również. Jak reagowali tubylcy na przygotowanie ogniowe przeprowadzone przez artylerię okrętową, nim do plaż dobiły gumowe łodzie (czy pluszczą? znów pluszcze dorożka) — tego nie wiemy. W czasie drugiej wojny światowej socjologowie też byli zmobilizowani. Dopiero w przyszłości opiszą nowe totemy i nowe tabu szczepów melanezyjskich. Nie ulega bowiem wątpliwości, że niewypał ciężkiego pocisku posiada wszelkie właściwości, by pozostać groźnym tabu. O nowych formach miłości napisał już Gauguin.

Naprzeciw japońskiej inwazji zagrażającej Australii wyszło przeciwuderzenie amerykańskie. Już zimą tego samego roku, po upadku Singapuru, dywizje australijskie walczące w Afryce Północnej odpłynęły pospiesznie do ojczystej części świata. Mac Arthur wymykał się z twierdzy Corregidor bodajże na motorówce. Powracał w stalowym kadłubie, który jest bardzo honorowany, jeśli się znajdzie na dnie mórz, w Porcie Zatopionych Okrętów. Taki port odkrył w czasie drugiej wojny światowej jeden z pisarzy i lotników polskich, przebywający w Anglii. Odkrył słusznie. Bo niebo marynarzy jest na pewno na dnie wód. Tam Nelson rozmawia z Marlowem.

Tak się poczęły spełniać przepowiednie publicystów. W małym miasteczku byłej Galicji i Lodomerii, na starym atlasie (firma kartograficzna „Justus i Perthes” w Lipsku) palce chodziły po przestrzeniach pomiędzy Donem a Wołgą i Kaukazem. Później otwierały kartę Polinezji i Melanezji. Wyspy Ysabel, Choiseul, Bougainville, Guadalcanar leżą dla mnie zawsze na rzekach Kubań, Terek, Manycz, Kama. W rogu mapy widniał — dla porównania — kształt Austro-Węgier. Jakże małe były Austro-Węgry wobec Nowej Gwinei! Nie większe od znaczka z Franciszkiem Józefem, miłościwie i po apostolsku okupującym Bośnię i Hercegowinę. Najstarszy znaczek mojego dzieciństwa.

Również przebudowa współczesnego prawa konstytucyjnego rozpoczęła się na Pacyfiku. W niewiele lat później — pisaliśmy dotąd o lecie 1942 roku, niewiele lat potem oznacza rok ubiegły i obecny — na pobrzeżach tego oceanu zaszło zjawisko, którego skutki prawne nie dają się dotąd przewidzieć. Ani po wynalezieniu noża, ani po wynalezieniu prochu, nawet po pierwszym przelocie samolotu żaden z narodów nie wprowadził noża, prochu i samolotu do swojej konstytucji. Tymczasem po pierwszym użyciu bomby atomowej delegacja polska w Organizacji Narodów Zjednoczonych postawiła wniosek, ażeby wszystkie państwa wprowadziły do swoich konstytucji zakaz używania bomby atomowej.

Prawdopodobnie do wpisania odpowiedniego paragrafu nie dojdzie. Angielscy znawcy prawa konstytucyjnego udowodnią, że zwyczajowa forma tego prawa nie pozwala na wprowadzenie wynalazków do tekstów konstytucyjnych. Jeżeli lokomotywa Stephensona, oddana inicjatywie prywatnej, bynajmniej nie zaszkodziła rozwojowi kolei żelaznych na świecie, to... Można dodać na ich wytłumaczenie, że Wielka Brytania rządzi się bez konstytucji i aktu, który my tak nazywamy, nie posiada w swoim ustroju prawnym.

Ktokolwiek zetknął się z językoznawstwem, wie, co oznacza gwiazdka przy pewnym słowie. Na przykład: *agni. Jest to praindoeuropejska forma polskiego ogień, łacińskiego ignis, litewskiego ugnis etc. Na przykład: *elen. Podobna forma greckiego elofos, rosyjskiego oleń, polskiego jeleń. Forma praindoeuropejska, czyli istniejąca w języku praindoeuropejskim. Ale czy taki język istniał kiedykolwiek rzeczywiście, czy istniał określony lud na określonym terytorium porozumiewający się za pomocą tych słów z gwiazdkami, od jakich się roi w dziełach językoznawców? Twierdzą oni, że tak. Kiedy odpowiadają tak, konieczność metodologiczną, która nakazuje sprowadzać słowa do wspólnych źródeł, utożsamiają niesłusznie z faktem historycznym.

Nie będziemy się z nimi spierać. Bo czy ktoś mówił czy nie słowami z gwiazdką, po ludzie takim nie przechowały się tabliczki klinowe, papirusy czy hieroglify. Nie zachowały się również płyty z nagraną wymową. (Szkoda. Pięknie byłoby usłyszeć Cycerona z płyt. Zamieniłbym chętnie za głos Carusa84). Słów z gwiazdką nie usłyszymy już nigdy. Każde z nich pozostanie na zawsze słowem hipotetycznym i pomocniczym. Potrzebnym tylko po to, ażeby lingwiści podobne do siebie brzmienia słów mogli sprowadzać do jakiegoś wspólnego prabrzmienia. Słowo z gwiazdką zostało rzucone naszą zdolnością myślenia logicznego i niesprzecznego na jakiś niedający się bliżej oznaczyć ekran przeszłości. Jest dzieckiem metodologii, nie historii człowieka. I dlatego, że jest dzieckiem metodologii jedynie, przybierać może różne wyglądy. Te same słowa różni uczeni sprowadzają do odmiennych słów z gwiazdką: sama forma *agni nie jest całkowicie pewna. Spierają się przy tym namiętnie, które słowo z gwiazdką jest prawdziwe, które mylne. Ponieważ ani na płycie gramofonowej, ani na hieroglifach sprawdzić się nie daje, spory ich bywają namiętne, jak spory średniowiecznych doktorów. Bo czy powszechniki są ante rem, czy post rem, to również się sprawdzić nie daje.

Ilekroć przeczytałem twierdzenie, że materia jest tylko specjalnie skupioną i sprzężoną energią, ilekroć też ujrzałem formuły matematyczne oznaczające takie twierdzenie, myślałem: słowo z gwiazdką. Trochę trudniejsze słowo z gwiazdką. A kiedy zdarzyło się przeczytać, że noga stołka, na którym siedzę, gdyby wyzwolić zawartą w niej energię, zdolna jest zniszczyć... powiadałem sobie: oto przyrzekają mi puścić płytę z mową Demostenesa. Piszę ja, powiadam ja, ale tak sądziło na pewno dziewięćdziesiąt dziewięć procent moich przyjaciół. Mam ich około stu, a tylko jeden matematyk powiadał niekiedy: pitagorejczycy mieli rację. Liczba sięga do jądra bytu. Wtedy zamiast słuchać sądziłem, że przechodzi on lekkie zaćmienie filozoficzne, szczególnie niebezpieczne u osób poświęcających się nauce ścisłej:

Habe nun, ach! Philosophie,

Juristerei und Medizin

und leider auch Theologie

durchaus studiert, mit heissem Bemühn.

