II
Dom Hypatii. Otwarta z kolumn białych galeria. Na lewo ogrody i nekropolis55, na prawo amfiteatr i wodotrysk. W głębi port. Grupa rozmawiających przypatruje się krajobrazowi. Przejrzysty zmierzch.
ATENAGOR
Ze wszystkich świata całego uroków
Najwięcej kocham ten kawałek ziemi:
Błękitną przystań z masztami ciemnymi,
Jak las wiszący, pośród mgły — i zmroków —
Tłum białych kolumn, co lekkie, wytworne,
Portyków strzegą — i niebo wieczorne.
HYPATIA
Jak to? Grek młody w tak szczupłym przestworze,
Nie lecąc dalej ni wzrokiem, ni duchem,
Znajduje wszystko, co kocha — i zowie
Pięknem na ziemi?... O Atenagorze!
Wytęż ty oko jak orzeł do słońca —
Przeleć spojrzeniem las masztów przystani...
Tam szumi morze, niezgłębione morze,
Co jak myśl ludzka wiecznym żyje ruchem —
I jak duch rwący się z ciemnej otchłani,
Fale swe wiecznie o brzegi roztrąca...
Słuchaj ty jego burz, które szaleją,
Jak żądzy ślepej niszczące orkany...
Słuchaj, jak przypływ, wezbrany nadzieją,
Potężną piersią uderza o ściany
Skalistych brzegów — a w chwilę ze drżeniem
Cofa się w siebie śmiertelnym zwątpieniem —
I wody swoje toczy zadumany,
Jak człowiek, który szuka w piersi dzielnej
Siły do walki duchów nieśmiertelnej...
Słuchaj tej ciszy, co spada przejrzysta
Na ukojone, wysrebrzone fale —
I niech twa dusza w jasnych wód krysztale
Tonie, jak perła przeczysta...
— Jeśli w świat zjawisk na ziemi i niebie
Przedwieczna mądrość idee wcieliła,
Mniemam, iż morze, ruch wieczny i siła,
Wieczna harmonia życia — i przemiana,
Przed którą zawsze w nieskończoność droga,
Która wyczerpać nie w stanie jest siebie,
Żadną potęgą nieopanowana —
Jest formą bytu godną — nawet Boga!
ATENAGOR
Cicho, Hypatio! Posejdon cię słucha!
DEJTEROS
A co jest, powiedz, formą godną ducha?
HYPATIA
Mniemam, że człowiek.
DEJTEROS
Człowiek? Wielkie bogi!
Człowiek, ten, który od swego stworzenia
Dotąd się błąka w ciemnościach bez końca,
Nie mogąc znaleźć dla swego istnienia
Formy społecznej — i wielkiej tej drogi,
Co wiedzie duchy do słońca? —
Człowiek, co nazwał występki i zbrodnie
I w dziejach czyny zapisał najkrwawsze?...
Człowiek, co tchem swym zagasza pochodnie
Światła — i tłumi je zawsze?...
Człowiek, co większe usypał mogiły,
Niźli śmierć sama, w morderczych wyprawach?...
Człowiek, co trwoni duchowe swe siły
W zbytkach, rozkoszach, zabawach?...
Człowiek, co chaos w zamęcie wyręcza,
Mnożąc ustawy wątpliwe i ciemne,
Osnuwające jak siatka pajęcza
Nawet wzruszenia tajemne?...
Człowiek, co gdyby nie iskry te boże,
Które świat pchają po torach przyszłości,
Stworzyłby tłumy, gromady, lecz może
Nigdy nie zaznał ludzkości?...
Człowiek, co z brata swojego, nędzarza,
Miecz pomsty ukuł — i krwawego wroga?...
Co od ołtarza biega do ołtarza,
Szukając dla siebie Boga?...
O! cofnij słowo, Hypatio! Ja wierzę
W wieczne materii i ducha przymierze,
Ale nie widzę, jak świat ten szeroki,
Godnej dla niego powłoki.
HYPATIA
Dejteros! kto tak czuje nędze ziemi,
W tych duch zamieszkał — i w bólu się zrywa,
By mógł ulecieć skrzydłami jasnemi,
Gdzie spokój prawdy przebywa!...
ATENAGOR
Och! po co rzucać rozprawy gorące
W to ciche, greckie, błękitne powietrze?...
Niech myśl wypocznie, wszak spoczywa słońce;
Niech zmrok wieczorny z czoła lekko zetrze
Palące ślady uniesień — i burzy...
— Jutro, jeżeli wiatr wschodni posłuży,
Popłyniem wszyscy do Faros...
Wbiega Posenia, niewolnica z dziecięciem na ręku, i rzuca się z płaczem do nóg Hypatii.
POSENIA
O pani!...
Prefekta słudzy... pachołków tłum cały
Przybył — i mówią, że wszystkich nas na śmierć
Prowadzić mają!...
HYPATIA
podnosząc ją
Co to jest?... Posenio!
Ucisz się... powstań! Co ty bredzisz?...
POSENIA
Pani!
Zabito kogoś — a nas mają karać...
Ja tego dobrze nie rozumiem, pani,
Ale zginiemy wszyscy!... o bogowie!...
HYPATIA
Co to ma znaczyć?... Nie płacz... mówże jasno!
POSENIA
łkając
Wielcy bogowie!...
Wchodzi Seton, Rzymianin, zastępca prefekta. W głębi dziedzińca widać spędzonych niewolników Hypatii i straż, która ich otacza.
