23.

Opierałem się na jej smukłym ramieniu. Ona to robiła dobrze. Poddawała się rytmicznie, gdy potrzebowałem jej pomocy — sztywniała. Była giętka, silna. I tak, opierając się na jej ramieniu, którego nie można było jeszcze nazwać ramieniem kobiety, dotarliśmy do celu.

— Daję ci dziesięć piastrów30 — powiedziała Batia — które mi ktoś dał, nie pamiętam kto. Możesz sobie je wziąć. I ja czasem jestem u was. Serwus.

Podprowadziła mnie pod drzwi i zrobiła baj-baj ręką. Odeszła.

Ja trzymałem dziesięć piastrów w ręce i postanowiłem nie mówić o nich pani Cin. Postanowiłem też pozwolić sobie nakładać obrożę po zmarłych psach.

Gdy wszedłem do mieszkania, przywitał mnie Edka:

— Dobrze, że już jesteś.

Pani Cin odrabiała swoją wieczorną zmianę w klozecie. Była już może dwunasta. Wyszła.

Edka już spał. Chrapał, rozłożywszy swoje szerokie ramiona. Ja czekałem na nią.

— Podobno miała pani ładne psy.

Ona ruszyła niespokojnie wąsami, włożyła protezę, która leżała na stole, do ust, i powiedziała:

— Batia ci mówiła, naturalnie. Naturalnie, że miałam. Widzisz — tu otworzyła szafę — tego Mrumrusia, świętej pamięci, przejechał samochód. Ten Czau to się otruł, biedny.

Siadła koło mnie na kanapie.

— Przymierzymy — powiedziała pieszczotliwie.

Nałożyła mi obrożę widocznie dużego psa, obrożę z linką. Obroża miała nawet znaczki magistrackie.

— Przedłużam je, mimo że psów nie mam — powiedziała wstydliwie.

Gdy już zapięła obrożę, szepnęła, trzymając linkę w ręce:

— Chodź, pójdziemy na spacer.

Ja osunąłem się na trzy nogi, „zrobiłem się na pies”, jak mówiła dziewczynka z góry, i przeszedłem małą przestrzeń. Wtedy ona powiedziała cicho:

— Och.

Odwróciłem się i zobaczyłem jej sylwetkę w ciemnym pokoju. Skręciła się w orgazmie. Opadła na tapczan, który odbił jej regularne skurcze. Była podobna do żmii. Potem leżała jeszcze długo na tapczanie, a ja bałem się zdjąć obrożę. W końcu podniosła się, usiadła i powiedziała całkiem oficjalnym głosem:

— No, jutro do klozetu.

Wtedy to zawarłem z nią umowę w sprawie telefonu. I przyrzekła mi laskę nieboszczyka męża.