Da steh’ ich nun, ich armer Tor!85

Bolesław Miciński przypomina w Portrecie Kanta wypadek, jaki królewieckiemu filozofowi wydarzył się w ostatnich latach życia. Upadł na przechadzce. Przechodzące damy pomogły mu się podnieść. „Jakież może być niebezpieczeństwo przy upadku tak lekkiego ciała?” — pocieszył owe panie i jednej z nich ofiarował różę. Kant był beztroski, bo nie znał formuł współczesnej fizyki.

W Hiroszimie wybuchło zaledwie kilkanaście procent dającej się wyzwolić energii uranu. Cóż za marnotrawstwo! Na Bikini procent nie zmarnowanej energii był zapewne dużo większy. Atol Bikini zamieszkiwali tubylcy, których troskliwie wysiedlono. Nie byli już potrzebni do doświadczeń nad ludźmi, te przeprowadzono na Japończykach. Na Bikini wystarczyły kozy, łodzie podwodne i stare lotniskowce. Wysiedlonych tubylców można było oglądać na dodatkach filmowych i w pismach ilustrowanych. Ich królik miał kilka żon. Królowie w Europie nie posiadają nawet państw, a cóż dopiero kilku żon.

Patrząc na nagusów niepojmujących ani źdźbła z wydarzeń, które rozegrały się pod ich palmami, pomyślałem — i nocą Walpurgii widzę to jasno — że mniejsza była różnica pomiędzy Zeusem a zwykłym Grekiem aniżeli pomiędzy białym, który z formułą mającą wybuchnąć przybył na atol, a jego mieszkańcami. Mniejsza, aczkolwiek Zeus należał do gatunku bogów, zwykły Grek do gatunku ludzi; mieszkaniec Bikini i ekspert z Polski bawiący na pokazie, obydwaj do gatunku ludzi.

Cóż był zdolny uczynić Zeus? Nie ulegał Chronosowi, miewał kobiet tyle co królik z Bikini, a kiedy znalazła się oporna, zdobywał się na podstęp ze złotym deszczem. Miał także władzę nad piorunami, ale ich nie wyrabiał. Niewiele. Nawet przez myśl mu nie przeszło, by zajrzeć w rachuby pitagorejczyków, by zainteresować się twierdzeniem o sumie boków w trójkącie. Sądził, naiwny, że matematyka zawsze służyć będzie budowie świątyń ku jego chwale.

Siła człowieka w dwóch wiekach cywilizacji maszynowej tak wzrosła, że jednym swoim ramieniem sięgnęła wyżej bogów. Jesteśmy sami. My, ludzie. Jesteśmy władcami naszego losu aż do jego tajemnic przypisywanych dotąd bogom. Znużona i przerażona ludzkość dzisiejsza cofa się przed tą pewnością. Sądzi, że bogom dana jest tylko władza śmierci nad drugimi, zapomniała w lęku, że dana im jest również władza nieśmiertelności nad sobą. Nie pamięta, że Zeus był nieśmiertelny po granice dostępne temu zjawisku. Żyjemy wśród nastrojów nowego końca świata. To kłamstwo. Końca świata nie będzie. To tylko noc Walpurgii jeszcze się nie skończyła i wśród ocalonych narodów błądzą jej zjawy.

Kiedy na Bikini miała spaść pierwsza bomba atomowa, byli tacy, co przepowiadali, że wzniecona wybuchem fala obiegnie świat i zniszczy lądy. Byli również zawiedzeni, kiedy to się nie stało. Znamy te głosy. Morzem Egejskim wstrząsa trzęsienie ziemi, syreny śpiewają spłoszone:

Schäumend kehrt die Welle wieder,

Fliesst nicht mehr im Bett darnieder,

Grund erhebt, das Wasser staucht,

Kies und Ufer berstend raucht.

Flüchten wir! Kommt alle, kommt!

Niemand, dem das Wunder frommt.

Fort! ihr edlen frohen Gäste,

Zu dem seeisch heitern Feste,

Blinkend, wo die Zitterwellen,

Ufer netzend, leise schwellen;

Da, wo Luna doppelt leuchtet,

Uns mit heil’gem Tau befeuchtet.

Dort ein freibewegtes Leben,

Hier ein ängstlich Erdeheben;

Eile jeder Kluge fort!

Schauderhaft ist’s um den Ort. 86

Wielu pragnęłoby uciec jak syreny. Nie ma ucieczki. Staję u okna. Przepływa za nim droga twarz. I głos podnosi się ciągle słyszany. Większość starych topól w Polsce sadził Sobieski. Jadąc na odsiecz Wiednia. Czy te również?

Oswald Spengler był myślicielem często cytowanym po pierwszej wojnie światowej. Nazajutrz po podpisaniu traktatu wersalskiego dowodził upadku cywilizacji zachodniej i wiedział dokładnie, dlaczego upaść musi. Sprawa była prostsza. Ujął ją André Maurois w aforyzmie o tym mniej więcej brzmieniu: — Łatwiej Niemcom mówić o upadku cywilizacji zachodniej aniżeli się przyznać po prostu, że nie udało im się przejść w zwycięskiej defiladzie pod Łukiem Tryumfalnym w Paryżu.

W drugiej wojnie światowej Niemcy przeszli w takiej defiladzie. I tak przegrali. Ale — nie wszystko się powtarza. Role kasandrycznych wieszczek objęli ich zwycięzcy (od zachodniej strony). Maurois miał rację: skoro ulicami miast niemieckich poczęły masowo przeciągać SA-Fackelzugi87, Spengler przestał się obawiać upadku naszej cywilizacji. — Duch pruski ją ocali — zapowiedział.

Termin kultura faustyczna, faustyczny rozpęd naszej cywilizacji, to jego ulubione słowo. Technika faustyczna, wola mocy nad naturą — znamy, dobrze znamy. Wiemy, co to znaczy, przełożone na język faustycznej polityki. Dzisiaj dopiero widzimy, jak niewiele ogniw brakowało, ażeby ten przekład dokonał się w zupełny sposób. Świat unikał końca świata, kiedy uczony niemiecki, przyszły laureat Nobla, uciekał w ciągu wojny za granicę, by nie przykładać dalej ręki do faustycznego dzieła. Unikał go, kiedy garść dzielnych niszczyła w Norwegii zapasy ciężkiej wody gromadzone przez Niemców. Unikał, kiedy czołgi sowieckie najechały na Korei japońskie wytwórnie atomowe. Dlatego, kiedy wam mówią, że najgorsze jest jeszcze przed nami, pamiętajcie w każdej chwili zwątpienia, że najgorsze jest właśnie za nami. Pamiętajcie, że Goebbels nie kłamał ani na chwilę, kiedy wciąż dawał do zrozumienia, że Niemcy trzymają w zanadrzu nowe bronie.

Szatan, choć sobie mądrość i siłę przyznaje,

Wie, że kłamie i wiary sam sobie nie daje;

Dlatego rad wśród ludzi swoje kłamstwa szerzyć,

By je słysząc z ust cudzych, mógł im sam uwierzyć.

