Pan doktór

Na zegarze już dziewiąta:

Felek się z siostrzyczką krząta,

Bo do chorych dawno pora,

A on bawi się w doktora.

Więc mozoli się chłopczyna

I parasol babci spina,

Żeby chory nie rzekł: «Hola!

Doktór — a bez parasola?»

Mańcia szczotką ślicznie gładzi

Najstarszy kapelusz dziadzi;

Będzie w nim Felkowi ładnie,

Jeśli mu na nos nie wpadnie.

Kotka patrzy, kotka mruga,

«Uniżona pańska sługa!

Nie chcę ja, gdy będę chora

Tak mądrego mieć doktora!»