dokument 0.29

zakrzywione dziewczeństwo snuje niesmak w kącie

zostawia po formie niekształt odwyku na wygryzanie

paznokciom zwartych wybuchowych szmerów

knebluje się znacznie łatwo i przeszywa ściegiem

po skórze pleców do ścierpnięcia karku

skurcze wibrują spazmatycznie w drgawkach

fal uderzenia po widokach światła

zaszczuciem zaszczycone uczuć szczęka

w odruchach długich powolnych dotkliwych figur

pauz na pomieszczenia sale gabinety pokoje wybite z objęć

rytmu kojących mięknących ukłuć przywidzenia