I
Allegro2
Zapytajcie Artura3,
daję słowo: nie kłamię,
ale było jak ulał4
sześć słów w tym telegramie:
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ.
Cóż, według Ben Alego5,
czarnomistrza Krakowa,
„to nie jest nic takiego
dorożkę zaczarować,
dosyć fiakrowi6 w oczy
błysnąć specjalną broszką
i jużeś zauroczył7
dorożkarza z dorożką,
ale koń — nie”. Więc dzwonię:
— Serwus, to pan Ben Ali?
Czy to możliwe z koniem?
— Nie, pana nabujali.
Zadrżałem. Druga w nocy.
I urosły mi włosy
do samego świecznika:
ZACZAROWANA DOROŻKA?
ZACZAROWANY DOROŻKARZ?
ZACZAROWANY KOŃ?
Niedobrze. Serce. Głowa.
W dodatku przez firankę:
srebrne dachy Krakowa
jak „secundum Joannem”10,
niżej gwiazdy i liście
takie duże i małe.
A może rzeczywiście
zgodziłem11, zapomniałem?
Może chciałem za miasto?
Człowiek pragnie podróży.
Dryndziarz12 czekał i zasnął,
sen mu wąsy wydłużył
i go zaczarowali
wiatr i noc, i Ben Ali?
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY KOŃ.