Tak napisał Mickiewicz. W tym jedynym wypadku szatan nie szerzył kłamstw po to, by sam w nie dopiero miał uwierzyć. Dlatego koniec świata jest za nami i staruszkowie mogą spokojnie podwiązywać pomidory w Piosence o końcu świata Miłosza.

Zostaliśmy uratowani na mocy prostego prawa fizykalnego: prawa naczyń połączonych. Kiedy w jedną rurkę nalejesz wody wysoko, w drugą nisko i połączysz je, nie sądź, że ta woda wysoka utrzyma się na swoim poziomie. Musi opaść. Kultura materialna i naukowa, moralna i filozoficzna tworzą całość naczyń połączonych. Nie można uprawiać techniki współmiernej do rozwoju i postępu ludzkości, a innym naczyniem komunikować się z barbarzyństwem. Nie można światopoglądem swoim tkwić poniżej myślenia mieszkańców Wysp Trobriandzkich. Bo ich pogląd na rzeczywistość jest dopasowany do ich doświadczeń. Nie można dzielić fizyki na aryjską i semicką, germańską i niegermańską. Nie można wyzbywać się mózgów w imię totemicznych przesądów, by błąd tutaj popełniony nie odcisnął się w miejscu, nieoczekiwanym. Fizyk żydowski po rasistowsku potraktowany zaważył więcej na władzy Hitlera nad światem niż niezmobilizowane w porę dywizje.

Zdarzało się niekiedy, że uczeni niemieccy w okresie hitleryzmu nie mogli się obejść bez zacytowania uczonych pochodzenia żydowskiego. Wtedy byli obowiązani przy zacytowanym nazwisku postawić gwiazdkę, by ostrzec czytelnika, że to nieczyste. Oto nowe użycie słów z gwiazdką: *Einstein, *Bergson, *Freud, *Kirschfeld. W odnowionym języku pragermańskim.

Ostatnia godzina nocy. Cisza jest głęboka. W zamkniętą przestrzeń pokoju przenika hejnał przed świtem. Miasto urosło. Niedaleko domu, gdzie mieszkam, jest ulica, z której narożnika Wyspiański malował serię pasteli z kopcem Kościuszki. W starym roczniku czasopisma Feliks Jasieński, Manggha88 (kto jego dzieło czyta dzisiaj w Polsce? — kopalnia wiedzy, pomysłów, zachwytów) opisuje wizytę u Wyspiańskiego.

„Mrok zapada. Nad Krakowem, tonącym w błocie, ciąży ponure, ołowiane niebo. Idę do Wyspiańskiego, uwięzionego dzięki okolicznościom i chorobie we wstrętnej kamienicy (ostatnia na prawo, narożna, przy torze kolejowym), przy wstrętnej ulicy — Krowoderskiej, na drugim piętrze. Artystę zastaję, jak zwykle, siedzącego przy stole umieszczonym na środku pokoju narożnego, o trzech oknach, z widokiem na tor kolejowy i kopiec Kościuszki... Pożegnałem go. Noc, deszcz, wicher. Płomyki latarń chwieją się, przygasają. Błoto chlupoce pod nogami ocierających się o ściany domów przechodniów, przytrzymujących trwożliwie, obiema rękami, szarpane przez wściekłe podmuchy wiatru parasole”.

Tak wyglądała wczorajsza noc krakowskiej jesieni. Ojciec młodego Józefa Korzeniowskiego, Apollo, i ojciec młodego Stanisława Wyspiańskiego, Franciszek, byli sąsiadami. Przy ulicy Poselskiej. O czym rozmawiali?

Od miesięcy otrzymujemy prasę zagraniczną i ze zdumieniem widzimy, ile miejsca zajmują tam roztrząsania na temat energii atomowej, wizje, przepowiednie, lęki, wołania o ratunek. Jak pojąć ten lęk u narodów, których dyplomacja rości sobie równocześnie pretensje do wyłączności w używaniu energii atomowej jako środka dyplomatycznego? Jak pojąć lęk człowieka, który wynalazłszy nóż drży ze strachu, by się nie zaciąć? Daleko do upadku cywilizacji ludzkiej, a tylu Faustów zasiadło na ruinach i płacze głosami jerozolimskich płaczek. Nie wiedzą, że nawet ze zburzonej Warszawy można przywieźć czarno oprawny egzemplarz i mieć przewodnika dla nocnej myśli.

Logika myśli nocnych. Nie zdarza się w ciągu dnia rozmawiać wiele o bombie atomowej. Snuć eschatologiczne pomysły. Nasi poeci czynili to przed wojną. My sami zbyt blisko byliśmy otchłani, by jeszcze powoływać ją do życia w naszej wyobraźni. Katastrofistami są pijacy, katastrofistami są szabrownicy. Nie wiedzą, czy świat potrwa jeszcze dwa tygodnie, i zarabiają, póki czas. Ale Freud ma słuszność. Sprawy niewyżyte na jawie powracają w snach. Powracają nawet w snach myśli, by ulec oczyszczeniu. Oto noc dobiega świtu. Nad bliskimi dachami niebo staje się rozcieńczone, konary topól czarniejsze.

Wschody i zachody słońca nie układają się w poezji równomiernie. Do początków romantyzmu wschodów słońca było wiele. U końca XIX wieku górują już zachody. Rzadko napotkasz poetę, który własnymi oczyma oglądał Jutrzenkę Różanopalcą. Blednieje nieboskłon, wynikają zarysy obłoków. Świt czekał nocą chmurny.

Wschody i zachody słońca w poezji nie zależą od technik poetyckich ani też od świadomych upodobań. Dla ludzi naszej doby świt jest końcem nocy, nie jest początkiem dnia. Nastaje po zmęczeniu i nie pozwala się dostrzec jako zapowiedź. Świt człowieka miejskiego. Wschody słońca dostrzegali ludzie, dla których naprawdę były one początkiem dnia. Za czasów Mickiewicza wykłady rozpoczynały się latem o szóstej rano. Tacy poeci widzą wschody słońca.

Posłuchajcie uważnie urywka przedziwnego liryku Słowackiego: „Kiedy pierwsze kury Panu śpiewają...”. Nie ma ich w mieście. Sąsiad Kanta posiadał koguta, który swoim pianiem budził starego filozofa. Kant chciał koguta odkupić, sąsiad się nie zgodził. Kant rzekł na to: „Pan ma uszy zwyczajne, ja mam słuch metafizyczny”.

Pan mię wtenczas na rannym świtaniu

Za bladymi gdzieś słucha niebiosy,

Serce się moje roztapia w śpiewaniu,

Sny ostatnie — przechodzą przez włosy.

Zatem poeta spał i budzi się. Chociaż? A może snami nazywa myśli myślane nocą?

Świt, koniec nocy. Egzemplarz Fausta otwieram na stronie, jaka się sama rozłoży. Oto śpiewają Parki:

Könnt ich einmal mich vergessen,

Wär’ es um die Welt mir bang,

Stunde zählen, Jahre messen,

Und der Weber nimmt den Strang89.

Uprzędłaś noc, Lachesis. Niech siostry twoje przędą dni. W topolę wniknął promień — już jesień.

1946 r.

