Pan Franciszek

Nic milszego, powiem szczerze,

Jak widok pana Franciszka,

Kiedy się do książki bierze,

Aby uczyć z niej braciszka.

Pan Franciszek — to nie Franio!

Franio... także mi osoba!

Co to musi chodzić z nianią,

Tam, gdzie niani się podoba!

Pan Franciszek rok dziewiąty

Zaczął jakoś w same żniwa;

W szkole, w ławce siedzi piąty,

I powagi tam zażywa.

Pan Franciszek nie tak dawno

Był ot sobie! to ni owo!

Nawet powiem rzecz zabawną,

Nie dorastał stołu głową!

Aż w tym roku — co za zmiana!

Nie uwierzyłby nikt zgoła,

Wyrósł raptem aż na pana,

I jest wyższy, gdzie! od stoła!

Zaraz nabrał innej miny:

Ręce czyste, kurtek nie drze,

A przygładza tak czupryny,

Jak profesor na katedrze.