IV

Jać nie byłem nigdy za tem10,

Żeby gdzieś wędrować światem,

Jać się trzymał, jak jemioła,

Żywiciela mego sioła.

Świeciły mi różne zorze,

Ta gasnąca i ta złota...

A kto kiedy wiedzieć może,

Jaka burza nim pomiota?

Poiły mnie różne zdroje,

Jeden śmiercią, drugi mocą,

A kto przyśni, choćby nocą

Wszystkie ciężkie drogi swoje.

Oj, ptaszyny wy lecące,

Wy żałosne wędrowniki!

Leciałby ja — gołąb dziki —

Tam... za wami... pod to słońce...

Pod to słońce, pod te blaski,

Pod jutrzenne te kolory,

Na mazurskie nasze piaski,

Na sosnowe nasze bory...

Leciałbym ja dniem i nocą

Pod gwiaździstem11 onem12 niebem,

Na te łany, co się złocą

Mazowieckim naszym chlebem.