Przypisy:

1. ad hoc (łac.) — na poczekaniu. [przypis edytorski]

2. zacząłem był — daw. konstrukcja czasu zaprzeszłego; znaczenie: zacząłem wcześniej, uprzednio (w stosunku do czynności wyrażonej zwykłym czasem przeszłym). [przypis edytorski]

3. niepozbawiony interesu — tj. interesujący, budzący zainteresowanie. [przypis edytorski]

4. rue de la Paix (fr.) — ulica Pokoju. [przypis edytorski]

5. Alle diese Gebiete (...) jeder wirtschaftlichen Möglichkeit ausgedehnt — Te wszystkie obszary, które zostały wówczas wcielone do Polski, zawdzięczają swój rozwój wyłącznie niemieckiej energii, niemieckiej pracowitości i niemieckiemu twórczemu działaniu... Polska, która powstała z ofiar i krwi niezliczonych niemieckich pułków, rozprzestrzeniła się kosztem starych niemieckich obszarów osiedleńczych, a stało się to wbrew wszelkiemu rozsądkowi i wbrew jakimkolwiek jej możliwościom gospodarczym. [przypis autorski]

6. Es ist in den letzten 20 Jahren (...) der Barbarei wieder zurückzugeben — W ciągu ostatnich 20 lat zostało dowiedzione: Polak, który nie stworzył tej kultury, nie był jej również zdolny utrzymać. Pokazało się raz jeszcze, że tylko ten, który sam jest zdolny do twórczości kulturalnej, potrafi w sposób trwały zachować dorobek prawdziwej kultury. 50 lat dalszego polskiego panowania wystarczyłoby, aby te obszary, które Niemiec mozolnie, z pilnością i starannością wydarł barbarzyństwu, zostały z powrotem barbarzyństwu oddane. [przypis autorski]

7. Dabei ist es noch (...) dieses überlegene Volk misshandeln — Jest bowiem rzeczą zgoła odmienną, czy kraj o mniejszym znaczeniu kulturalnym ma to nieszczęście, że zostanie opanowany przez naród o większej kulturze, czy też naród o wysokiej kulturze spotka ten tragiczny los, że ulegnie on narodowi stojącemu pod względem kulturalnym niżej. Bowiem w tym niższym narodzie ujawnią się i zaczną działać wszystkie możliwe kompleksy niższości wobec narodu o wyższej kulturze, ów wyżej stojący naród będzie traktowany okrutnie i po barbarzyńsku. [przypis autorski]

8. In Kressendorf nichts neues (niem.) — W Kressendorfie nic nowego. [przypis edytorski]

9. nieszczęście rozpoczęło się w Monachium, podówczas bowiem po raz pierwszy ofiara stanęła samotna — chodzi o układ podpisany w Monachium 30 września 1938 r. przez szefa rządu Wielkiej Brytanii, Neville’a Chamberlaina wespół z reprezentującymi: Francję Édouardem Daladierem, Włochy Benito Mussolinim i Niemcy Adolfem Hitlerem; układ monachijski (zwany też dyktatem monachijskim) stanowił porozumienie dotyczące przyłączenia do III Rzeszy Niemieckiej części terytoriów Czechosłowacji, mianowicie Kraju Sudetów, na pograniczu z Niemcami i Austrią, zamieszkanego w większości przez ludność niemiecką. Czechosłowacja, której terytorium i suwerenność stanowiły przedmiot obrad i decyzji, nie była reprezentowana; po uzgodnieniu procedur i terminów oderwania regionu sudeckiego od Czechosłowacji (tj. pozbawienia jej 40% potencjału ekonomicznego oraz naturalnej linii obrony w razie niemieckiej agresji), wezwano ją do wysłania do Monachium swojego delegata, którego rola ograniczyła się do przeczytania i podpisania tekstu postanowień wręczonego mu przez premiera Chamberlaina. [przypis edytorski]

10. Clausewitz, Carl von (1780–1831) — teoretyk wojny, generał, walczył w armii rosyjskiej i pruskiej, wykładowca Akademii Wojskowej, autor opublikowanej pośmiertnie książki O wojnie; popularność zyskały jego aforyzmy, takie jak „Wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami”; uważał obronę za najefektywniejszy sposób prowadzenia wojny. [przypis edytorski]

11. Räder müssen rollen für den Sieg (niem.) — koła muszą toczyć się do zwycięstwa. [przypis edytorski]

12. w styczniu minionego roku — tj. w styczniu 1945 r.; szkice pochodzące z tego zbioru zostały zredagowane w latach 1946 i 1948 na podstawie notatek okupacyjnych. [przypis edytorski]

13. Tak samo musiały wyglądać najścia Krzyżaków (...) zagony Tatarów — Oglądając w roku tysiąc dziewięćset czterdziestym ósmym wspaniały film Eisensteina Aleksander Newski, uderzony byłem siłą podobnie zaczerpniętej z najdawniejszej przeszłości analogii wizualnej i historiozoficznej zarazem. [przypis autorski]

14. Nie dla nas winnic (...) wódki dzban. — fragment wiersza Jarosława Iwaszkiewicza z tomu Księga dnia i księga nocy (1929). [przypis edytorski]

15. COP — Centralny Okręg Przemysłowy. [przypis edytorski]

16. lata kryzysu — tj. lata 1929–1933, tzw. wielki kryzys, który objął wszystkie dziedziny gospodarki, zarówno przemysł, jak rolnictwo, i wszystkie państwa oprócz ZSRR, niepodlegającego mechanizmom gospodarki kapitalistycznej; za początek kryzysu uznaje się tzw. czarny czwartek (24 X 1929 r.), kiedy masowa wyprzedaż spowodowała panikę na giełdzie nowojorskiej na Wall Street i gwałtowny spadek cen akcji, a w konsekwencji szereg bankructw i kolosalny wzrost zadłużenia; bezrobocie osiągnęło 30%, spadek produkcji przemysłowej dochodził do 50% (m.in. w Polsce), trzykrotnie zostały zmniejszone obroty handlowe. [przypis edytorski]

17. Quisling, Vidkun (1887–1945) — norweski działacz polityczny, przywódca nacjonalistyczno-konserwatywnej partii Nasjonal Samling (tzn. „Zjednoczenie Narodowe”); premier Norwegii (w okresie od 9 do 15 IV 1940 oraz od 1 II 1942 do 9 V 1945), współpracujący z hitlerowską III Rzeszą podczas II wojny światowej. [przypis edytorski]

18. Są w ojczyźnie rachunki krzywd (...) — fragment wiersza z kwietnia 1939 r., pt. Bagnet na broń autorstwa Władysława Broniewskiego. [przypis edytorski]

19. General Gouvernement für die besetzten polnischen Gebiete (niem.) — generalne gubernatorstwo na okupowanych obszarach polskich. [przypis edytorski]

20. Angers — miasto w zach. Francji w dolinie Loary, nad brzegiem rzeki Maine, staroż. osada celtycka, a nast. rzymska, stolica Andegawenii; od listopada 1939 do czerwca 1940 r. miasto było siedzibą (o statusie eksterytorialnym) polskiego rządu na uchodźstwie z premierem Władysławem Sikorskim oraz prezydenta RP, Władysława Raczkiewicza. [przypis edytorski]