SETON
Niewolnicy twoi,
Pani, śmierć ponieść muszą; straż ich wiąże.
HYPATIA
Cóż zawinili?...
SETON
Posłuchaj mnie, pani.
Jest prawo dawne, które z słusznych przyczyn
Sławny nasz senat obostrzył i wznowił,
A które, w razie tajnego morderstwa,
Na śmierć skazuje wszystkich niewolników,
Jacy się znajdą w domach na odległość
Głosu od miejsca popełnionej zbrodni.
Anafest, jeden z milicji biskupiej,
Zamordowanym został dzisiaj w nocy,
Między palmami, nieopodal domu
Twojego, pani. — Sprawiedliwość prawa
Spełnić się musi, wyrok już wydany.
HYPATIA
Ależ to hańba!... Oni są niewinni!!!
SETON
szyderczo
Niewinni, pani? — Kiedyż to niewolnik
Bywa niewinnym? —
HYPATIA
Wtedy, kiedy przemoc
Na jego barki zrzuca swoje zbrodnie
I upodleniem własnym go piętnuje...
Kiedy deptany, z wściekłością rozpaczy
Chwyta za kamień, by rozbić łańcuchy,
Które mu ręce krępują — i wtedy,
Kiedy go sądzi sam Bóg — a nie człowiek! —
SETON
Takich wypadków niewinności nie zna
Prawo krajowe.
DEJTEROS
O! ja wiem!... Dla ciebie
Niewolnik wtedy jest niewinnym, kiedy
Do żarn przyrosły, znędzniały, zgarbiony,
Tak się z bydlęcym trudem swoim zbrata,
Że głowy podnieść nie może od ziemi...
Kiedy myśl jego za ruchem kamienia
Kręci się w kółko, spodlona, zabita;
Gdy wzrok nie widzi prócz pyłu z piaskowca;
Ucho nie chwyta nic prócz żarn łoskotu,
Głos nic nie wyda prócz cichego jęku...
Duch nic nie czuje — nawet udręczenia —
A ciało tylko krwawe krople potu...
Wtedy niewinnym jestże?
SETON
Na Jowisza!
Nie nam to sądzić!
zwraca się w głąb
Czy wszyscy zebrani?
POSENIA
z krzykiem
Jak to! Mam umrzeć z tym dzieckiem na ręku?...
SETON
Nie, dziecko możesz pozostawić pani.
ATENAGOR
Wspaniałomyślność wzniosła, godna kata!
POSENIA
Lecz jam mu matką, panie! Ono małe,
Piersią go karmię!...
SETON
Tym lepiej dla niego;
Nie wyssie z ciebie, nędzna niewolnico,
Podłych, nikczemnych, przewrotnych instynktów. —
POSENIA
z obłąkaniem
Tak... ty masz słuszność!... To lepiej dla niego,
Że z głodu zginie jak pisklę bez pierza,
Kiedy mu matkę jastrzębie rozszarpią...
To lepiej... słusznie...
ogląda się nieprzytomnie
Ha! trzeba przyśpieszyć
Ten straszny koniec... niech wiem w śmierci chwili,
Że ono zimne, martwe, że nie kwili...
chwyta dziecię za nóżki i chce je roztrzaskać o kolumnę
O bogi!... bogi! Czy wy to widzicie?
HYPATIA
Stój!... ty nieszczęsna!
Wyrywa jej dziecię i tuli do piersi. Posenia pada ze łkaniem twarzą na ziemię.
POSENIA
O!... co ja zrobiłam!...
DEJTEROS
Ależ to zgroza!
ATENAGOR
Czyż nie ma ratunku
Dla tych nieszczęsnych?... obrony? — okupu? —
SETON
Zaiste, nie ma. — Prawodawca nie mógł
Przewidzieć nawet, by za nędzną zgraję
Dawano okup; o tym milczy prawo.
DEJTEROS
Och! ono milczy o wielu niedolach,
O wielu nędzach — i o krzywdach wielu!
I łzy nie wszystkie wypłaca w obolach56,
Nie wszystkie rany w sestercjach57 oblicza!...
Ale pamiętaj, ty, prawa czcicielu,
Że jest potęga wyższa, tajemnicza,
Co sprawiedliwość w błękitach odważa
Dla sług prefekta — i dla łez nędzarza!
SETON
Cóż jest niewolnik, że go tak bronicie?
DEJTEROS
Co jest niewolnik?... Kariatyda58 zgięta
Pod całej ziemi ciężarem i pracą,
Której ramiona dźwigają od wieków
Krwawą budowę świata — i społeczeństw...
Aby się tylko te barki znużone
Nie wstrzęsły59 kiedy!... Bo, na wszystkie bogi,
Zmierzylibyśmy głowami przepaście!
SETON
zwraca się do straży
Wiążcie ich! Dalej!
GŁOS KOBIECY Z TŁUMU
O!... o!... Mamże umrzeć?
INNE GŁOSY
Niewinni ginąć będziemy!... niewinni!...
Chwila zamieszania. Seton odwraca się do wyjścia.
HYPATIA
nagle
Słuchaj, Setonie! — A gdyby też oni
Wolnymi byli?... Czy straszne to prawo
Już z odległości pobytu nie wniesie60,
Że mordercami są?
SETON
Wolnych to prawo
Nie tycze61 zgoła!
do straży
Pędzić ich tam... dalej!...
HYPATIA
pochyla się do Posenii
Weź dziecię swoje!
wyciąga ramiona i mówi głosem wzruszonym
Bracia! wyście wolni!