II

Czy to gołąb leśny grucha

Tak tęskliwie a żałośnie,

Czy to słowik tak zawodzi

Po minionej dawno wiośnie?

Czy to puszcza tak sumuje384,

Czarna puszcza, w mrokach głucha,

Czy tak lata nad polami

Z głośnym jękiem zawierucha?

Ej! nie gołąb to, nie słowik,

Ej! nie puszczy to są jęki,

Ale matka odumiera

Swojej małej sieroteńki!

Kto pożywi? Kto napoi?

Kto przytuli ją na świecie?

Z modrych385 ocząt kto łzy otrze,

Kto przygarnie cudze dziecię?

Kolebała ją w kolebce

Z złotej trzciny, rokiciny386,

Teraz dla niej czarna ziemia

I zapiecek z twardej gliny.

Piosnką uśpi ją, bywało,

Piosnką rankiem ze snu budzi,

A teraz ją wołać będą

Zimne głosy obcych ludzi.

Hodowała ją jak ptaszę,

Białym chlebem, złotym miodem,

Teraz gorzki kołacz nędzy

I sieroctwo przyjdzie z głodem.

Z lnów bielutkich płótno tkała

Na koszulki, na zawiązki,

Teraz przyjdzie sieroteńce

W zgrzebnych szmatach pasać gąski!

Gaśnie słonko za górami,

Zachodowe gasną zorze,

Odumarła matka dziecię,

Odumarła w Imię Boże!