21. in partibus opressorum (łac.) — w częściach (opanowanych przez) opresora (okupanta); wyrażenie utworzone analogicznie do „in partibus infidelium”, tj. w prowincjach zamieszkałych przez niewiernych. [przypis edytorski]

22. Tiso, Jozef (1887–1947) — słowacki ksiądz katolicki, doktor teologii, lider Słowackiej Partii Ludowej, w l. 1939–1945 prezydent Republiki Słowacji, podporządkowanej polityce hitlerowskich Niemiec; sprawował rządy totalitarne, zniósł wolność sumienia i słowa, zakazał działalności partii opozycyjnych; kiedy sierpniu 1944 na Słowacji wybuchło powstanie narodowe, wezwał na pomoc siły III Rzeszy, które doprowadziły do krwawego stłumienia irredenty, uczestnicy powstania zostali wymordowani lub masowo wysłani do obozów koncentracyjnych; po wojnie ks. Tiso został osądzony i powieszony za zbrodnie wojenne. [przypis edytorski]

23. Pavelić, Ante (1889–1959) — w l. 1941–1945 szef współdziałającego z hitlerowskimi Niemcami i faszystowskimi Włochami Niepodległego Państwa Chorwackiego, odpowiedzialny za akty ludobójstwa na Żydach, Cyganach i Serbach; wcześniej przywódca faszystowskiej organizacji ustaszy założonej na emigracji we Włoszech, opowiadającej się za katolicką, niepodległą Chorwacją i odpowiedzialnej za szereg zamachów bombowych, m.in. współorganizator śmiertelnego zamachu na króla Jugosławii Aleksandra I w 1934 r.; z wykształcenia prawnik. Dzięki pomocy duchowieństwa katolickiego, związanego z Watykanem, udało mu się uciec do Argentyny i uniknąć kary za popełnione zbrodnie. [przypis edytorski]

24. Antonescu, Ion (1882–1946) — wojskowy i polityk rumuński, faszystowski dyktator Rumunii w latach 1940–1944, współpracujący z hitlerowską III Rzeszą. [przypis edytorski]

25. mizerny zysk Zaolzia — Zaolzie, część Śląska Cieszyńskiego na zach. od rzeki Olzy, zostało przyznane na konferencji w Spa w 1920 po I wojnie światowej Czechosłowacji; obszar ok. 800 km² zamieszkany w większości przez Polaków (ok. 70%) oraz przez mniejszości: czeską (ok. 18%) i niemiecką (ok. 12%), po konferencji monachijskiej z udziałem mocarstw zachodnich w 1938, w wyniku której Czechosłowacja została zmuszona do zaakceptowania przyłączenia do III Rzeszy zamieszkałego w większości przez Niemców Kraju Sudetów (oznaczało to zarazem pozbawienie jej 40% potencjału ekonomicznego oraz naturalnej linii obrony w razie niemieckiej agresji), tego samego dnia, 30 września 1938 Polska zażądała od rządu Czechosłowacji korekty granicy polsko-czechosłowackiej na terenie Zaolzia na zasadzie rozgraniczenia etnicznego, a uzyskawszy zgodę, 2 października przejęła Zaolzie. [przypis edytorski]

26. gadzinówka a. pismo gadzinowe — czasopismo polskie służące propagandzie rządu zaborcy, okupanta lub systemu totalitarnego i finansowane przez ten rząd; w czasie II wojny światowej pierwsze gadzinówki w Generalnym Gubernatorstwie zaczęły wychodzić w Częstochowie: najpierw „Goniec Częstochowski” (ukazujący się nieregularnie po polsku i po niemiecku, od 14 IX 1939), a następnie dziennik „Kurier Częstochowski” (od 4 XI 1939 do końca okupacji), określana jako „centralny organ katolicki w GG”, ukazywała się z dodatkiem dla katolików „Niedziela”. [przypis edytorski]

27. GG — Generalna Gubernia; ziemie niewłączone do III Rzeszy, okupowane przez hitlerowskie Niemcy. [przypis edytorski]

28. Arbeitsamt (niem.) — urząd pracy; w hitlerowskich Niemczech organ administracji państwowej zajmujący się sprawami zatrudnienia, w Polsce na ziemiach okupowanych przede wszystkim egzekwowaniem narzuconego Polakom przymusu pracy oraz wysyłaniem pracowników na roboty przymusowe do Niemiec. [przypis edytorski]

29. Das ist eine verrückte Stadt. Immer im Aufstand (niem.) — To jest zwariowane miasto. W stanie ciągłej insurekcji (powstania). [przypis edytorski]

30. Pruszków — tu: niem. obóz przejściowy (Durchgangslager a. Dulag) w podwarszawskim Pruszkowie; utworzony 6 sierpnia 1944 na terenie dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego dla ludności cywilnej Warszawy i okolic, którą w trakcie powstania warszawskiego i po jego upadku masowo wypędzano z domów; pierwszymi więźniami byli mieszkańcy dzielnicy Wola; więźniowie byli wysyłani z Dulagu 121 Pruszków na roboty przymusowe do Niemiec a. do obozów koncentracyjnych; wielu zmarło w obozie z powodu wycieńczenia, chorób i złego traktowania; przez obóz przeszło ok. 400 tys. ludzi; Dulag 121 funkcjonował do końca 1944 r. [przypis edytorski]

31. znakomity inscenizator, krytyk i tłumacz w jednej osobie — był nim Wilam Horzyca. [przypis autorski]

32. POW — konspiracyjna Polska Organizacja Wojskowa, utworzona w sierpniu 1914 r. w Warszawie z inicjatywy Józefa Piłsudskiego, działająca na terenach przedrozbiorowej Polski, również w Kijowie i Lwowie; poszczególne oddziały były rozwiązywane w różnym czasie, pod koniec 1918 r. [przypis edytorski]

33. twarde — w żargonie czasu okupacji: waluta w złocie (najczęściej dolary), w odróżnieniu od „motyli”, czyli banknotów, których wartość była bardzo niestabilna. [przypis edytorski]

34. Volksgenosse Pietrzalla aus Hindenburg im O. Schlesien — „towarzysz narodowy” Pietrzalla z Hindelburga na Śląsku Wschodnim. [przypis edytorski]

35. Tropfen von Boden (niem.) — skrawek ziemi (dosł. kropla). [przypis edytorski]

36. Studnicki-Gizbert, Władysław (1867–1953) — polityk i publicysta; od czasów I wojny był zwolennikiem orientacji proniemieckiej; współpracował z generał-gubernatorem Hansem von Beselerem przy opracowaniu aktu 5 listopada, zawierającego gwarancję utworzenia państwa polskiego; 21 lipca 1916 założył Klub Państwowców Polskich; w czasie II wojny światowej postulował (za pomocą memoriałów) utworzenie armii polskiej współdziałającej z niem. Wermachtem przeciw ZSRR; protestował także przeciw hitlerowskiemu terrorowi; mimo dwukrotnego uwięzienia przez Gestapo pozostał na stanowisku konieczności polsko-niemieckiej współpracy politycznej i wojskowej, próbując przekonać do niej obie strony. [przypis edytorski]

