Derkacz

A w tem gęstem życie derkacz sobie siedzi,

Płacze, lamentuje i bardzo się biedzi,

— Już kosiarze brzęczą w kosy,

Gdzież ja pójdę nagi, bosy!

Der, der, der, der, der, der...

— A idźże w pszeniczkę, bo jeszcze zielona,

Jeszcze i za tydzień nie będzie koszona.

— Nim przeniosę graty, dzieci,

To i tydzień jak nic zleci.

Der, der, der, der, der, der...

— A idźże w ten jęczmień, w jęczmień ten zielony,

Jeszcze i za miesiąc nie będzie koszony.

— Kiedy jęczmień wąsem rusza,

Aż truchleje we mnie dusza.

Der, der, der, der, der, der...

— A idźże w te owsy, co się późno kłoszą,

Stamtąd cię kosiarze nijprędko wypłoszą.

Kiedy owies trzęsie kłosy,

Za kark mi natrzęsie rosy.

Der, der, der, der, der, der...