I. Zosia wybiera się na wieś

Słowik cudnie w gaju śpiewa,

Owce idą w pasze,

Odziały się kwiatem drzewa,

Trawką łąki nasze.

I ja pójdę, hen, daleko,

Gdzie świat pachnie majem,

Kwietnem błoniem, modrą rzeką,

Ślicznym, polnym krajem!

Gdzie te zboża, gdzie te jary,

Wysrebrzone roską,

Gdzie z modrzewia dwór nasz stary

Bieleje nad wioską!

W mieście książki się zostaną

Dla waćpana mola,

Tylko lalkę mą kochaną

Wezmę z sobą w pola.

Pokażę jej jak to leci

Pszczółek rój na kwiaty,

Pokażę jej wiejskie dzieci

I ubogie chaty.

Pokażę jej, co to kłosów

Z ziarenka powstało,

Nauczę ją kochać wioskę

I tę ziemię całą?

II. W ogrodzie

Pójdź, laleczko, do ogrodu,

Słonko cudnie dziś przygrzewa!

Znać i kochać trzeba zmłodu

Nasze kwiaty, nasze drzewa!

To jest, widzisz, śliczna róża,

Masz, powąchaj! Hop do góry!

Jak urośniesz, będziesz duża,

To dostaniesz kwiatek który.

Tutaj pod nią stokroć świeci,

I fijołki patrzą z trawki,

Bardzo brzydko, kiedy dzieci

Depcą kwiaty dla zabawki!

One wszystkie czują, żyją,

A ten zapach to ich dusza,

Taką łapkę zaraz biją,

Co to każdy kwiatek rusza.

Patrz! Tu rosną tulipany,

A tam znów narcyzy kwitną,

A tu bratek główkę wznosi,

Główkę śliczną, aksamitną.

Dalej, w sadzie, jabłoń stoi,

Stoją grusze w białym kwiecie.

Nasza wiosna je tak stroi,

Najpiękniejsza wiosna w świecie.

Zapamiętaj dobrze sobie,

Na co patrzysz, lalko miła,

Żebyś mi też potem w mieście

Wstydu kiedy nie zrobiła!

A co też tam na wsi rośnie?

Za powrotem kto zapyta;

A tu panna palec w buzię

I nic nie wie...

— Wstyd, i kwita!