37. Skiwski, Jan Emil (1894–1956) — pisarz, publicysta, krytyk literacki; przed wojną początkowo związany z obozem sanacyjnym (BBWR i OZN), następnie oscylował ku nacjonalizmowi endecji; w czasie II wojny światowej współpracy politycznej i wojskowej z Niemcami, przede wszystkim dla przeciwdziałania wpływom komunizmu ze strony ZSRR; współwydawca i redaktor gadzinówek „Ster” i „Przełom”. Wraz z Ferdynandem Goetlem i Józefem Mackiewiczem został użyty przez Niemców, by wykorzystać zbrodnię katyńską do celów propagandy antykomunistycznej i tuszowania ludobójstwa hitlerowskiego: wszyscy trzej publicyści i literaci uczestniczyli w kwietniu 1943 r. przy ekshumacji polskich oficerów zamordowanych na rozkaz władz sowieckich przez NKWD w Katyniu. [przypis edytorski]

38. NSZ — Narodowe Siły Zbrojne, powstała 20 września 1942 r. (w proteście przeciw podporządkowaniu AK) polska konspiracyjna organizacja wojskowa związana politycznie z obozem narodowym, działająca do 1947 r.; walczyła początkowo z Niemcami (choć zdarzały się akty porozumienia w konkretnych działaniach), Gwardią Ludową, Armią Ludową, partyzantką radziecką, a następnie Armią Czerwoną i siłami wojskowymi i porządkowymi Polski Ludowej. [przypis edytorski]

39. brygada świętokrzyska — oddział zbrojny Narodowych Sił Zbrojnych, który nie podporządkowawszy się rozkazowi scalenia z Armią Krajową, działał od 10. sierpnia 1944 do poł. sierpnia 1945 na Kielecczyźnie; nękała ludność wiejską rekwizycjami, wywiad AK notował notoryczną współpracę brygady z Niemcami, niekiedy również z Gestapo. [przypis edytorski]

40. najsnadniej (daw.) — najłatwiej. [przypis edytorski]

41. beselerowskie królestwo polskie — od nazwiska Hansa Hartwiga von Beselera (1850–1921), sprawującego od sierpnia 1915 r. stanowisko Generalnego Gubernatora okupowanego przez wojska niem. Królestwa Polskiego (właśc. jego części z Warszawą włącznie). Polityka i działania Beselera przygotowywały polską niepodległość. Otworzył polskojęzyczne uczelnie w stolicy Królestwa: Uniwersytet Warszawski i Politechnikę Warszawską; był inspiratorem tzw. aktu 5 listopada, podpisanego podczas konferencji w Pszczynie wspólnie przez władze niemieckie i austro-węgierskie i ogłoszonego publicznie w Radomiu, gwarantującego powstanie Królestwa Polskiego (nie było mowy o jego niepodległości, ale o odrębności i „łączności” z mocarstwami-sygnatariuszami). Od 10 kwietnia 1917 r. Beseler był Naczelnym Dowódcą Polskiej Siły Zbrojnej; 18 października 1918 r. uznał zwierzchność Rady Regencyjnej nad Wojskiem Polskim, 24 października złożył na jej ręce swój urząd, a 12 listopada opuścił incognito Warszawę i wrócił do Niemiec. [przypis edytorski]

42. Arbeitsamt (niem.) — urząd pracy; w hitlerowskich Niemczech organ administracji państwowej zajmujący się sprawami zatrudnienia, w Polsce na ziemiach okupowanych przede wszystkim egzekwowaniem narzuconego Polakom przymusu pracy oraz wysyłaniem pracowników na roboty przymusowe do Niemiec. [przypis edytorski]

43. nieliczne zawody wolne, zwłaszcza lekarze i aptekarze żyli normalnie ze swojej pracy (...) — Tutaj też należy szukać powodów masowego napływu młodzieży po wojnie na studia lekarskie, stomatologiczne i farmaceutyczne; przypisek z roku 1948. [przypis edytorski]

44. oblagować — oszukać, okpić (por.: blaga). [przypis edytorski]

45. system ozonowy — związany z polityką nacjonalistycznego Obozu Zjednoczenia Narodowego (tzw. Ozonu). [przypis edytorski]

46. Schadenfreude (niem.) — radość z cudzej krzywdy (termin z psychoanalizy Freuda). [przypis edytorski]

47. Goralenvolk — dosł.: naród góralski. Idea ukształtowana przez działacza przedwojennego Obozu Zjednoczenia Narodowego (tzw. Ozonu) Henryka Szatkowskiego i podjęta przez Niemców, którzy we wrześniu 1939 r. zajęli Podhale; głosiła ona, że górale są z pochodzenia rasą aryjską, odrębną od otaczających je ludów słowiańskich i zbliżoną do narodu niem.; przedstawiciele Goralenvolk pod przewodnictwem Wacława Krzeptowskiego udali się z delegacją, aby przywitać gubernatora generalnego z ramienia Niemiec hitlerowskich, Hansa Franka, kiedy w listopadzie 1939 r. przybył na Wawel w Krakowie, aby objąć swoje stanowisko (został uhonorowany złotą ciupagą). Wacław Krzeptowski, przed wojną prezes Stronnictwa Ludowego w powiecie nowotarskim, stał się prezesem Goralenverein (powstałego w miejsce rozwiązanego Związku Górali). Wkrótce utworzono góralskie instytucje: szkołę podstawową (Goralische Volksschule), zawodową (Goralische Berufschule für Volkskunst) i odrębny góralski narodowy klub sportowy (Goralische Heimatsdienst); ludności Podhala zaoferowano specjalne paszporty oznakowane literą G, które część ludności przyjęła, tworząc odrębną grupę volksdeutschów (tzw. etnicznych Niemców, członków mniejszości niemieckiej). [przypis edytorski]

48. FIS — Międzynarodowa Federacja Narciarska (Fédération Internationale de Ski; FIS) utworzona 2 lutego 1924 r. podczas VIII Międzynarodowego Kongresu Narciarskiego w Chamonix (w Alpach francuskich), z udziałem Anglii, Austrii, Czechosłowacji, Finlandii, Francji, Jugosławii, Norwegii, Polski, Rumunii, USA, Szwajcarii, Szwecji, Węgier i Włoch; FIS miała dbać o rozwój narciarstwa na świecie, formułowanie przepisów i zasad dotyczących uprawiania tego sportu, a także organizować zawody narciarskie; pierwsze zimowe Igrzyska Narciarskie odbyły się w 1924 w Chamonix. [przypis edytorski]

49. die Fornalen (z niem., żart.) — analogicznie do nazwy die Goralen (od polskiej nazwy: góral) używanej w znaczeniu grupy etnicznej, narodowej, słowo utworzone od „fornal” (najemny robotnik rolny w folwarku, daw. szczególnie zajmujący się końmi) i mające oznaczać pozostałych Polaków, wykorzystywanych przez Niemców podczas II wojny światowej do pracy i posług. [przypis edytorski]

50. Wille (niem.) — wola. [przypis edytorski]

51. Selbstdasein (niem.: Selbst: jaźń; selbst: samo w sobie; dasein: bycie tu, tu-bycie) — bycie samo w sobie; nie do końca jasne odwołanie do terminu z zakresu fenomenologii: dasein, oznaczającego w filozofii Jaspersa „byt w sobie”, czyste istnienie (którego przeciwieństwem jest egzystencja, otwarta na autentyczne bycie), zaś w filozofii Heideggera odwrotnie, oznaczającego sposób przejawiania się rzeczy (byt; którego przeciwieństwem jest fenomen w sensie ścisłym, sein: bycie, jako zasada istnienia rzeczy). [przypis edytorski]

52. Bauer (niem.) — rolnik, gospodarz wiejski; chłop. [przypis edytorski]

53. Bauer (niem.) — rolnik, gospodarz wiejski; chłop. [przypis edytorski]

54. Liegenschaft (niem.) — nieruchomość; posiadłość. [przypis edytorski]

55. Rada Główna Opiekuńcza — polska organizacja charytatywna z centralą w Krakowie, działająca w czasie I, a następnie również II wojny światowej, współpracująca ze szwajcarskim Czerwonym Krzyżem. Adam Ronikier (z pierwszego zarządu rady) za zgodą gubernatora Hansa Franka wznowił działalność RGO w 1940 r.; funkcję prezesa pełnił Ronikier, a następnie Konstanty Tchorznicki (1943–1944); RGO wspierał arcybiskup Adam Sapieha, a także Karolina Lanckorońska; większość zarządu rekrutowała się z inteligencji. Środki na swoją działalność RGO otrzymywała z różnych źródeł: zarówno od niem. władz okupacyjnych, jak z zagranicy, gł. Z USA, ze zbiórek społecznych, wreszcie (tajnie) od rządu polskiego na uchodźstwie. RGO organizowała pomoc medyczną, żywnościową, materialną (odzież, zakwaterowanie) i finansową, pomoc dla wysiedlonych, sierocińce, wysyłkę paczek dla osób przebywających w obozach jenieckich i więzieniach itp. Jednostki terenowe nosiły nazwę polskich komitetów opiekuńczych (PolKO). Z pomocy RGO korzystało co roku kilkaset tysięcy osób. [przypis edytorski]

56. przeniosą handlowy obyczaj Gubernatorstwa na ziemie, które go dotąd nie znały — W czerwcu 1945 dopisać mogę, że tak się stało istotnie. [przypis autorski]

57. Bezugschein (niem.) — talon, bon. [przypis edytorski]

58. Oberkommando der Wehrmacht (niem.) — naczelne dowództwo armii (niemieckiej). [przypis edytorski]

59. Andrzejewski, Jerzy (1909–1983) — prozaik polski; w latach wojennych miał za sobą debiut (opowiadanie Wobec czyjegoś życia publ. 1932, nast. znane pod tytułem Kłamstwa), tom opowiadań Drogi nieuniknione (1936) oraz uhonorowaną Nagrodą Młodych Akademii Literatury powieść Ład serca (1938); był wówczas związany ze środowiskami prawicowymi i nacjonalistycznymi (pisma „ABC”, „Prosto z mostu”) i uznawany za przedstawiciela chrześcijańskiego nurtu literatury; w czasie okupacji hitlerowskiej zaangażowany w ratowanie osób zagrożonych Zagładą ze względu na pochodzenie żydowskie. Najważniejsze dzieła Andrzejewskiego powstały po wojnie (opowiadanie Wielki Tydzień 1945, powieści: Popiół i diament 1948, Ciemności kryją ziemię 1957, Bramy raju 1960, Idzie skacząc po górach 1963, Miazga 1979). [przypis edytorski]

60. Miłosz, Czesław (1911–2004) — poeta, prozaik, eseista, historyk literatury, tłumacz, dyplomata, laureat literackiej Nagrody Nobla w 1980 r.; przed II wojną światową Miłosz był członkiem wileńskiej grupy Żagary, tworzył poezję katastroficzną, wydał dwa tomy wierszy Poemat o czasie zastygłym (1933) i Trzy zimy (1936); w czasie wojny był zaangażowany w podziemny ruch literacki, opublikował tomik zatytułowany po prostu Wiersze pod pseudonimem Jan Syruć (1940); już ten zbiorek, a także powojenna twórczość począwszy od tomu Ocalenia 1945 przynosi zasadniczą zmianę tonu wypowiedzi, uproszczenie stylu, bezpośredniość. [przypis edytorski]

61. śpieg (gw.) — szpieg. [przypis edytorski]

62. tyż (gw.) — też. [przypis edytorski]

63. obeńdą (gw. forma) — obejdą. [przypis edytorski]

64. wiedza militarna (...) chłopów z tych stron, byłych poddanych c. k. monarchii austro-węgierskiej, pochodzi z Krasu i znad Isonzo — na płaskowyżu Kras (obecnie w Słowenii) schodzącym ku Morzu Adriatyckiemu i wzdłuż rzeki Isonzo, na ok. stu kilometrach jej brzegu, na granicy pomiędzy Austrio-Węgrami a Królestwem Włoch w czasie I wojny światowej toczyły się krwawe starcia (ostatnie z użyciem gazów bojowych) pomiędzy czerwcem 1915 a listopadem 1917 (w sumie 12 bitew trwających od kilku tygodni do kilku dni); na froncie włoskim walczyli Polacy wcieleni do armii austro-węgierskiej. [przypis edytorski]

65. pruszkowskie doświadczenia Warszawy — nawiązanie do niem. obozu przejściowego (Durchgangslager a. Dulag) w podwarszawskim Pruszkowie, utworzonego 6 sierpnia 1944 na terenie dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego dla ludności cywilnej Warszawy i okolic, którą w trakcie powstania warszawskiego i po jego upadku masowo wypędzano z domów; pierwszymi więźniami byli mieszkańcy dzielnicy Wola; więźniów z Dulagu 121 Pruszków wysyłano na roboty przymusowe do Niemiec a. do obozów koncentracyjnych; wielu zmarło w obozie z powodu wycieńczenia, chorób i złego traktowania; przez obóz przeszło ok. 400 tys. ludzi; Dulag 121 funkcjonował do końca 1944 r. [przypis edytorski]

66. Organisation Todt — niem. organizacja utworzona w 1938 r. i dowodzona Fritza Todta (stąd nazwa), zajmująca się zajmująca się budową obiektów wojskowych; zrzeszała prywatne i państwowe firmy budowlane, w czasie II wojny światowej zatrudniała przymusowo pracowników z obszarów okupowanych; jej dokonania to m.in. budowa umocnień wzdłuż zach. granicy Niemiec (tzw. Linia Zygfryda), w Normandii (tzw. Wał Atlantycki), we Włoszech (tzw. Linia Gustawa), kwatery Hitlera, ośrodka doświadczalnego testującego rakiety V1 i V2 i in.; w czasie odwrotu wojsk niem. (od 1943 r.) formacja zajmowała się niszczeniem ośrodków przemysłowych i ich infrastruktury; Organisation Todt wykorzystywała pracę przymusową jeńców wojennych i więźniów obozów koncentracyjnych. [przypis edytorski]

67. Arbeitsdienst (niem.) — dosł. Służby Pracy; Reichsarbeitsdienst (RAD): Służba Pracy Rzeszy; w hitlerowskiej III Rzeszy początkowo organizacja przysposobienia wojskowego i obywatelskiego dla młodzieży; podczas II wojny światowej formacja pomocnicza Wehrmachtu (tj. armii niem.): zajmowała się budową umocnień na liniach frontu i brała udział w walkach pod koniec wojny. [przypis edytorski]

68. spieszony — daw. o członkach oddziałów konnych: żołnierz, który na skutek utraty wierzchowca przechodzi do wojsk piechoty. [przypis edytorski]

69. in Niemandsland (niem.) — w kraju niczyim. [przypis edytorski]

70. Das sind schon die Russen gegenüber (niem.) — naprzeciwko to są już Rosjanie. [przypis edytorski]

71. Germanca (z ros.) — forma D.lp: Niemca. [przypis edytorski]

72. gorod (z ros.) — miasto. [przypis edytorski]

73. Szujski, Józef (1835–1883) — jeden z przywódców obozu stańczyków (tj. galicyjskich konserwatystów), historyk, pisarz, publicysta, założyciel „Przeglądu Polskiego”, w którym w 1869 r. ukazał się pamflet polityczny m.in. jego autorstwa, Teka Stańczyka; pisarz, publicysta, historyk, współtwórca krakowskiej szkoły historycznej, autor m.in. syntezy historii Polski pt. Historyi Polskiej treściwie opowiedzianej ksiąg dwanaście. [przypis edytorski]

74. Koźmian, Stanisław (1836–1922) — polityk konserwatywny, jeden z przywódców obozu „Stańczyków”; współpracował ze stronnictwem Hôtel Lambert od 1860 r., wziął udział w powstaniu styczniowym, od 1 grudnia 1863 był członkiem Rządu Narodowego na obszarze Galicji; po latach wydał krytyczną, obszerną publikację na temat powstania (Rzecz o roku 1863, wyd. 1895); wieloletni redaktor (wraz z Pawłem Popielem) krakowskiego „Czasu”, założyciel (wraz z Józefem Szujskim i Stanisławem Tarnowskim) „Przeglądu Polskiego” (1866), poseł do Sejmu Krajowego (1869–1870) i deputowany do wiedeńskiej Rady Państwa; był też reżyserem i krytykiem teatralnym, w latach 1866–1868 kierownikiem artystycznym, a od 1873 r dyrektorem Teatru Krakowskiego. [przypis edytorski]

75. Tarnowski, Stanisław (1837–1917) — krytyk i historyk literatury, jeden z głównych przedstawicieli konserwatystów krakowskich, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes Akademii Umiejętności. [przypis edytorski]

76. Bobrzyński, Michał Hieronim (1849–1935) — działający na terenie Galicji polityk konserwatywny związany ze stronnictwem Stańczyków, prawnik i historyk (współtwórca krakowskiej szkoły historycznej); w l. 1908–1913 namiestnik Galicji, od 1914 r. dożywotni członek Izby Panów sejmu austro-węgierskiego, uhonorowany przez cesarza Franciszka Józefa tytułem tytuł c.k. tajnego radcy. [przypis edytorski]

77. Liegenschaft (niem.) — posiadłość; nieruchomość. [przypis edytorski]

78. Staatsbetriebe (niem.) — przedsiębiorstwa państwowe. [przypis edytorski]

79. in odore sanctitatis germanicae (łac.) — w aurze (dosł.: woni) świętości germańskiej. [przypis edytorski]

80. pekuniarna (z łac. pecunia: pieniądz) — pieniężna; finansowa. [przypis edytorski]

81. rue de la Paix (fr.) — ulica Pokoju. [przypis edytorski]

82. z bruku twojego chciałbym mieć kamień, na którym krew i łza nie świecą — końcowy fragment wiersza Cypriana Kamila Norwida Dedykacja z 1866 r. (cyt. lekko zniekształcony, w oryginale: „Z bruku twego radbym mieć kamień (...)” itd.) [przypis edytorski]

83. Welch tiefes Summen (...) erste Feierstunde (niem.) — „Jaki dźwięk pełny, jakiż jasny ton / Czarę przemocą od ust mi odkłania?/ Czy już zwiastuje mi ten głuchy dzwon / Pierwszą godzinę Święta Zmartwychwstania? (Goethe, Faust; przekład Władysława Kościelskiego). [przypis autorski]

84. Caruso, Enrico (właśc. Errico; 1873–1921) — wł. śpiewak operowy z Neapolu, cieszący się światową sławą na pocz. XX w., zwany „królem tenorów”; od 1903 pierwszy tenor nowojorskiej Metropolitan Opera, występował na największych scenach (takich jak La Scala w Mediolanie, Covent Garden w Londynie, a także opery w Rzymie, Monte Carlo i Paryżu); jako pierwszy zaczął utrwalać swoje arie i kreacje repertuarowe na płytach gramofonowych. [przypis edytorski]

85. Habe nun (...) armer Tor! (niem.) — „Ach, oto wszystkie fakultety/ Przebyłem: filozofię, prawo/ I medycynę — i niestety/ Też teologię, pracą krwawą!/ A tyle przyniósł mi ten trud,/ Żem jest tak mądry jak i wprzód!” (Goethe, Faust; przekład Władysława Kościelskiego). [przypis autorski]

86. Schäumend kehrt (...) um den Ort

Fala wraca, drży i pieni,

z pluskiem skacze nurt z łożyska,

z dna najgłębszych nor i cieni

rzeka żwirem na brzeg ciska.

Uciekajmy — wszystkie siostry —

grzmią podziemia — wicher ostry!

Uciekajmy! Na wesele

w sennych jezior ciche tonie,

kędy łuska fal się ściele

po kwiecistych brzegów błonie!

Tam w poświacie księżycowej

rosa lśni jak diamenty —

Naprzód! Naprzód! Na dzień nowy —

tutaj straszy huk przeklęty,

tutaj gniewy lżą złowrogie —

naprzód w życie płynne, błogie!

Goethe, Faust; przekład Emila Zegadłowicza

87. SA-Fackelzug — odbywający się po zmroku pochód z płonącymi pochodniami (Fackelzug) organizowany przez Oddziały Szturmowe NSDAP, tzw. Sturmabteilung (SA). [przypis edytorski]

88. Feliks Jasieński, pseud. Manggha (1861–1929) — krytyk sztuki, kolekcjoner (m.in. zbiorów sztuki japońskiej przekazanej Muzeum Narodowemu w Krakowie); publikował w „Chimerze”, „Miesięczniku Literackim i Artystycznym”, „Lamusie”, „Krytyce”, „Wędrowcu” i in.; autor zbioru esejów Manggha. Promenades á travers les mondes, l’art et les idées (1901); mecenas sztuki, promotor modernizmu. [przypis edytorski]

89. Könnt ich einmal (...) den Strang — „Trwam uważnie na tej straży,/ chociaż świat się przeinacza — / — aż się koło me przeważy/ wolą wieczystego tkacza” (Goethe, Faust; przekład Emila Zegadłowicza). [przypis autorski]